TVN24 | Pomorze

Katarzyna P., współtwórczyni piramidy finansowej Amber Gold, zostaje na wolności. Jest decyzja sądu

TVN24 | Pomorze

Autor:
eŁKa/
tam
Źródło:
TVN24
Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że Katarzyna P. zostaje na wolności. Komentarz prokuratury
Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że Katarzyna P. zostaje na wolności. Komentarz prokuraturyTVN24
wideo 2/35
Sąd Apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że Katarzyna P. zostaje na wolności. Komentarz prokuratury

Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy decyzję o warunkowym zwolnieniu z aresztu Katarzyny P., współtwórczyni Amber Gold. Od dwóch lat kobieta jest nieprawomocnie skazana na 12,5 roku więzienia, w areszcie - jak podkreślał wcześniej sąd - przebywała już osiem lat. Z decyzją o zwolnieniu P. z aresztu nie zgadzała się prokuratura.

Katarzyna P. wyszła na wolność po tym, jak 22 września gdański sąd apelacyjny uchylił jej areszt. Wobec kobiety zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. A to oznacza, że P. trzy razy w tygodniu musi zgłaszać się na komisariat i nie może opuszczać miejsca pobytu. Zgodnie z decyzją sądu nie może kontaktować się ze współoskarżonym i świadkami oraz ma zakaz opuszczania kraju i nie ma paszportu.

- Sąd miał na względzie to, że ten środek nie może być zbyt dolegliwy w sytuacji, kiedy on (areszt - red.) trwa już przez osiem lat. A skazano panią (Katarzynę P.) nieprawomocnie w pierwszej instancji na karę pozbawienia wolności 12 lat i sześciu miesięcy. Porównanie tych dwóch okresów już pokazuje, że jest ten środek stosunkowo dolegliwy i sąd, oceniając tę sytuację, stanął na stanowisku, że nie ma potrzeby utrzymania tymczasowego aresztu, bo prawidłowy tok postępowania będzie zabezpieczony – wyjaśniał nam Roman Kowalkowski z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy decyzję o warunkowym zwolnieniu z aresztu współtwórczyni Amber Gold. Postanowienie jest ostateczne. - Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy wcześniejsze orzeczenie. Mimo upływu ponad roku od wniesienia przez nas apelacji nie została ona dotyczczas rozpoznana, a termin rozprawy nie jest jeszcze znany. Mamy nadzieję, że mimo naszych obaw w niedługiej perspektywie czasowej zapadnie w tej sprawie prawomocne orzeczenie - komentuje Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Zażalenie prokuratury

To właśnie śledczym z Łodzi nie podobała się decyzja o wypuszczeniu P. z aresztu. Dlatego w sprawie złożyli zażalenie. I domagali się przedłużenia aresztu dla Katarzyny P. Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury okręgowej uzasadniał w rozmowie z tvn24.pl, że tylko najsurowszy ze środków zapobiegawczych może zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. - W tej sprawie zachodzi obawa, że oskarżona będzie próbowała je utrudniać - mówił Kopania. Zdaniem śledczych nie pojawiły się także nowe przesłanki, które pozwoliłyby na stwierdzenie, że współtwórczyni Amber Gold powinna wyjść na wolność. - Brak jest przesłanek do stwierdzenia, że Katarzyna P. jest jedyną osobą zdolną do opieki nad swoją matką i małoletnim synem, a tym samym, że dalsze tymczasowe aresztowanie pociągnęłoby wyjątkowo ciężkie skutki dla niej i jej rodziny - mówił Kopania.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Kusili inwestycjami w złoto i wysokimi zyskami

Amber Gold to nieistniejąca już firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 roku, a założycielami było małżeństwo: Marcin i Katarzyna P. Klientów kuszono wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 procent do nawet 16,5 procent w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych.

Na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku spółka znalazła się pod lupą Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego 2 lipca 2012 roku. Tymczasem 13 sierpnia 2012 r. firma ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Z kolei 20 września 2012 Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ na posiedzeniu niejawnym ogłosił upadłość likwidacyjną spółki. Polacy stracili w Amber Gold 584,5 miliona złotych. Ustalono, że poszkodowanych przez spółkę jest blisko 19 tysięcy osób.

WSZYSTKO, CO TRZEBA WIEDZIEĆ O AFERZE AMBER GOLD

Według prokuratury spółka Amber Gold była tak zwaną piramidą finansową, a małżeństwo P. bez zezwolenia prowadziło działalność polegającą na gromadzeniu pieniędzy klientów parabanku. Zdaniem śledczych, klienci od początku przy zawieraniu umów byli wprowadzani w błąd co do sposobu przeznaczenia zainwestowanych przez nich pieniędzy - zapewniano ich, że za pieniądze kupowane będzie złoto, srebro lub platyna, co potwierdzać miały wystawiane certyfikaty. Lokaty rzekomo miały być ubezpieczone i gwarantowane przez Fundusz Poręczeniowy AG, na który klienci musieli wpłacać 1 proc. wartości każdej lokaty.

Według śledczych pieniądze pozyskane z lokat P. wydawali na rozmaite cele - między innymi na finansowanie linii lotniczych OLT Express (nieistniejący już przewoźnik, w którym głównym inwestorem była Amber Gold) przeznaczono prawie 300 milionów złotych. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 miliona złotych.

180 rozpraw, 730 świadków, 10 biegłych

Proces twórców Amber Gold ruszył w marcu 2016 roku. Akt oskarżenia sporządzony przez łódzkich prokuratorów liczył około 9 tysięcy stron, a akta sprawy 16 tomów. W trakcie przewodu sądowego odbyło się ponad 180 rozpraw, podczas których przesłuchano około 730 świadków i 10 biegłych. Część przesłuchań odbyło się za granicą, między innymi w USA, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii. Prowadziły je polskie ambasady lub konsulaty.

Proces toczył się w sposób jawny. Sąd zakazał jednak upubliczniania treści wyjaśnień oskarżonych oraz zeznań świadków. Dziennikarze i publiczność mogli więc być obecni na sali rozpraw, ale nie mogli relacjonować przebiegu procesu. Podejmując taką decyzję, sędzia Lidia Jedynak argumentowała, że nie chce, by świadkowie zeznający w tej sprawie, znali zeznania osób wcześniej przesłuchiwanych.

Wyrok w sprawie zapadł dopiero w październiku 2019 roku, a jego odczytywanie przez sędzię Lidię Jedynak przeszło do historii, bo trwało kilka miesięcy: od maja do października. A to dlatego, że zgodnie z art. 418 Kodeksu postępowania karnego sąd musi odczytać całą sentencję wyroku razem z listą osób poszkodowanych i zarzutami. Poszkodowanych było blisko 19 tysięcy, a proces trwał trzy lata. Sędzia Lidia Jedynak stawiała się na sali sądowej średnio trzy razy w tygodniu i czytała wyrok. W trakcie jednego posiedzenia czytała około jednego tomu, czyli około 200 kart. 

Nieprawomocne wyroki

W związku ze sprawą Amber Gold Katarzyna P. została skazana na 12 lat i sześć miesięcy więzienia. Marcin P. ma do odsiedzenia 15 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny. Sąd orzekł ponadto wobec obojga zakaz prowadzenia działalności gospodarczej o charakterze finansowym na 10 lat. Wymierzył im też kary grzywny: dla Marcina P. to 159 tysięcy złotych, a dla Katarzyny P. - 135 tysięcy złotych.

RAPORT O AMBER GOLD W TVN24 >>>

Wyroki więzienia dla twórców Amber Gold (materiał z października 2019 roku)
Wyroki więzienia dla twórców Amber Gold (materiał z października 2019 roku)16.10| Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Katarzynę P. na łączną karę 12 lat i 6 miesięcy więzienia, a Marcina P. na 15 lat więzienia. Mają zapłacić także karę grzywny. W maju gdański sąd uznał Katarzynę i Marcina P. za winnych oszustwa oraz niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Od tego czasu sędzia Lidia Jedynak czytała wyrok. Uzasadnienie poznamy dopiero jutro. tvn24

Sąd orzekł również wobec oskarżonych obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej części pokrzywdzonym w aferze Amber Gold.

Dotyczy to ponad tysiąca osób, które nie zgłosiły swoich wierzytelności u syndyka masy upadłościowej Amber Gold i nie wystąpiły z pozwami cywilnymi przeciwko władzom spółki. Odszkodowania, które mają zapłacić tym osobom oskarżeni, wynoszą co najmniej 32 miliony złotych.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi złożyła apelację od wyroku w październiku 2020 roku. Apelacja została wniesiona po zapoznaniu się z treścią uzasadnienia wydanego wyroku. - Wskazując na rażącą niewspółmierność kary wobec dwojga oskarżonych, wnosimy o orzeczenie dla Marcina P. kary 25 lat pozbawienia wolności, a dla Katarzyny P. 15 lat pozbawienia wolności – mówił wówczas PAP Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. 

Marcin P. przebywa w areszcie od sierpnia 2012 roku, Katarzyna P. została aresztowana w połowie kwietnia 2013 roku. Przebywając w więzieniu, kobieta zaszła w ciążę i została matką. Ojcem jej dziecka jest jeden z funkcjonariuszy Służby Więziennej.

Autor:eŁKa/ tam

Źródło: TVN24

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości