Zastrzelili kilkaset ptaków, śledztwo umorzone. "Nie byli świadomi, że naruszają prawo"

TVN24

Ornitolodzy zawiadomili policję o polowaniu (wideo archiwalne)tvn24
wideo 2/5

Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie polowania nad Zalewem Wiślanym. Przez dziesięć dni w okolicy wsi Nowa Pasłęka (województwo warmińsko-mazurskie) sześciu włoskich myśliwych zastrzeliło kilkaset ptaków.

Polowanie odbyło się od koniec października ub. roku.

Artykuł 53 ustawy łowieckiej mówi, że pięć kilometrów od brzegu morskiego w głąb lądu nie można polować na ptaki. Według opinii Urzędu Morskiego w Gdyni, Zalew jest traktowany tak samo jak brzeg Bałtyku. Opinia ta została wydana po raz pierwszy w 2015 roku. Koło łowieckie przekonywało jednak, że resort środowiska wyraził zgodę na polowanie. Sprawa trafiła do prokuratury i Ministerstwa Środowiska.

Ministerstwo zmieniło interpretację

Jak dowiedziała się TVN24, prokuratura umorzyła postępowanie. - Prokurator nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego w zachowaniu myśliwych, którzy strzelali tego dnia. To zdarzenie miało miejsce, kiedy jeszcze funkcjonowała tzw. opinia ze strony Departamentu Leśnictwa Ministerstwa Środowiska - tłumaczy Jarosław Żelazek, Prokurator Rejonowy w Elblągu.

Jak mówi, opinia wskazywała na to, że brzeg Zalewu Wiślanego nie jest brzegiem morskim.

- Na tę chwilę my wiemy o tym, że ta interpretacja nie była prawidłowa. Ministerstwo wycofało się z tej interpretacji między innymi pisząc pismo do prokuratury, jak i do policji o tym, że zmienia swoje stanowisko ze względu na decyzję Urzędu Morskiego w Gdyni z 2015 roku - mówi prokurator.

Mimo zmiany opinii i pewności, że w rejonie Zalewu Wiślanego nie można polować, według prokuratury, myśliwi nie złamali prawa.

- W tamtym czasie, wykonując to polowanie, myśliwi nie byli świadomi, że naruszają prawo - tłumaczy Żelazek.

Decyzja o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocna. OTOZ Animals wspólnie z Koalicją Niech Żyją! zapowiada złożenie zażalenia.

- Nie dostaliśmy jeszcze pisemnej decyzji prokuratury o umorzeniu, ale na pewno złożymy zażalenie. W naszej ocenie koło łowieckie złamało prawo. O tym, czy wolno, czy nie wolno polować decyduje Urząd Morski, a jego stanowisko było znane - mówi Monika Hyńko z OTOZ Animals w Braniewie.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK / Źródło: tvn24