Trybunał Konstytucyjny "stanie na nogi"? Waldemar Żurek o "jego scenariuszu"

Waldemar Żurek
Żurek o braku współpracy z Nawrockim. "Jest próba zmiany ustroju"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Gdybym ujawniał nasze plany dotyczące przywracania praworządności, to one by się nie ziściły - powiedział minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, pytany o sprawę Trybunału Konstytucyjnego. W "Faktach po Faktach" zapowiedział, że instytucja "jesienią stanie na nogi dla obywateli". Mówił też o braku współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim i "próbie zmiany ustroju".

6 sierpnia minął rok od objęcia przez Karola Nawrockiego urzędu prezydenta. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek był pytany w "Faktach po Faktach" w TVN24 o to, jak przez ten okres układała się współpraca z głową państwa. - Z mojej perspektywy nie ma współpracy w ogóle i wydaje mi się, że nie ma też współpracy z rządem. Jest próba zmiany ustroju, czyli jakieś działania prezydenta, które bez zmiany konstytucji mają nam zmienić układ z parlamentarno-gabinetowego na prezydencki - odpowiedział.

Żurek ocenił, że w środę miał do czynienia "z kolejną odsłoną" takiej próby, jednak "na szczęście udało się kolejny raz zastosować plan B". Nawiązał w tym kontekście do podpisania przez premiera Donalda Tuska pierwszego z dokumentów dotyczących najnowszych nominacji asesorów.

Akty nominacji nowym asesorom prezydent wręczył pod koniec lipca. Nie przekazał ich wcześniej szefowi rządu w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 25 czerwca, który uznał, że wymóg kontrasygnaty premiera przy takich aktach jak nominacje asesorskie jest niekonstytucyjny. Te jednak zostały przez prezesów odpowiednich sądów przesłane do Krajowej Rady Sądownictwa, a KRS przekazała je do kancelarii premiera.

Kontrasygnatę premiera skrytykował szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki, który ocenił, że nie ma ona znaczenia prawnego. - Pan Bogucki jest bezradny i te jego pomysły palą na panewce co jakiś czas. On moim zdaniem jest tą postacią, która albo namawia prezydenta na łamanie konstytucji, albo później to realizuje - skomentował Żurek.

Żurek: ci młodzi ludzie byli wzięci na zakładników

Gość TVN24 pytany dalej, czy kontrasygnata na wspomnianych dokumentach była potrzebna, odpowiedział, że "nigdy nie mieliśmy sytuacji, żeby prezydent tak ostentacyjnie łamał konstytucję i my prawnicy musimy znaleźć na to wyjście".

- W momencie, kiedy premier, mimo że taki był oblig, nie otrzymał postanowienia prezydenckiego w formie listowej (...), uznaliśmy, że to dokument i na takim dokumencie, jeżeli nie ma innego, musimy szukać dobrego wyjścia. Nie ma nigdzie w przepisach powiedziane, że kontrasygnata ma być przed wręczeniem nominacji. Ważne tylko, że te osoby nie rozpoczęły orzekania - tłumaczył minister.

Żurek poinformował przy tym, że "pierwsze dekrety pojechały do sądów". - To dobry dzień, bo ci młodzi ludzie byli wzięci na zakładników. Najpierw celowo trzymano ich bardzo długo. Napięcie rosło. Musieli się rejestrować jako bezrobotni, żeby mieć ubezpieczenie. Tracili pieniądze, nie mieli stypendium - wymieniał.

Pytany o to, czy działanie prezydenta było rozgrywką z rządem, a jej ofiarami byli asesorzy, Żurek ocenił, że według niego była to po pierwsze kolejna próba zmiany ustroju. - Druga rzecz to chyba taka chęć pokazania tym młodym ludziom: "ja tu rządzę i jesteście w moich rękach" - mówił.

Co z Trybunałem Konstytucyjnym? Żurek: stanie na nogi

Żurek był również pytany o sytuację Trybunału Konstytucyjnego, a także o czworo wybranych w marcu przez Sejm sędziów TK - Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdę i Annę Korwin-Piotrowską. - To nie jest tak, że państwo się milcząco temu przygląda. Tak jak mówiłem, toczą się postępowania karne. Myśmy się tego spodziewali - odpowiedział.

Pytany o to, czy prezes TK Bogdan Święczkowski łamie prawo, bo nie dopuszcza czwórki sędziów do pełnienia obowiązków, Żurek potwierdził.

Dopytywany, dlaczego w takim razie państwo na to nie reaguje, odpowiedział, że "są powołani prokuratorzy, którzy prowadzą postępowanie". - Przesłuchany został pan Święczkowski. Przesłuchani zostali ludzie, którzy w jego imieniu nie wpuszczają tych sędziów i czekamy teraz na dalsze decyzje procesowe - sprecyzował.

Na pytanie, ile to może potrwać, odparł, że "będziemy czekać do późnej jesieni, aż Trybunał stanie na nogi". - To nie znaczy, że my nic nie robimy, bo proszę mi wierzyć: przywracanie praworządności w takiej sytuacji, jaką mamy, z takim przeciwnikiem po drugiej stronie, żeby nie łamać kolejnych zasad, wymaga niestety takiego działania - przekonywał.

Minister był następnie pytany - po kolejnej zapowiedzi, że "jesienią stanie na nogi dla obywateli Trybunał Konstytucyjny" - co ma się wydarzyć, aby tak się stało.

- Gdybym ujawniał nasze plany dotyczące przywracania praworządności - nie mówię o tych planach A, tylko B, to one by się nie ziściły. (…) Według mojego scenariusza na przywracanie praworządności i trybunalskie sprawy, to my jesteśmy dalej i moim zdaniem w lepszej sytuacji niż w najczarniejszym scenariuszu, który zakładaliśmy przy odbudowie Trybunału - zapewniał Żurek.

Doniesienia o prezesie Zondacrypto. Żurek: jest śledztwo w sprawie przecieku

Żurek był dalej pytany o doniesienia "Rzeczpospolitej", według których w jednym z państw Zatoki Perskiej odbyło się spotkanie polskich służb z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem. Według dziennika spotkanie miało rozpocząć negocjacje z Kralem, by ten poszedł na współpracę z prokuraturą i w zamian za status świadka koronnego ujawnił całą prawdę o Zondacrypto. Gazeta zwróciła uwagę, że na tę chwilę Kral nie jest o nic podejrzany, nie jest też ścigany listem gończym.

- Nie odpowiem na to pytanie, tajemnica śledztwa - powiedział Żurek. Takiej samej odpowiedzi udzielił również na pytanie o to, czy Kral ma zostać świadkiem koronnym.

Minister poinformował też, że "jest śledztwo w sprawie przecieku". - Ja oraz bardzo duża liczba prokuratorów chcemy dokonać przełomu w działaniach prokuratury w dużych sprawach. To się dzieje, ale będziemy informować wtedy, kiedy będziemy mieli do tego możliwości procesowe - zaznaczył.

"Staruch" ułaskawiony. Żurek: to zasady partyjniactwa i kolesiostwa

Minister Żurek komentował również niedawne zastosowanie prawa łaski przez prezydenta wobec jednego z liderów środowiska kibicowskiego Legii Warszawa - Piotra "Starucha" Staruchowicza. Jak ocenił, tego typu ułaskawienia "są bardzo źle odbierane i przez prawników, i przez ludzi".

- Przy prawie łaski musimy stosować zasady humanitaryzmu i sprawiedliwości, a tutaj stosujemy zasady partyjniactwa i kolesiostwa. To znaczy dajemy sygnał do swojej grupy potencjalnych wspierających: róbcie, co chcecie, ja i tak was ułaskawię, bo was lubię - dodał Żurek.

OGLĄDAJ: Żurek: nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji, by prezydent tak ostentacyjnie łamał konstytucję
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: