Skatowany i zakopany żywcem pies. Wyznaczono nagrodę za wskazanie oprawcy Oliego

Poznań

Skatowany pies z Borowca przebywa na rehabilitacjiTVN 24 Poznań
wideo 2/4

Policjanci z Nowej Soli (woj. lubuskie) poszukują osoby odpowiedzialnej za skatowanie i skazanie na śmierć młodego psa. Okaleczone zwierzę oprawca zakopał żywcem w lesie. Piesek został uratowany, ale stracił oko. Czeka go długa rehabilitacja.

W niedzielę około godziny 8 Dariusz Złotnicki z Borowca (woj. lubuskie) był na spacerze ze swoim owczarkiem. Nagle usłyszał skomlenie. Jego pies Alex natychmiast ruszył w kierunku, z którego dochodziły odgłosy. Doprowadził swojego właściciela do miejsca, w którym zakopany był żywy pies. Z ziemi wystawały łapy i głowa skatowanego zwierzęcia. Alex instynktownie zaczął go odkopywać. Z pomocą swojego pana wydobył go z ziemi. Po chwili pan Dariusz podjechał samochodem w miejsce, gdzie był zakopany czworonóg i zabrał go do domu. Tam udzielił mu pomocy, napoił i owinął w koc.

"Szok"

Piesek był mocno wystraszony oraz wychudzony. Na głowie miał ranę, prawdopodobnie będącą efektem uderzenia jakimś narzędziem. - Był tak zmaltretowany, po prostu szok - mówi zdruzgotany całą sytuacją pan Dariusz.

Jego żona o skatowanym psie zakopanym w lesie napisała w internecie. Szybko zgłosiły się osoby z zielonogórskiego Biura Ochrony Zwierząt, które chciały mu pomóc.

Stracił oko

Psa przewieziono do lecznicy weterynaryjnej, gdzie dostał pomoc medyczną.

- Przywieziono go tutaj w stanie bardzo ciężkim, wychłodzonego. Zrobiliśmy badania, kręgosłup jest cały, czaszka też. Wyglądało to, jakby miał ranę postrzałową, ale nie ma śrutu ani śladów po naboju. Musiał więc czymś dostać, jakimś narzędziem i stracił przytomność. Oprawca pomyślał, że nie żyje i go zakopał żywcem - mówi Barbara Hanusz z Lecznicy dla Zwierząt w Zielonej Górze.

Pies cały czas przebywa w klinice weterynaryjnej, jest po zabiegu amputacji oka. Nadal jest słaby, ale jego stan jest stabilny. Otrzymał imię Oli, na cześć swojego wybawcy Alexa.

Szukają oprawcy

Teraz policjanci i Biuro Ochrony Zwierząt szukają człowieka, który w tak okrutny sposób potraktował bezbronnego czworonoga. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt grozi mu nawet do pięciu lat więzienia.

- Nowosolska policja postawiła sobie jako priorytet ustalenie sprawcy i doprowadzenie go przed sąd - podkreśla rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

- Wyznaczyliśmy nagrodę w wysokości pięć tysięcy złotych dla osoby, która wskaże sprawcę - dodaje Izabela Kwiatkowska z Biura Ochrony Zwierząt.

Osoby, które mogą pomóc, proszone są o kontakt z policją pod numerem alarmowym 112.

Autor: FC/mś / Źródło: TVN 24 Poznań, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Biuro Ochrony Zwierząt