Pomorze

Statek pasażerski przepłynął pod opuszczaną kładką. Kapitan i operator staną przed sądem

Pomorze

Przepłynął w ostatniej chwili
Przepłynął w ostatniej chwili
wideo 2/5

Na Motławie tuż pod opuszczaną kładką przepłynął statek pasażerski. Nic się nikomu nie stało, ale incydent był groźny. Prokuratura oskarżyła teraz w tej sprawie zarówno operatora kładki, jak i kapitana statku.

O skierowaniu do Sądu Rejonowego Gdańsk - Południe dwóch aktów oskarżenia w tej sprawie poinformowała Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Prokurator wyjaśniła, że zarówno operator kładki, jak i kapitan statku zostali oskarżeni o "sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu wodnym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach".

Żaden z mężczyzn nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa. Grozi im do ośmiu lat więzienia.

"Kapitan statku i operator kładki naruszyli zasady bezpieczeństwa"

Do zdarzenia doszło 25 lipca 2017 roku. Prom Danuta, należący do Żeglugi Gdańskiej, przepłynął pod obniżającą się kładką, która łączy Ołowiankę z Długim Pobrzeżem. Na nagraniu widać, jak jednostka się prześlizguje pod opuszczanym mostkiem.

- Kierujący statkiem poruszał się ze znacznie przekroczoną dozwoloną prędkością. Płynął pomimo opuszczania kładki i zbyt późno podjął manewr hamowania, wpływając bezpośrednio pod opuszczane przęsło - informowała po postawieniu zarzutów prokuratura.

Jednak operator kładki - według ustaleń prokuratury - także zachował się nieodpowiednio.

- Operator kładki, pomimo zbliżania się do niej z nadmierną prędkością statku, kontynuował manewr jej opuszczania, a w sytuacji kolizyjnej zaniechał awaryjnego wstrzymania manewru - tłumaczyła prokuratura.

Na styk

Na nagraniu widać, jak jednostka niemal się prześlizguje pod opuszczaną kładką.

Prześwit pod opuszczoną kładką a taflą wody ma tylko 2,1 m. Gdyby prom nie zdążył przepłynąć, mogłoby dojść do tragedii. Metalowa konstrukcja przeprawy zgniotłaby górny pokład, na którym byli pasażerowie.

- Widać, że kapitan najpierw hamuje przed kładką, a potem nagle przyspiesza. To była niebezpieczna sytuacja - mówiła po zdarzeniu Magdalena Kiljan, rzecznik Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni.

Kładka na Ołowiance to od czerwca 2017 roku atrakcja Gdańska. Przeprawa znacznie skraca drogę pomiędzy historycznym centrum Gdańska a terenami położonymi na przeciwległym brzegu Motławy, w tym wyspą Ołowianką, na której - obok Polskiej Filharmonii Bałtyckiej - ulokowane jest m.in. Narodowe Muzeum Morskie.

Przeprawa łącznie z przyczółkami ma 70 m długości oraz od 6,76 do 10,56 m szerokości. Najważniejszą jej częścią jest mierzące około 40 metrów i ważące około 90 ton zwodzone, wykonane ze stali przęsło, które po podniesieniu, umożliwia żeglugę na tym odcinku Motławy.

Od 1 kwietnia do 30 października pomiędzy 7 rano a północą kładka podnosi się o pełnych godzinach. W pozostałym czasie oraz poza sezonem kładka jest otwierana na prośbę jednostek pływających. Otwarcie bądź zamknięcie zwodzonego przęsła trwa około dwóch minut.

Przewidywany czas, przez który po otwarciu kładka pozostaje podniesiona powinien wynieść od 10 do 30 minut. Na sygnał policji czy WOPR kładka będzie otwierana na żądanie. Ze względów bezpieczeństwa nie będzie ona otwierana przy wietrze wiejącym z prędkością większą niż 58 km na godzinę.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/gp / Źródło: TVN24/PAP

Źródło zdjęcia głównego: ZDiZ Gdańsk

Pozostałe wiadomości