Spór wokół mleczarni. Woda w rzece Białej nie jest już czarna. Ale pojawił się nowy problem

Widział jak z komina unosił się dym (zdjęcie z 4 września)
Bielsk Podlaski. Nagrał jak w nocy 22 sierpnia z komina mleczarni leci dym
Źródło wideo: Marek Artemiuk
Źródło zdj. gł.: Marek Artemiuk
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Mieszkańcy Bielska Podlaskiego, którzy oburzali się, że tutejsza mleczarnia wpuszcza do rzeki niedoczyszczone ścieki mają powody do zadowolenia. Od kiedy na początku lipca starostwo wydało decyzję o wstrzymaniu pracy proszkowni, woda nie jest już czarna. Zniknął też problem odoru, na który narzekali sąsiedzi mleczarni. Ale pojawił się nowy problem. Prezes mleczarni wysłał do osób nagłaśniających sprawę wezwania do zapłaty po 100 tys. zł.

"Zastanawiam się jak to zostało wyliczone? Równe 100 tysięcy złotych za doznaną krzywdę przez to, że pokazałem, że w naszej rzece płynie czarny osad zamiast wody" – powiedział w jednym z najnowszych filmów opublikowanych na Facebooku Pan Kupka, czyli dr inż. Radosław Żyłka, który prowadzi na co dzień warsztaty dla dzieci i młodzieży z inżynierii środowiska.

W czerwcu pisaliśmy jak, nagrywając inny filmik, wszedł w gumowcach do rzeki Białej w Bielsku Podlaskim i zaczerpnął szklankę czarnej wody.

Widział jak z komina unosił się dym (zdjęcie z 4 września)
Widział jak z komina unosił się dym (zdjęcie z 4 września)
Źródło zdjęcia: Marek Artemiuk

Woda zmieniła kolor na czarny

"Czuję silny zapach zgnilizny, co wskazuje na to, że jest tu odprowadzany osad czynny albo jakaś biomasa pochodząca z oczyszczania ścieków" – powiedział stojąc w wodzie.

W latach 2013-20 dr inż. Żyłka był głównym technologiem Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek. Firma miała pozwolenie na wpuszczanie do pobliskiego - i łączącego się z rzeką Białą - rowu melioracyjnego oczyszczonych ścieków.

Gdy Bielmlek upadł, pozwolenie przeszło na firmę Laktopol-B, która we wrześniu 2022 roku kupiła zakład od syndyka. Mieszkańcy mówili nam, że choć za czasów Bielmleku też zdarzało się, że woda była zanieczyszczona, to od wiosny 2023 roku zaczęła coraz bardziej zmieniać swój kolor, a najgorsza sytuacja była wiosną 2026 roku. Stąd też o sprawie zrobiło się głośno. Wspomniany Pan Kupka dostał z Laktopolu-B wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych firmy i zapłaty 100 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Firma żąda od Marka Artemiuka 100 tys. zł
Firma żąda od Marka Artemiuka 100 tys. zł
Źródło zdjęcia: Marek Artemiuk

Społecznik: wezwanie do zapłaty 100 tys. zł to jakiś absurd

Podobne wezwanie dostał też Marek Artemiuk, fotograf i administrator profilu "Bielsk Podlaski z lotu ptaka", który od lat dokumentuje stan rzeki oraz informuje o działaniach Laktopolu-B.

- To jakiś absurd. Mam płacić ogromne pieniądze za to, że nagłaśniam problem, o którym mówią mieszkańcy. Sprawa Pana Kupki trafi do sądu. Moja na razie jeszcze nie trafiła – mówi nam Artemiuk.

Mleczarnia została kupiona przez Laktopol-B w 2022 roku
Mleczarnia została kupiona przez Laktopol-B w 2022 roku
Źródło zdjęcia: tvn24.pl

Decyzja o wstrzymaniu pracy proszkowni

Po tym jak o czarnej wodzie zrobiło się głośno, starostwo powiatowe wydało 1 lipca decyzję wstrzymującą pracę jednej z dwóch zakładowych proszkowni (firma produkuje mleko w proszku). A ma to znaczenie dla stanu rzeki Białej, bo urzędnicy uznali, że w mleczarni był problem z tym, że niewielka oczyszczalnia nie dawała rady przerobić aż takiej ilości ścieków, jakie do niej trafiały. Zamknięcie jednej z proszkowni miało więc sprawić, że oczyszczalnia przyjmowałaby mniej ścieków i mogłaby je dokładnie doczyszczać.

Jak jednak mówił nam w czerwcu Olgierd Meysztowicz, prezes Laktopolu-B, decyzja starostwa oznacza konieczność zamknięcia całego zakładu. Mleczarnia nie może bowiem korzystać z drugiej proszkowni, bo jest ona przedmiotem sporu własnościowego z inną firmą. Meysztowicz zapowiedział więc, że zakład zostanie przeniesiony do innego miasta, a pracę straci 150 zatrudnionych tu osób. Na razie nic takiego się nie stało, a prezes zaskarżył decyzję starostwa do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i zapowiedział, że jeśli wygra to wystąpi do samorządu o – liczone w milionach złotych - odszkodowanie za czas przestoju w pracy zakładu.

- Czekamy wszyscy na rozstrzygnięcie SKO. Na razie jeśli chodzi o rzekę, to jej stan jest dobry. Nie jest już czarna – mówi Artemiuk.

Tak woda w rzece Białej wyglądała w czerwcu 2026 roku
Tak woda w rzece Białej wyglądała w czerwcu 2026 roku
Źródło zdjęcia: tvn24.pl

Widział dym. Wzywana była policja

Niemniej zaniepokoił go dym z komina, który widział dwa razy jak unosił się nad mleczarnią. – Za pierwszym razem było to w sobotę 22 sierpnia w ciągu dnia. Wezwani na miejsce policjanci sporządzili notatkę. Ja natomiast wróciłem w nocy i nagrałem film w termowizji jako dowód, że w komina wydobywał się dym – wspomina.

Po raz drugi widział dym w sobotę, 4 września, w godzinach popołudniowych. Na miejscu oprócz policji, pojawili się przedstawiciele starostwa oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Nie zostali jednak wpuszczeni do środka. Jak czytamy w oświadczeniu, które zostało zamieszczone na stronie WIOŚ, złożone zostało w związku z tym zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na utrudnieniu kontroli.

W czerwcu miało miejsce spotkanie wszystkich stron w urzędzie miasta
W czerwcu miało miejsce spotkanie wszystkich stron w urzędzie miasta
Źródło zdjęcia: tvn24.pl

Starostwo żąda wyjaśnień

Kiedy WIOŚ próbował, również w asyście policji, wejść na teren zakładu po raz drugi (15 września), został już wpuszczony. Trwa postępowanie, które ma wyjaśnić czy dymiący komin oznaczał, że prezes firmy naruszył zakaz funkcjonowania proszkowni czy może komin dymił w związku z jakimiś innymi działaniami mleczarni. Ustala to również starostwo.

- Wezwaliśmy prezesa firmy do złożenia wyjaśnień. Jeszcze ich nie otrzymaliśmy. Jeśli okaże się, że złamany został zakaz funkcjonowania proszkowni, możemy nałożyć kary pieniężne - mówi wicestarosta Piotr Bożko.

Pytany o wszystkie te kwestie prezes Laktopolu-B tym razem odmówił nam komentarza.

Klatka kluczowa-718493
Pod koniec lipca nagrał film, na którym widać jak na łąkę sąsiadującą z ogrodzeniem mleczarni wypływały osady
Źródło: Marek Artemiuk

Na placu nie ma już osadów ściekowych

Warto dodać, że przy okazji wejścia na teren zakładu kontrolerzy z WIOŚ stwierdzili, że uprzątnięty został plac magazynowy z zalegających tam osadów ściekowych. Dzięki czemu mieszkańcy sąsiadujących z mleczarnią posesji nie muszą już borykać się z problemem uciążliwych odorów, które zmuszały niektórych nawet do wyprowadzki na okres letni.

- To na pewno bardzo dobra wiadomość. Jeszcze pod koniec lipca zrobiłem film, jak na łąkę sąsiadującą z ogrodzeniem mleczarni wypływały te osady. Pochyliłem się, żeby powąchać i od razu tego pożałowałem – mówi nam Marek Artemiuk.

WIOŚ informuje też, że cały czas sprawdza czystość wody w rzece Białej i obecnie jakość ścieków wypływających z zakładu uległa poprawie.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: