O tym, że referendum odwoławcze burmistrza Konstancina-Jeziorny się nie odbędzie, poinformował w mediach społecznościowych komitet referendalny.
"W toku naszej zbiórki zgromadziliśmy łącznie 2286 podpisów. To ogromna liczba, która pokazuje, jak wielu z Państwa pragnie realnych zmian w naszej gminie. Niestety, po weryfikacji przeprowadzonej przez organy wyborcze, za nieważne uznano 557 podpisów (...). Do osiągnięcia wymaganego progu zabrakło nam 186 ważnych głosów" - przekazał komitet.
"Nie oznacza to, że proces referendalny zostaje zatrzymany i głosowanie się nie odbędzie. Czekamy na oficjalne dane i wtedy podejmiemy decyzję" - podkreślili członkowie komitetu.
O fiasku zbiórki podpisów triumfalnie poinformował również sam interesowany - Michał Wiśniewski, burmistrz Konstancina-Jeziorny.
"Mieszkańcy nie uwierzyli w dobre intencje osób stojących za tą szkodliwą i wprowadzającą ogrom złych emocji hucpą, mającą tylko skutek w destabilizacji gminy" - napisał Wiśniewski.
Konflikt burmistrza z radnymi
Michał Wiśniewski piastuje stanowisko burmistrza Konstancina-Jeziorny od niespełna dwóch lat. W pierwszej połowie 2024 roku zastąpił Kazimierza Jańczuka, także należącego do PO, który tę funkcję pełnił wcześniej przez 12 lat. Chociaż w przyjściu nowego burmistrza dostrzegano szansę na wiele pozytywnych zmian i realizację inwestycji, które wcześniej nie ruszyły, nadzieje wśród mieszkańców i radnych szybko stopniały, a Wiśniewski miał zrazić do siebie współpracowników.
Konflikt na linii burmistrz - radni trwa już od kilku miesięcy.
We wrześniu ubiegłego roku informowaliśmy na tvnwarszawa.pl o wyrzuceniu Wiśniewskiego z Platformy Obywatelskiej. Jak wynika z opublikowanego wtedy oświadczenia koła PO Konstancin-Jeziorna usunięcie z partii było efektem skargi podpisanej przez kilkunastu członków koła oraz radnych. Burmistrzowi zarzucono szereg działań uderzających w radnych: ograniczanie dostępu do ratusza, ważnych informacji i swobodnych rozmów z pracownikami urzędu; organizowanie nagonki za pośrednictwem mediów gminnych na radnych, którzy zadawali mu niewygodne pytania; narastające konflikty z mieszkańcami oraz kontrowersyjne wykorzystywanie straży miejskiej.
Z kolei Wiśniewski stwierdził, że powodem jego wyrzucenia miała być polityka lokalna i regionalna, która jego zdaniem, "próbowała wykorzystać struktury partii, aby wywierać wpływ na podejmowane decyzje, zarówno kadrowe jak i realizacji celów strategicznych".
Teraz burmistrz Wiśniewski zaprasza do stołu "wszystkich, którym leży na sercu dobro Konstancina-Jeziorny".
"O naszych sprawach będziemy rozmawiali w naszej małej ojczyźnie, zmierzając się z różnymi problemami które przyniesie przyszłość, bo to jest istota wspólnoty samorządowej i jej niezależności. Fiasko inicjatywy referendalnej jest szansą na refleksję i powrót do normalnego i spokojnego konstruktywnego dialogu" - napisał Michał Wiśniewski.
Autorka/Autor: dg/gp
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: bip.konstancinjeziorna.pl