Dzieckiem pod nieobecność rodziców opiekowała babcia. Nagle do mieszkania wtargnął pijany mężczyzna. Kobieta próbowała wyprosić nieproszonego gościa, ale ten zaczął ją szarpać i wyzywać.
Kuba widząc awanturę po cichutku wziął do ręki telefon i wybrał numer 997. Podał dyżurnemu zabrzańskiej policji szczegółowe informacje o całym zdarzeniu, adres i poprosił o pomoc.
Natychmiast wysłano patrol. Funkcjonariusze zatrzymali pijanego bezdomnego, który - jak się okazało - przez pomyłkę, wtargnął do mieszkania, ale wyjść już nie chciał. Na szczęście ani babci ani chłopcu nic się nie stało, a awanturnik usłyszał już zarzut naruszenia miru domowego, za co nawet rok może spędzić w więzieniu.
"Brat bał się bardziej"
Po całym zajściu, w rozmowie z TVN24, Kuba przyznał, że cały się trząsł ze strachu, gdy intruz rzucił się na babcię z pięściami. Zaraz jednak dodał, że "brat bał się bardziej".
Dumy z chłopca nie kryje jego wychowawczyni, a Marek Wypych z komendy miejskiej policji w Zabrzu mówi wprost: Kuba zachował się kapitalnie. Nie zastanawiał się długo w chwili zagrożenia, wykręcłl numer alarmowy i podał wszystkie niezbędne szczegóły, by policja mogła od razu interweniować, wyliczał funkcjonariusz.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24