"Uczniowie byli niegrzeczni", a oni chcieli utrzymać "porządek zajęć". Nauczyciele stanęli przed sądem

TVN24

Nauczyciele oskarżeni są o znęcanie się nad uczniamitvn24
wideo 2/4

Przed Sądem Rejonowym w Koszalinie ruszył proces nauczycieli oskarżonych o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad uczniami. Jak ustaliła prokuratura, Barbara W. i Marek K. mieli poniżać dzieci, szarpać je i wyzywać. Oskarżeni nie przyznali się do winy. Tłumaczyli śledczym, że "uczniowie byli niegrzeczni" i chcieli utrzymać "porządek zajęć". Sędzia wyłączył jawność procesu. Grozi im pięć lat więzienia.

Nauczyciele Barbara W. i Marek K. są oskarżeni o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad uczniami szkoły podstawowej w Starych Bielicach (Zachodniopomorskie).

Akt oskarżenia przeciwko Barbarze W. i Markowi K. został skierowany do sądu we wrześniu.

W poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Koszalinie odbyła się pierwsza rozprawa, na którą stawili się oskarżeni. Na sali nie było prokuratora. Ze względu na uproszczony tryb rozprawy jego obecność nie była obowiązkowa. Pełnomocnicy oskarżonych wnioskowali o wyłączenie jawności procesu. Argumentowali, iż w przestrzeni medialnej pojawiały się wypowiedzi, które "były swoistymi wyrokami". Wskazywali na to, że obecność mediów mogłaby zakłócać tok rozprawy oraz naruszałaby interes prywatny oskarżonych. Sędzia Rafał Podwiński uwzględnił te wnioski. Uznał, że jawne prowadzenie procesu mogłoby naruszyć interes prywatny pokrzywdzonych dzieci oraz oskarżonych.

"Bo uczniowie byli niegrzeczni"

Oskarżeni to nauczyciel języka angielskiego Marek K. oraz nauczycielka matematyki Barbara W., która prywatnie jest żoną ówczesnego dyrektora szkoły.

- W 2017 roku doszło tam do przypadku, że jedna z nauczycielek zakleiła usta ucznia taśmą klejącą. To był początek postępowania, w toku którego przesłuchiwano uczniów szkoły i rodziców, zbierano opinie biegłych specjalistów - tłumaczył we wrześniu tego roku Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

W efekcie w listopadzie 2018 roku prokuratura postawiła Barbarze W. i Markowi K. zarzuty znęcania się nad dziećmi przez okres jednego roku szkolnego.

- Miało ono głównie formę znęcania psychicznego, a więc poniżania i wyzywania uczniów różnymi słowami, ale także znęcania fizycznego, jak chociażby podany przykład zaklejenia ust ucznia taśmą, szarpania, popychania uczniów - mówił prokurator.

Podczas przesłuchania podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im czynów.

- Stwierdzili, że uczniowie byli po prostu niegrzeczni, nieposłuszni i żeby jakikolwiek porządek zajęć utrzymać, musieli zastosować tego rodzaju sposoby - dodał Gąsiorowski.

Jak mówi, prokuratura odrzuciła tego rodzaju wyjaśnienia.

- Wobec ucznia nie można w ten sposób stosować siły fizycznej i takiego psychicznego dręczenia. Z tego względu zdecydowano się, że sprawa obojga nauczycieli trafi do Sądu Rejonowego w Koszalinie. Oboje zostali oskarżeni z art. 207 par. 1 kk - jest to podstawowy typ przestępstwa znęcania - tłumaczył prokurator.

Oskarżonym grozi do pięciu lat więzienia.

Nauczyciele oskarżeni o znęcanie się nad uczniami
tvn24

Gąsiorowski dodaje, że Zachodniopomorskie Kuratorium Oświaty prowadziło działania w celu sprawdzenia, czy inni nauczyciele tej szkoły mogli zachowywać się podobnie. - Na szczęście nie potwierdziło się to w zebranym materiale dowodowym - przekazuje prokurator.

Dyrektor odwołany

Sprawa wyszła na jaw na początku 2017 roku. Wtedy do kuratorium trafiło zgłoszenie, że między dwiema nauczycielkami tej szkoły powstał konflikt. - Dochodziło między nimi do ostrej wymiany zdań, wzajemnej dyskredytacji, podważania autorytetu, kłótni przy uczniach – informował nas wtedy Robert Stępień z delegatury Kuratorium Oświaty w Koszalinie. Jedną z nauczycielek była Barbara W. Sprawa ostatecznie została przez kuratorium umorzona.

Jednak w lutym 2017 roku wpłynęło kolejne anonimowe zgłoszenie. Konflikt między kobietami miał zacząć eskalować i odbijać się na uczniach. - Z informacji od rodziców wiadomo, że nauczycielka matematyki zaklejała dzieciom usta taśmą – mówił nam Stępień.

Tomasz Hołowaty z Urzędu Gminy w Biesiekierzu opowiadał wtedy, że w rozmowach z uczniami zaczęły pojawiać się informacje o innych niepokojących zachowaniach matematyczki. – Miała dzieci wypraszać na korytarz, szarpać i wyśmiewać publicznie. To niedopuszczalne – opowiadał Hołowaty.

– Pojawiła się także obawa, że postępowanie dyrektora było mniej konsekwentne niż w przypadku, gdyby nie było między nimi zależności – twierdzi urzędnik. W końcu 26 kwietnia wójt gminy Biesiekierz, prowadzący postępowanie wobec doniesień rodziców, skierował do kuratorium prośbę o odwołanie dyrektora za niedopełnianie obowiązków i brak nadzoru nad kadrą. 8 maja 2017 roku dyrektor został odwołany.

Wszczęte zostało także postępowanie dyscyplinarne wobec nauczycielki matematyki. Została ona zawieszona w prawach wykonywania zawodu. Niedługo po tym w rozmowach z uczniami zaczęły wychodzić na jaw także zachowania Marka K. On też został zawieszony.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/gp / Źródło: TVN24/PAP