TVN24 | Polska

Wiceszef resortu Czarnka o "demoralizujących zajęciach": jeśli ktoś chce wychować bandytę i przestępcę, to proszę bardzo

TVN24 | Polska

Autor:
akw
Źródło:
Polskie Radio, tvn24.pl
Lex Czarnek w Sejmie, przed budynkiem protest
Lex Czarnek w Sejmie, przed budynkiem protest"Fakty" TVN
wideo 2/8
"Fakty" TVNLex Czarnek w Sejmie, przed budynkiem protest

Wiceszef Ministerstwa Edukacji i Nauki Tomasz Rzymkowski przekonywał, że jego szef Przemysław Czarnek nie będzie decydował o treści zajęć pozalekcyjnych. Temat pojawił się wraz z uchwaleniem ustawy zwanej lex Czarnek, która zwiększa władzę kuratorów. A oto, jak wiceminister przekonywał, że liczyć się będzie podmiotowość rodziców. - Jeśli będą chcieli, żeby ich dzieci uczestniczyły (...) w zajęciach absolutnie demoralizujących te dzieci, to kurator nie będzie robił problemu - oświadczył. - Jeśli ktoś chce wychować bandytę i przestępcę, to proszę bardzo - dodał.

Wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski pytany był w państwowym Polskim Radiu o zmiany w Prawie oświatowym, zakładające przede wszystkim wzmocnienie roli kuratorów oświaty, czyli o zmiany firmowane przez szefa MEiN Przemysława Czarnka, od jego nazwiska zwane lex Czarnek. W czwartek przepisy przyjął Sejm, nowelizacja trafiła do Senatu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Jak zmieniała się rola kuratora oświaty i jaką władzę ma teraz dostać?

Według Rzymkowskiego "najwięcej emocji wzbudza jedno zagadnienie: upodmiotowienie rodziców, jeśli chodzi o udział ich podopiecznych, ich dzieci w szkole, w zajęciach pozalekcyjnych". Według niego narracja, że "państwo, kuratorium oświaty, czy minister edukacji będą decydować o tych treściach" jest "bardzo złudna". - Nam zależy na podmiotowej roli rodziców względem szkoły - zapewniał Rzymkowski.

- Chodzi o to, żeby rodzice decydowali o tym i wiedzieli, mogli świadomie podejmować decyzje, czy dziecko ma brać udział w dodatkowych zajęciach prowadzonych przez organizacje pozarządowe, czy też ma nie brać udziału w tego typu wydarzeniach - przekonywał.

Lex Czarnek w Sejmie. Opozycja: "To jest nadzór polityczny, nie nadzór pedagogiczny"

Wiceminister o propagowaniu "postaw dewiacyjnych"

Rzymkowski stwierdził, że istnieją dwie kategorie zajęć, które wywołują "emocje i bardzo ostrą reakcję" u rodziców.

- To kwestie natury politycznej, gdy dzieci są traktowane jako materiał do przerobienia w ramach bieżącego sporu partyjnego w Polsce, gdzie dzieci są wysyłane na rożnej maści mityngi, gdzie mają przekazywane materiały o charakterze propagandowym danej formacji politycznej - opisał. - Z tym rodzice się nie zgadzają - uznał.

Drugą kategorię, jak mówił Rzymkowski, stanowi "udział w zajęciach organizacji zajmujących się propagowaniem, z punktu widzenia oburzonych rodziców, różnych postaw dewiacyjnych". - Dlatego obowiązkiem organizacji, która chce wejść do szkoły jest przedstawienie rzetelnego konspektu zajęć i treści, które mają być przekazane - podsumował.

- Rodzicie, oprócz tego, że mają zgodzić się na udział swoich dzieci w zajęciach, to muszą jasno zadeklarować, że się zapoznali i są świadomi tego, jak te zajęcia będą wyglądały. Żeby była jasność: jeśli rodzice będą chcieli, żeby ich dzieci uczestniczyły z obiektywnego punktu widzenia w zajęciach absolutnie demoralizujących te dzieci, to kurator nie będzie robił problemu. Ale muszą wszyscy rodzice na to wyrazić zgodę i być świadomymi konsekwencji takich zajęć - mówił.

Rzymkowski: jeśli rodzic ma taką fantazję i chce dziecko demoralizować, to może to robić

Wiceszef MEiN utrzymywał, że "nikt nikomu nie będzie zabraniał". - Tym bardziej, że my mamy świadomość tego, że jeśli dziecko tych treści w szkole nie uzyska, to zawsze może je (uzyskać) po zajęciach lekcyjnych. Jeśli jakiś rodzic ma taką fantazję i chce dziecko demoralizować, oczywiście jeśli nie łamie prawa przy tym, to może to robić - skwitował.

- Jeśli ktoś chce wychować bandytę i przestępcę, to proszę bardzo, może to robić. Tylko niech ma świadomość tego, że ten bandyta i przestępca, jak ten już rodzic będzie stary i niedołężny, to szklanki wody przysłowiowej mu nie da - dodał.

Mówił przy tym, że "jeśli rodzic chce, a przytłaczająca większość chce wychować dzieci na uczciwych, dobrych, patriotycznie usposobionych Polaków, to nie przeszkadzajmy w tym procesie". - Rodzice najlepiej wiedzą, co dobre dla ich dzieci - stwierdził.

Tomasz Rzymkowski (ujęcie archiwalne)TVN24

W tvn24.pl przyglądamy się pomysłom ministra Przemysława Czarnka i jego doradców. Urzędniczy język ustaw i rozporządzeń przekładamy dla Was na język szkolnej praktyki. Z ekspertami oceniamy, czy to, co się za tymi pomysłami i postulowanymi rozwiązaniami kryje, będzie korzystne dla uczniów i nauczycieli. Sprawdzamy, czy autonomia szkół jest zagrożona i czy rodzice rzeczywiście będą mieli wpływ na edukację i wychowanie swoich dzieci.

Wszystko to - artykuły, wywiady, materiały wideo, interaktywne infografiki, omówienia badań - możecie znaleźć w naszym serwisie pod hasłem #bezprzerwy.

Autor:akw

Źródło: Polskie Radio, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości