|

Tak Matecki (nie) pracował w Lasach

Poseł PiS Dariusz Matecki w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum
Poseł PiS Dariusz Matecki w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum
Źródło zdj. gł.: PAP/Marcin Bielecki
"Było wiadomo, że Dariusz Matecki to wirtualny człowiek, który dostaje pieniądze za robienie zero" - to jedno z wielu zeznań świadków, które według prokuratury potwierdzają, że praca posła PiS w Lasach Państwowych była fikcją. Kosztowało to łącznie ponad 480 tysięcy złotych. Reporter "Czarno na białym" przenalizował akt oskarżenia w tej sprawie.Artykuł dostępny w subskrypcji

Zaczynał pracę dokładnie o godzinie 7, a kończył równo o 15. Tak było każdego dnia w sierpniu 2023 roku. Ale, jak wynika z ustaleń prokuratury, czas pracy był fikcyjny. Zgodnie z zabezpieczoną dokumentacją od kwietnia wspomnianego roku hurtowo wpisywano fikcyjne godziny, w jakich miał pracować Dariusz Matecki. Nie robił tego sam. Według prokuratury robiła to za niego pracownica z wydziału kadr szczecińskiej dyrekcji Lasów Państwowych. Wpisywała daty i godziny rozpoczęcia przez polityka pracy. Potem podpisy składał sam Matecki. To, według śledczych, wskazuje na poświadczanie nieprawdy przez polityka PiS. Matecki zgodnie z umową powinien raz w tygodniu być fizycznie w szczecińskim biurze. Ale od stycznia 2023 roku do końca czerwca pojawił się tylko pięć razy: dwa razy w styczniu, dwa razy w lutym i raz w kwietniu.

Świadek: "widziałem go może trzy razy po maksymalnie 15 minut, z przebiegu tych spotkań, pytał na zasadzie, czy wszystko gra".

Fikcyjne - według prokuratury - zatrudnienie Mateckiego w Lasach Państwowych to jeden z wątków aktu oskarżenia, jaki przeciwko posłowi Prawa i Sprawiedliwości skierowano do szczecińskiego sądu. Dokument obejmuje też zarzuty związane z wątkiem szczecińskim afery Funduszu Sprawiedliwości.

Pozostało 84% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: