Recykling sprzętu AGD to fikcja. Śledztwo "Superwizjera" TVN wykazało nieprawidłowości

"Superwizjer" TVN ujawnił nieprawidłowości przy recyklingu sprzętu AGD
"Superwizjer" TVN ujawnił nieprawidłowości przy recyklingu sprzętu AGD
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Przy zakupie sprzętu AGD sprzedawca teoretycznie dolicza koszt zbiórki i utylizacji sprzętu. Śledztwo "Superwizjera" pokazuje jednak, że w praktyce najczęściej nie ma żadnego recyklingu - zamiast niego kwitnie proceder fałszowania dokumentów i pozorowanych transportów odpadów.

W teorii przy zakupie każdego sprzętu AGD w cenie sprzedawca uwzględnia też koszt zbierania zużytych telewizorów czy mikrofalówek i ich późniejszej utylizacji. W świetle ustaleń "Superwizjera" to wszystko tylko teoria. W praktyce żadnego recyklingu najczęściej bowiem nie ma.

- Zbieranie starych sprzętów, za które państwo płacicie jest bardzo drogie. Trzeba pójść do domów, zorganizować zbiórki w szkołach. Trzeba zapłacić za samochody, które będą te odpady transportowały z miejsca w miejsce  - wyjaśnił reporter "Superwizjera" TVN Filip Folczak. - Znacznie prościej jest to wszystko po prostu sfałszować - dodał.

"Superwizjer" TVN ujawnił nieprawidłowości przy recyklingu sprzętu AGD
"Superwizjer" TVN ujawnił nieprawidłowości przy recyklingu sprzętu AGD
Źródło zdjęcia: TVN24

Proceder wygląda mniej więcej tak: tiry z odpadami albo i bez nich jeżdżą od firmy do firmy i udają, że wożą odpady. Za każdym razem preparowane są odpowiednie kwity, które uprawniają do pobrania pieniędzy.

Reporterzy "Superwizjera" śledzili jedną z ciężarówek, która według dokumentów o różnych godzinach powinna przewozić zupełnie inne odpady. Pojazd przez kilka godzin tylko oczekiwał - podobnie odpady, które znajdowały się na przyczepie.

Dotacje udzielone kontrowersyjnej firmie

- Mamy dzisiaj ogromny problem ze śmieciami, z odbiorem, z utylizacją oraz z tymi odpadami, które przez osiem lat PiS gdzieś poukrywał po całej Polsce i dzisiaj one są tykającą bombą zegarową - ocenił Rafał Kasprzyk z Unii Centrum.

- Dziwi mnie to, ponieważ wszystkie kompetencje tak naprawdę władza ma: monitorowanie, karty przekazania odpadów, możliwości używania dronów, fotopułapek. To wszystko jest, tylko trzeba jeszcze złapać za rękę - stwierdził były wiceminister środowiska Jacek Ozdoba z PiS.

Ale to nie PiS, a obecny rząd przyznał dotację w wysokości miliarda złotych firmie Elemental Holding, która ma za to odzyskiwać surowce krytyczne, zapewniać bezpieczeństwo surowcowe Polsce i Europie - jednocześnie tej samej firmie, w której zakładach i na placach ich kontrahentów dochodzi do nadużyć.

- To nie minister finansów jeździ pustymi samochodami. To są konkretni ludzie, którzy podejmują konkretne decyzje, chcąc wyłudzić nienależne środki. Temu trzeba przeciwdziałać - powiedział przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej Zbigniew Konwiński.

Minister finansów Andrzej Domański zapewnił, że "ani jedna złotówka z pieniędzy podatników nie została wypłacona na realizację tego projektu". Ministra klimatu  i środowiska Paulina Hennig-Kloska dodała, że firma ta była kontrolowana przez główny inspektorat.

Prezes firmy Elemental Holding zdobył tytuł Przedsiębiorcy Roku.

Źródło: TVN24
Czytaj także: