Adam Z. uniewinniony od zarzutu zabójstwa. Sąd tłumaczy dlaczego

Sprawą Ewy Tylman zajmie się sąd apelacyjny
Trzeci proces w sprawie śmierci Ewy Tylman. Adam Z. uniewinniony od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym
Źródło: TVN24

Zakończył się trzeci proces w sprawie tajemniczej śmierci Ewy Tylman. Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Nie znalazł też podstaw do skazania Z. za nieudzielenie pomocy, czego domagała się prokuratura. - Nie zgadzamy się z tym. Ubolewamy, że sąd w całości podzielił tezy obrony przedstawiono na rozprawie – powiedział Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Wyrok nie jest prawomocny.

- Decyzja i uzasadnienie sądu jest dla nas zaskakujące - powiedział Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Te słowa padły tuż po tym jak tamtejszy sąd okręgowy wydał wyrok w sprawie zagadkowej śmierci Ewy Tylman.

We wtorek odbyła się ostatnia rozprawa w trzecim procesie, gdzie na ławie oskarżonych zasiada Adam Z. - kolega z pracy poznanianki. 25 marca sąd zamknął przewód sądowy i strony ponownie wygłosiły mowy końcowe. Potem sędzia ogłosił wyrok i przedstawił ustne uzasadnienie.

Adam Z. uniewinniony od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym

Sąd uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym Ewy Tylman. Nie znalazł również podstaw do tego, by skazać Z. za nieudzielenie pomocy. Przypomnijmy, że z takim wnioskiem o zmianę kwalifikacji wystąpiła w listopadzie ubiegłego roku sama prokuratura.

W ustnym uzasadnieniu sąd przyznał, że prokuratura rzeczywiście wnosiła o zmianę kwalifikacji, ale nie nastąpiło cofnięcie aktu oskarżenia, więc sąd badał cały czas tę sprawę pod kątem zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Jak relacjonuje reporter TVN24, sąd sprawdził, czy jest możliwość, by Adama Z. skazać za nieudzielenie pomocy Ewie Tylman. Dlaczego sąd nie zdecydował się na zmianę kwalifikacji?

Sąd wskazywał, że w czasie kiedy Adam Z., na etapie czynności prokuratorskich (2015 rok- przyp. red.) mówił, że widział Ewę Tylman wpadającą do wody i, że bał się jej udzielić pomocy, bo nie potrafi pływać, nie miał obok siebie swojego obrońcy. A prawo pozwala, by obrońca w takich czynnościach uczestniczył. O co zresztą Adam Z. miał wnioskować.

- (Te słowa padają - przyp. red.) tylko w tym miejscu, gdzie jest eksperyment procesowy prowadzony bez mojego udziału, bez zawiadomienia mnie o tym udziale. Więc taki dowód musi być zdyskwalifikowany. On nie ma wzmocnienia w innym chociażby dowodzie, który by dawał mu wiarygodność - mówił Ireneusz Adamczak, obrońca Adama Z.

obronca
Piotr Jóźwiak - jeden z obrońców Adama Z. o uniewinnieniu
Źródło: TVN24

I dokładnie tak się stało, o czym sędzia Andrzej Klimowicz powiedział w ustnym uzasadnieniu wyroku.

Sąd przeprosił rodzinę Ewy Tylman

Sąd rozpoczął je od zwrócenia się do rodziny Ewy Tylman – do ojca i brata kobiety. - Cały skład sądowy chciałby wyrazić wyrazy współczucia dla rodziny Ewy Tylman i przekazać, że sądowi naprawdę jest przykro, że nie udało się udzielić odpowiedzi i ustalić okoliczności przyczyn śmierci pokrzywdzonej Ewy Tylman - przekazał sędzia Klimowicz.

Następnie odniósł się do zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Sędzia zaznaczył, że "nie znalazł żadnego dowodu, który mógłby świadczyć o tym, że to oskarżony jest zabójcą Ewy Tylman". Przypomniał, że akt oskarżenia był oparty na zeznaniach policjantów, którzy mieli słyszeć od oskarżonego wersję – którą potem przyjęła prokuratura – że Adam Z. miał zepchnąć nieprzytomną kobietę do rzeki. Sąd zaznaczył jednak, że "dowód ten nie mógł być skutecznie przeprowadzony w postępowaniu karnym" i podkreślił – na co wskazywał też już wcześniej poznański sąd apelacyjny – że "nie można treści wyjaśnień oskarżonego zastępować zeznaniami policjantów, którzy nieprotokołowane słowa osoby podejrzanej mieli później relacjonować wbrew treściom tych wyjaśnień".

