Szymon Hołownia o tym, co mógłby robić w rządzie. "Oczywiście nie odmówię"
Szymon Hołownia, który był we wtorek gościem "Kropki nad i" w TVN24, przyznał, że nikt mu nie proponował objęcia stanowiska w rządzie. Zaznaczył jednak: - Jeżeli będzie taka wola polityczna i koalicjantów i mojego ugrupowania i wreszcie moja, to ja jestem otwarty na różnego rodzaju propozycje.
- Mówię bardzo jasno i wyraźnie. Nie zabiegam o to, nie proszę o to, nie załatwiam sobie tego. Natomiast jeżeli to się zepnie w projekt w całość, to oczywiście nie odmówię - oświadczył były lider Polski 2050.
Rozmówca Moniki Olejnik zdradził, że były "rozmowy sondujące" w tej sprawie, ale bez konkluzji. - Powrót do formatu czterech, można powiedzieć, liderów, którzy doprowadzili do zwycięstwa w 2023 roku, później zaczęli to budować, jest jakąś jedną z narzucających się narracji - mówił.
"Nie umiemy w dumę"
Hołownia mówił dalej, że rozmawiał z premierem Donaldem Tuskiem o tym, że Polska i rząd potrzebują kogoś, kto "będzie koordynował bezpieczeństwo informacyjne".
- Jeżeli byłaby taka wola, mógłbym spróbować, bo wydaje mi się, że dzisiaj my nie umiemy w dumę. My nie umiemy w to, w co powinniśmy umieć, w taki biało-czerwony patriotyzm, dający ludziom poczucie sukcesu i sprawstwa - ciągnął Hołownia, tłumacząc, skąd potrzeba takiej roli.
Jak wyjaśniał polityk, rządzący mają prawo i obowiązek mówić o sukcesach zwykłych obywateli. - Tu trzeba o ludziach mówić, a nie o politykach. O politykach już jest dość - przekonywał.
- Jeżeli teraz politycy przez rok wyjdą i będą mówili, co zrobili dobrze, to jest to absurdalna strategia. Trzeba ludziom dać poczucie, że mają kontrolę nad tym państwem, że mogą być dumni z tego, co osiągnęli. Nie mogą się dać zaganiać jakimś szaleńcom ze skrajnej prawej strony do rogu, że oto tu jest koniec świata i wszystko jest w ruinie - opisał Hołownia.
Były marszałek Sejmu dodał, że za granicą słyszy, że ludzie zazdroszczą Polakom ze względu na wzrost gospodarczy i zadbanie o bezpieczeństwo w obliczu wojny w Ukrainie. - Mamy z czego być dumni - ocenił.
Podział Polski 2050 "boli" Hołownię
Na początku roku około połowa posłów opuściła Klub Parlamentarny Polski 2050 i utworzyła swój klub - Centrum, a ostatnio - partię Unia Centrum. Gość "Kropki nad i" przyznał, że "boli" go ten rozłam Polski 2050.
- Dzisiaj jest czas łączenia, a nie rozbijania. Dlatego ja powiedziałem moim koleżankom i kolegom, już chyba w maju, że ja jestem gotów wziąć odpowiedzialność za klub, ale pod warunkiem jednomyślności - mówił. Przyznał też, że ostatnio rzadziej rozmawia z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, nową przewodniczącą Polski 2050.
Gość TVN24 przekazał, że dał sobie czas do końca września, aby zostać szefem klubu. - Jeżeli jestem osobą, która jest w stanie zjednoczyć dzisiaj jakąś część tego popękanego środowiska, to chcę spróbować to zrobić i iść dalej - mówił.
Jak Hołownia sam ocenił, jego partii nie udało się zrealizować wielu obietnic z 2023 roku i "to jest kłopot".
- Musimy się z tego wytłumaczyć albo spróbować je zrealizować. Natomiast następne wybory będą dużo bardziej o emocji. Będą dużo bardziej o takim poczuciu, które ludzie będą mieli, w którą stronę Polska powinna iść, niż nawet o tym czy innym rozwiązaniu - prognozował.
Zdaniem byłego marszałka Sejmu prezydent Karol Nawrocki nie chce obalić rządu Donalda Tuska. - Musimy zacząć z prezydentem poważniej rozmawiać na etapie stanowienia prawa, co dla niego jest akceptowalne, co nie. A nie później przeżywać ten teatr, że on wetuje, a my nie jesteśmy w stanie odrzucić jego weta - uznał.
Sprawa Collegium Humanum. "To jest kpina"
Monika Olejnik zapytał swojego gościa również o sprawę Collegium Humanum, którą prowadzą śledczy z Katowic. Hołownia przekazał, że nie został dotychczas przesłuchany.
- Ja też mam swoje przecieki i jeżeli to jest prawda, że prokuratura chce mi zarzucić złe wpisanie daty do dokumentu do podania o przyjęcie na studia, których zresztą nie podjąłem, ja bym wyjaśnił prokuraturze, jakie daty gdzie wpisywałem, tylko nie miałem tej okazji. Nie podjąłem tych studiów, nie korzystałem z dyplomu, nie ma żadnego dyplomu, nikt mi niczego podobnego nie zarzuca - bronił się.
Jak oświadczył Hołownia, jeżeli prokurator generalny Waldemar Żurek uzna, że należy złożyć do Sejmu wniosek o uchylenie mu immunitetu w tej sprawie, to nastąpi "kryzys zaufania pomiędzy mną a ministrem sprawiedliwości". - To jest kpina - dodał.