Busem po ścieżce pieszo-rowerowej. "Skracał sobie drogę". Nagranie

Kierowca autobusu jechał ścieżka pieszo-rowerową
Konin. Kierujący busem jechał po ścieżce pieszo-rowerowej
Źródło: Rowerowy Konin

W Koninie kierujący busem z dziećmi jechał ścieżką pieszo-rowerową. Rowerzysta, który nagrał, jak mężczyzna łamie przepisy, został przed niego zwyzywany i zepchnięty z drogi. Sprawą zajmuje się już policja.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek na pieszo-rowerowym łączniku na Morzysławiu w Koninie. "Kierowca autobusu - jadąc po drodze dla rowerów - potrąca rowerzystę i odjeżdża" - napisał Rowerowy Konin, który zamieścił nagranie pokazujące całe zdarzenie.

"Nie rób mi zdjęć, dzieci wiozę"

Widać na nim, jak rowerzysta wjeżdża pod górę, po czym na końcu drogi pieszo-rowerowej wjeżdża na niego kierowca busa. Rowerzysta wjeżdża na środek drogi, by uniemożliwić mu dalszą jazdę.

- Nie rób mi zdjęć, dzieci wiozę - słyszy od kierowcy.

- Co mnie to obchodzi - odpowiada rowerzysta.

Gdy kierowca busa zaczyna wycofywać, rowerzysta rusza. Wtedy kierowca busa postanawia ruszyć do przodu, wyzywając rowerzystę i spychając go bokiem pojazdu, po czym odjeżdża z miejsca zdarzenia.

"Bezczelnie skracał sobie drogę"

W komentarzach pod nagraniem internauci wyjaśniają, skąd prawdopdobnie takie zachowanie kierującego busem. "Powód to remont mostu. Koleś bezczelnie skracał sobie drogę zamiast jechać objazdem" - czytamy.

Zwracają też uwagę, że przez jazdę busa mogło dojść do uszkodzenia drogi. "To jest droga tylko dla rowerów i pieszych na odcinku kilkuset metrów i to mocno z górki. Jak zaczną jeździć tam auta to droga się rozpadnie zaraz. To nie jest droga dla samochodów!" - napisał jeden z internautów.

"Sprawa zgłoszona na policję" - informuje Rowerowy Konin.

- Dostaliśmy w tej sprawie zgłoszenie. Na podstawie otrzymanego materiału wszczęliśmy postępowanie wyjaśniające. Przesłuchani zostaną uczestnicy zdarzenia - poinformowała młodszy aspirant Sylwia Król z Komendy Miejskiej Policji w Koninie.

Przewoźnik: to moja sprawa

Na busie widać nazwę przewoźnika. Skontaktowaliśmy się z właścicielem firmy, pytając o konsekwencje wobec pracownika. - To, jakie konsekwencje wyciągam wobec kierowców, to moja sprawa. Tę sytuację rozpatrzyłem, załatwiłem - odparł nam Paweł Waleriańczyk, po czym się rozłączył.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: