Poseł PiS i były minister edukacji Przemysław Czarnek został kandydatem partii na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Decyzję ogłosił prezes ugrupowania Jarosław Kaczyński w sobotę w trakcie konwencji PiS na hali "Sokół" w Krakowie.
W niedzielę "W kuluarach" w TVN24 Arleta Zalewska, Maja Wójcikowska i Konrad Piasecki analizowali zachowanie i wypowiedzi Czarnka tuż przed sobotnią konwencją. - Zazwyczaj jest tak, że ktoś, kto w sobotę ma zostać kandydatem na premiera, kto ma wygłosić poważne polityczne, długie wystąpienie, zazwyczaj gdzieś się ukrywa, nie udziela wywiadów, nie ma spotkań - zauważył Piasecki i ocenił, że polityk PiS był aktywny i jeszcze "w piątek do wieczora jeździł po kraju".
Czarnek: będę musiał powitać naszego nowego kapitana
Czarnek jeszcze w czwartek pytany przez TVN24, czy pojawi się na konwencji PiS, odpowiedział: - Oczywiście, że tak. Jako wiceprezes partii będę musiał powitać naszego nowego kapitana w tej walce o Polskę.
Dopytywany, czy zna decyzję prezesa, mówił: - Nie. Pan prezes mi nie mówił. Nie sądzę, żeby mi powiedział. Były minister zapewniał też, że będzie to "całkowicie" nowe otwarcie dla partii, które "od dawna było przygotowywane". - Cieszę się bardzo na ten moment i pojadę specjalnie to zobaczyć na własne oczy.
- Przyjechał zobaczyć to na własne oczy. Spojrzeć w lustro i powiedzieć "to ja jestem kandydatem" - skomentował te wypowiedzi Piasecki.
Zdaniem dziennikarza TVN24 pytanie brzmi: "czy Przemysław Czarnek tak fantastycznie grał do ostatniej chwili, (...) rozwiewał zasłony dymne", "czy jeszcze w ten czwartek on myślał sobie: a może ja, a może Bogucki, a może Nadbereżny, a może jeszcze ktoś inny?".
Wśród potencjalnych kandydatów PiS na premiera pojawiały się także nazwiska prezydenta Stalowej Woli Lucjusza Nadbereżnego i szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego.
Wiedziało "wyjątkowo wąskie grono"
Zalewska przyznała, że znając polityków "mogłaby powiedzieć, że Przemysław Czarnek grał". - Zbierając informacje nieoficjalne (...) faktycznie było kilku polityków PiS-u, a tak naprawdę jeden, który od samego początku, od jakichś dwóch tygodni powtarzał mi, że to będzie Przemysław Czarnek - ujawniła dziennikarka.
- Mówił mi też uczciwie, że on nie ma wiedzy od samego Jarosława Kaczyńskiego, ale z różnych rozmów, które słyszy (...) wychodzi jemu, że to ta strategia na Czarnka będzie kluczową strategią - dodała.
Wójcikowska oceniła, że działacze PiS, jeśli chodzi o medialne przecieki z nazwiskiem kandydata, "byli szczelni". - Jak w piątek rozmawiałam z bardzo bliskim współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego, to powiedział, że wyjątkowo wąskie jest to grono tych, którzy wiedzą - mówiła w TVN24.
Jak dodała, "w piątek oczywiście ta decyzja już była podjęta", ale w jej ocenie, to co było "dosyć sugestywne, to że to [decyzja Kaczyńskiego - red.] nie będzie aż takim zaskoczeniem".
Zdaniem Wójcikowskiej prezes PiS "przyklaskiwał giełdzie nazwisk" w ostatnich tygodniach i "obserwował emocje" wokół potencjalnych kandydatów.
Autorka/Autor: Aleksandra Sapeta/ads
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Łukasz Gągulski