- Naszym zdaniem niewątpliwie w sposób wyjątkowy naruszono prawo oskarżonego do obrony, a dowód ten jest nieprzydatny do ustaleń faktycznych w sprawie, zwłaszcza, że to był jedyny dowód, który mógł świadczyć o tym, że oskarżony nie udzielił pomocy pokrzywdzonej – tłumaczył sędzia.

Sędzia Andrzej Klimowicz tłumaczy, dlaczego nie było podstaw do skazania Adama Z
Sędzia Andrzej Klimowicz tłumaczy, dlaczego nie było podstaw do skazania Adama Z. za nieudzielenie pomocy
Źródło: TVN24

Był zamknięty w ośrodku, tam go wypytywali

Sąd przeanalizował także to, jak wyglądało uzyskanie tych wyjaśnień od oskarżonego. Sędzia wskazał, że Adam Z. już kilka dni przed tym przesłuchaniem udał się do kancelarii adwokackiej, a zatem miał już obrońcę. Następnie policja zaproponowała oskarżonemu ochronę przed działalnością pracowników agencji Krzysztofa Rutkowskiego.

- Oskarżony był odizolowany, chroniony w ośrodku, którego lokalizacji nawet pani prokurator nie znała i tam przez dwa dni (...) był chroniony, ale ta ochrona była specyficzna. Oskarżony był mianowicie wypytywany w trybie nieznanym ustawie, nieprotokołowany, nakłaniany do tego, żeby sobie przypomnieć, co się wydarzyło. Był niewątpliwie pod dużą presją. Te dwa dni to na pewno nie był spokojny wypoczynek – wskazał sędzia.

Dodał, że oskarżony chroniony przed rzekomym niebezpieczeństwem był de facto poddawany presji organów ścigania, aby ujawnił, co się wydarzyło.

- Następnie po dwóch dniach i dwóch nocach jest przewieziony rano do Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, gdzie najpierw od godziny 10.15 jest przesłuchiwany jako świadek. Następnie cały czas przetrzymywany w komendzie, chroniony, bez możliwości kontaktu i konsultowania tego, co się z nim dzieje, z osobą, którą ustanowił jako swojego obrońcę, pełnomocnika. Następnie, co jest rzadkością w aktach postępowań karnych, dokonywane są oględziny jego osoby jako świadka. Zupełnie takie czynności, które zazwyczaj dokonuje się już z podejrzanym – mówił sędzia.

Następnie oskarżony nadal przebywał na komendzie, gdzie były z nim przeprowadzane kolejne czynności. Później, po północy, był przeprowadzany eksperyment procesowy, w którym Adam Z. brał udział jako świadek.

- O godz. 2.40 bodajże, po zakończeniu eksperymentu, oskarżony jest zatrzymany na podstawie decyzji prokuratora. Następnie są kolejny raz wykonywane z nim czynności w postaci oględzin ciała, zabezpieczania wymazów różnych. Organy ścigania doskonale wiedzą, że ma obrońcę – podkreślił sąd i wskazał, że w jego ocenie śledczy wykonali jedynie "pozorowane czynności zawiadomienia obrońcy o planowanych czynnościach".

- Ewidentnie naruszono po pierwsze prawo udziału obrońcy oskarżonego w jego przesłuchaniu pierwszym, a podkreślam, że to jest kluczowe przesłuchanie. Pewnych rzeczy, które robi się na początku śledztwa czy tam dochodzenia w niepoważnych sprawach, nie można już powtórzyć. Nie można powtórzyć pierwszego przesłuchania podejrzanego - stwierdził sędzia Klimowicz.

Sędzia wskazał, że "niewątpliwie policji zależało na wyjaśnieniu tej sprawy".

- Był jakiś rodzaj stresu zawodowego, ale oskarżony był dotknięty tym osobiście. Nie spał już prawie dobę. Takie zmęczenie z pewnością osłabia możliwość co najmniej koncentracji i przemyślenia tego, co człowiek chce zrobić. Nie było powodu, żeby nie zaczekać, dać się oskarżonemu wyspać, zawiadomić obrońcę w momencie, kiedy pojawi się w kancelarii i gdyby obrońca wtedy nie przyjechał, no to oskarżony mógłby mieć pretensje tylko do niego, ale tu nie było zawiadomienia – zaznaczył sędzia.

- Albo jest prawo do obrony, albo go nie ma. Polska jest stroną konwencji międzynarodowych, które gwarantują właśnie takie podejście do prawa do obrony i przez przepisy polskiej konstytucji, sąd wprost może sięgać do art. 6 Europejskiej karty praw człowieka, który nakazuje umożliwienie przygotowania się do obrony przed pierwszą czynnością przesłuchania i udziału obrońcy, który był obrońcą oskarżonego w czasie przesłuchania. Jeżeli tak nie zrobiono, to te dowody należy dyskwalifikować – zaznaczył.

W ocenie sądu, "nawet gdyby ocenić ten dowód za dopuszczalny, czego sąd nie zrobił, ale nawet gdyby, to on jest po prostu niewiarygodny w takim stopniu, że przez osiem lat postępowania nie wierzyli w niego ani policjanci, ani prokuratura".

Taką oceną materiałów dowodowych zaskoczona jest prokuratura. - Ja to wielokrotnie powtarzałem wcześniej, kiedy argumenty obrony padały, że tutaj naruszono prawo do obrony. Naszym zdaniem tego prawa w żaden sposób nie naruszono. Wszystkie standardy zachowano, stąd dzisiaj ta decyzja i uzasadnienie sądu jest dla nas zaskakujące. Nie zgadzamy się z tym. Ubolewamy, że sąd w całości podzielił tezy obrony przedstawiono na rozprawie – powiedział Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. 

prok
Prokuratura nie zgadza się z wyrokiem sądu
Źródło: TVN24

Ojciec Ewy Tylman nie chciał rozmawiać dziś z dziennikarzami. Głos zabrał za to Adam Z.

Przypomnieli zeznania z śledztwa, odtworzyli nagrania

Trzeci proces rozpoczął się 30 października 2024 roku. Oskarżony Adam Z. pojawił się na sali sądowej. Odmówił składania zeznań, dlatego odczytano mu te ze śledztwa. Przypomnijmy, że wówczas mówił o tym, iż widział, jak Ewa Tylman wpada do wody, a on sam był w szoku i nie udzielił jej pomocy, tylko uciekł. W sądzie, podobnie jak i w pierwszej instancji, nie podtrzymał treści tych zeznań.

Nagranie z monitoringu pokazuje, że Ewa Tylman i Adam Z. wyszli z klubu o godz. 2.16
Nagranie z monitoringu pokazuje, że Ewa Tylman i Adam Z. wyszli z klubu o godz. 2.16
Źródło: Fakty TVN

Podczas pierwszej rozprawy odtworzony został też m.in. eksperyment procesowy przeprowadzony 2 grudnia 2015 r. Oskarżony przebył wtedy tę samą drogę, jaką miał przejść w nocy 23 listopada 2015 r. wraz z Tylman. Przeprowadzono go, gdy jeszcze Adam Z. był podejrzewany o uprowadzenie kobiety. Po tym eksperymencie zdecydowano o postawieniu mu zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym.

Adam Z. nie podtrzymał tego, co mówił podczas eksperymentu.

Adam Z. szybko wycofał się z tego, co mówił śledczym podczas eksperymentu procesowego
Adam Z. szybko wycofał się z tego, co mówił śledczym podczas eksperymentu procesowego

O co wnioskowała prokuratura i obrońcy w mowach końcowych?

Po przesłuchaniu oskarżonego strony nie wniosły o ponowne przeprowadzenie dowodów, które są już w aktach sprawy i które były przedmiotem postępowania dowodowego w toku dwóch pierwszych rozpoznań w tej sprawy. Sąd zamknął więc przewód. Sąd przychylił się do wniosku jednego z obrońców, by wyznaczyć dodatkowy termin na wygłoszenie mów końcowych. Strony wygłosiły mowy 12 listopada.

Prokurator Magdalena Jarecka wnioskowała o karę trzech lat pozbawienia wolności dla Adama Z
Prokurator Magdalena Jarecka wnioskowała o karę trzech lat pozbawienia wolności dla Adama Z. Za nieudzielenie pomocy Ewie Tylman
Źródło: TVN24

Prokuratura w mowie końcowej wniosła o zmianę kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego oskarżonemu - na art. 162 par. 1 kk, czyli nieudzielnie pomocy – i uznanie Adama Z. winnym tego przestępstwa oraz wymierzenie mu kary trzech lat pozbawienia wolności. Ponadto wniosła o zasądzenie nawiązki w wysokości 50 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i obciążenie go kosztami procesu oraz wymierzenie opłaty sądowej.

Prokurator Magdalena Jarecka wnioskowała o karę trzech lat pozbawienia wolności dla Adama Z
Prokurator Magdalena Jarecka wnioskowała o karę trzech lat pozbawienia wolności dla Adama Z. Za nieudzielenie pomocy Ewie Tylman
Źródło: TVN24

Obrońca oskarżonego adw. Ireneusz Adamczak podkreślił natomiast, że poznańska prokuratura poniosła w tej sprawie "druzgocącą klęskę". Przypomniał, że Adam Z. był już dwukrotnie uniewinniany przez sąd okręgowy od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym, bo – jak wskazał – prokuratura "od początku miała wątpliwości i nie miała 100-procentowej pewności ani żadnych dowodów".

