Dwumiesięczna Jagoda w stanie krytycznym. Areszt dla ojca. "Nie przyznał się do winy"

TVN24

Aktualizacja:
Jagoda jest w stanie krytycznymtvn24
wideo 2/3

Adam K., ojciec dwumiesięcznej Jagody, usłyszał zarzut spowodowania ciężkich obrażeń dziecka, które mogły zakończyć się jej śmiercią. Został tymczasowo aresztowany. Już wcześniej zarzuty narażenia osoby pozostającej pod jej bezpośrednią opieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu usłyszała matka dziecka. Dziewczynka wciąż jest w poważnym stanie.

- Daria B., matka dziewczynki usłyszała zarzut z artykułu 160 paragraf 2 kodeksu karnego, czyli narażenia osoby pozostającej pod jej bezpośrednią opieką na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to od 3 do 5 lat więzienia - poinformował Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Zarzut ten związany jest z tym, że kobieta pozostawiła dziecko bez opieki, gdy jej konkubent pił alkohol z kolegami. Prokuratorzy nie wnioskowali o areszt dla kobiety. Zastosowano wobec niej jedynie zakaz opuszczania kraju, dozór i zakaz kontaktów z partnerem Adamem K. Jego przesłuchanie zakończyło się dopiero tuż przed 15. Wtedy prokuratura poinformowała, że usłyszał on poważniejszy zarzut - spowodowania bardzo ciężkich i zagrażających życiu dziecka obrażeń ciała. Grozi mu nawet 15 lat więzienia. Nie przyznał się do winy. Prokuratorzy zawnioskowali dla niego o trzymiesięczny areszt tymczasowy. Sąd się na to zgodził.

Przesłuchiwany w charakterze podejrzanego Adam K. nie przyznał się do popełnienia tak zarzuconego mu czynu. Powiedział, iż "nie wykonywał żadnych czynności wobec dziecka, zaprzeczył, aby bił dziecko, by nim rzucał. Stwierdził, że w pewnym momencie po zbliżeniu się do łóżeczka zauważył, że dziecko utraciło oddech i w związku z tym sam przerażony tą sytuacją, skontaktował się z matką dziecka, a potem wspólnie zawiadomili pogotowie.

Zdaniem podejrzanego do bezdechu dziecka doszło "samoczynnie". Prokurator natomiast uważa, że w tej sprawie "mamy do czynienia z dzieckiem, u którego stwierdzono ciężkie obrażenia ciała, lekarze raczej wykluczają samorzutność ich powstania".

- Musiały być wykonane wobec dziecka gwałtowne działania, które doprowadzają do pojawienia się krwiaków. Nie mamy tu absolutnie do czynienia z sytuacją, że jakiekolwiek zachłyśnięcie się było powodem powstania krwiaków w mózgu dziecka – zaznaczył rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, opierając się na opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej, który w czwartek badał dziewczynkę.

Mężczyzna dodatkowo był poszukiwany listem gończym za kradzieże mienia. Ta sprawa także będzie przedmiotem postępowania. - W tej chwili jednak priorytetem jest sprawa skrzywdzenia dziecka – podkreśla Gąsiorowski.

"Rokowania nie są najlepsze"

Według informacji przekazanych przez prokuraturę, zgłoszenie o nieprzytomnym dziecku w jednym z domów w Darłowie nadeszło do pogotowia we wtorek wieczorem. Na miejscu okazało się, że sytuacja jest bardzo poważna, niemowlę miało zaburzone czynności życiowe - nie oddychało. Natychmiast wezwano helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Jagoda trafiła na dziecięcy Oddział Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. Jej stan wciąż jest krytyczny. - Stan nie uległ poprawie pomimo wysiłków lekarzy. Dziecko przebywa na OIOM-ie i rokowania nie są najlepsze - przekazuje nam Cezary Sołowij, rzecznik prasowy szpitala.

Matka na zakupach, niemowlę w stanie krytycznym

Gąsiorowski przekazuje także, jak, według matki, miały wyglądać okoliczności zdarzenia. To ona wezwała pogotowie, gdy wróciła ze sklepu ze starszą córką i zastała Jagodę nieprzytomną i nie reagującą na bodźce. W tym czasie z dzieckiem przebywać miał jej konkubent. Pił alkohol z kolegami.

Policję zawiadomili lekarze, którym matka nie była w stanie wyjaśnić logicznie, jak doszło do licznych obrażeń dziecka. Tomograf wykazał, że ma dwa krwiaki w mózgu. - Biegły sądowy badał niemowlę w środę, korzystał z dokumentacji medycznej i wydał opinię, że to nie mógł być nieszczęśliwy wypadek, że 2-miesięczne niemowlę nie mogło samo spowodować takich obrażeń - podkreśla Gąsiorowski.

Już we wtorek zatrzymano matkę Jagody, w środę trzy inne osoby, które także były w domu tego dnia, w tym konkubenta. Dwie z nich po przesłuchaniu zwolniono.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/pm/gp / Źródło: TVN24 Szczecin/PAP