Policjanci ustalili tożsamość osób zamieszanych w zniszczenie kwiatomatu na Osiedlu Jagiellońskim w Poznaniu. Jak się okazało, były to osoby nieletnie: 15-letni chłopak oraz jego 14-letnia koleżanka.
Jak przekazała podinsp. Iwona Liszczyńska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, mundurowi wykonują czynności z nieletnimi w ich miejscu zamieszkania. W najbliższym czasie 15-latek zostanie przesłuchany w charakterze nieletniego sprawcy czynu karalnego.
Później sprawa zostanie przekazana do sądu rodzinnego, który zdecyduje o dalszym losie nieletnich.
"Najgorsza jest ta bezmyślna dewastacja"
Przypomnijmy: w czwartek (27 listopada) w nocy, zamaskowany mężczyzna zdemolował kwiatomat na Ratajach. - Dowiedziałyśmy się o tym dopiero o godzinie 6. O zniszczeniu kwiatomatu poinformował mnie kurier, który przyjechał załadować pobliski paczkomat. Sprawdziłam nagranie z monitoringu i już wiedziałam, co się stało - powiedziała nam Nicole Sulmińska, córka właścicielki kwiaciarni.
"Czwartek 21.23 … stało się coś, co boli bardziej niż strata materialna: zniszczono owoc naszej ciężkiej pracy i pasji. Nasz różowy Kwiatomat na os. Jagiellońskim 121B w Poznaniu (Rataje) został brutalnie zdemolowany i okradziony. (...) Wybite szyby, wyrwane drzwi, szkło wszędzie - widok, który łamie serce. Najgorsza jest ta bezmyślna dewastacja, akt wandalizmu, który rani nie tylko naszą firmę, ale i każdego, kto wierzy w uczciwość" - tak matka i córka opisały całe zdarzenie.
Kobiety zdecydowały się opublikować fragment tego, co zarejestrowała kamera monitoringu. Na nagraniu widać, jak mężczyzna kopie i niszczy kwiatomat. Nie można jednak dostrzec jego twarzy. Z relacji właścicielki lokalu wynika, że w zdarzeniu brały udział dwie osoby: mężczyzna i kobieta. Ona wskazywała konkretne bukiety, on dewastował maszynę.
Sprawę zgłoszono policji, a nagranie pojawiło się w sieci tylko po to, by ewentualni świadkowie zdarzenia lub osoby, które wiedzą coś o sprawcy dowiedziały się, że mogą pomóc w jego ustaleniu.
Różowy kwiatomat pojawił się na Ratajach pod koniec września. Wstępnie, poszkodowane oszacowały straty nawet na 30 tysięcy złotych. - Skradzione kwiaty i uszkodzone drzwiczki to jedno, ale uszkodzone zostały systemy odpowiadające za utrzymywanie odpowiedniej temperatury, w tym nagrzewnica. I to już niestety są spore koszty - zaznaczyła Sulmińska.
Autorka/Autor: Aleksandra Arendt-Czekała, ng/ tam
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: FB - Kwiaciarnia z duszą