Mec. Ireneusz Adamczak wygłasza mowę końcową w procesie Adama Z. (siedzi z tyłu). Po lewej drugi z obrońców, mec. Piotr Jóźwiak
Mec. Ireneusz Adamczak wygłasza mowę końcową w procesie Adama Z. (siedzi z tyłu). Po lewej drugi z obrońców, mec. Piotr Jóźwiak
Źródło: Jakub Kaczmarczyk / PAP

Dodał, że śledczy dysponowali w tej sprawie tylko poszlakami. Drugi z obrońców adw. Piotr Jóźwiak także wskazywał na liczne błędy prokuratury i podkreślał, że nie ma żadnych dowodów wskazujących na jakiekolwiek przyczynienie się oskarżonego do śmierci Ewy Tylman. Obrona wniosła o uniewinnienie Adama Z. zarówno od zarzucanego mu w akcie oskarżenia zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym, jak również – w przypadku zmiany kwalifikacji prawnej czynu – o uniewinnienie od zarzutu nieudzielenia pomocy.

Oskarżony Adam Z. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów
Oskarżony Adam Z. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów
Źródło: PAP

Dwa uniewinnienia, dwie apelacje

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r., po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Według prokuratury 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane mu przez prokuraturę zabójstwo z zamiarem ewentualnym jest zagrożone karą do 25 lat więzienia lub dożywociem.

Czytaj też: 421 DNI OD TRAGEDII DO PIERWSZEGO PROCESU

wyrok 2
Poznań. Adam Z. uniewinniony. Sąd: nie ma dowodów, są tylko poszlaki
Źródło: TVN 24

Proces Adama Z. ruszył w styczniu 2017 roku. Sprawą zajmował się Sąd Okręgowy w Poznaniu. W kwietniu 2019 r. sąd ten uznał, że Adam Z. nie zabił Ewy Tylman i uniewinnił go od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W styczniu 2020 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Ponowny proces Adama Z. ruszył w marcu 2021 roku. Prokuratura w mowie końcowej wnosiła o uznanie Adama Z. za winnego zarzucanego mu czynu i wymierzenie mu kary 15 lat pozbawienia wolności. Obrona z kolei wniosła o uniewinnienie, pełnomocnicy oskarżyciela posiłkowego natomiast o uznanie winy oskarżonego.

Sędzia podkreślił jednak, że "w ocenie sądu te materiały dowodowe nie pozwalały również na przypisanie winy w zakresie nieudzielenia pomocy".

Do pijalni Ewa i Adam weszli razem wychodzili osobno
Do pijalni Ewa i Adam weszli razem, wychodzili osobno
Źródło: TVN 24

- Faktem jest, że na ten moment dowody przeprowadzone w sprawie pozwalają nam jedynie na stwierdzenie tego, że faktycznie oboje znaleźli się w parku, i mamy dowody jedynie na to, iż pokrzywdzona na terenie tego parku pozostała, a oskarżony ten park opuścił - podkreślił sędzia w uzasadnieniu.

W grudniu 2023 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu ponownie uchylił wyrok uniewinniający Adama Z. - oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman - i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Jak podawały lokalne media, sąd apelacyjny stwierdził, że w pierwszej instancji popełniono wiele błędów. Wskazano również, że pierwsze zeznania Adama Z. były wystarczające, by skazać go za nieudzielenie pomocy.

Adam Z. spędził w areszcie 15 miesięcy. Wyszedł na wolność jeszcze podczas trwania pierwszego procesu.

Ewa Tylman i Adam Z. na nagraniach z monitoringu

Piotr Tylman: brakuje jednego nagrania
Źródło: TVN 24 Poznań
Piotr Tylman: brakuje jednego nagrania
Piotr Tylman: brakuje jednego nagrania
Teraz oglądasz
Czego nie widać na kamerach monitoringu?
Czego nie widać na kamerach monitoringu?
Teraz oglądasz
Nagrania z kamer hotelu
Nagrania z kamer hotelu
Teraz oglądasz
Selfie w windzie
Selfie w windzie
Teraz oglądasz
Do pijalni Ewa i Adam weszli razem, wychodzili osobno
Do pijalni Ewa i Adam weszli razem, wychodzili osobno
Teraz oglądasz
Adam Z. już bez Ewy, na stacji benzynowej i przystanku
Adam Z. już bez Ewy, na stacji benzynowej i przystanku
Teraz oglądasz
Ewa Tylman opuściła klub już o 2:16. Nagranie z monitoringu
Ewa Tylman opuściła klub już o 2:16. Nagranie z monitoringu
Teraz oglądasz
Oglądaj TVN24 na żywo
Dowiedz się więcej:

Oglądaj TVN24 na żywo

Czytaj także: