Dwie możliwe lokalizacje i "prawdopodobnie" pięć tysięcy żołnierzy. Wiceministra o amerykańskiej bazie w Polsce
W Polsce i za oceanem trwają prace nad stworzeniem stałej bazy armii USA - pierwszej takiej placówki w naszej części Europy, gdzie obecność amerykańskich żołnierzy była dotychczas wyłącznie rotacyjna. 17 września prezydent Donald Trump informował, że są znaczne postępy w tej sprawie. Formalnie decyzja jeszcze nie zapadła.
- Wszystko wskazuje na to, że decyzji nie podejmą do końca tak zwanego przeglądu strategicznego, czyli tego, co zarządził Pete Hegseth [sekretarz wojny - red.]. Dzisiaj jest robiony raport z obecności Amerykanów w ogóle na terenie Europy - poinformowała w "Faktach po Faktach" TVN24 wiceministra obrony narodowej i pełnomocniczka rządu ds. wzmocnienia odporności państwa Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Decyzja o bazie może być już w grudniu
Wiceministra wskazała, że według jej informacji przegląd strategiczny ma trafić na biurko Pete'a Hegsetha 1 listopada, a na biurko Donalda Trumpa 1 grudnia. - I prawdopodobnie po tej dacie dopiero możemy się spodziewać tej ostatecznej decyzji. (...) Myślę, że na tę chwilę pierwszy moment [na ogłoszenie decyzji - red.] to grudzień. Tak usłyszeliśmy w Waszyngtonie - powiedziała.
Sobkowiak-Czarnecka mówiła również, że wybudowanie stałej bazy USA będzie się wiązało z potrzebą przyjęcia specjalnej ustawy. - Bo budowa bazy to jest tak naprawdę budowa małego miasteczka - podkreśliła.
Pytana, czy potwierdza, że w nowej bazie miałoby stacjonować pięć tysięcy żołnierzy, odparła: - Prawdopodobnie.
- Ostateczna decyzja należy do Donalda Trumpa. Pamiętajmy o tym - podkreśliła.
Polityczka przekazała, że rozważane są dwie lokalizacje bazy. Kryteria, jakie musi spełniać, to: lokalizacja w zachodniej Polsce, a także bliskość lotniska i dużej metropolii, co wiąże się z dostępem do edukacji i ochrony zdrowia dla rodzin żołnierzy.
- Strona amerykańska widziała proponowane przez nas lokalizacje, podzieliła się w Waszyngtonie z nami oceną tych lokalizacji, i na tej podstawie będziemy dalej pracować - poinformowała.
Ukraina i Polska chcą budować rakiety Patriot
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oznajmił w piątek, że prezydent USA Donald Trump podjął "ostateczną decyzję", by Ukrainie przekazać licencje na produkcję rakiet Patriot. Gościni TVN24 przypomniała, że taka deklaracja padła już na szczycie NATO w Ankarze, a potem Donald Trump mówił, że nie jest tego pewien.
- Zobaczmy, czy tak się wydarzy. (...) Myśmy zgłaszali propozycję, że jeżeli planowane jest budowanie takiej fabryki na Ukrainie, to my proponujemy zbudowanie jej na terenie Polski, żeby była na tak zwanym terytorium bezpiecznym - powiedziała Sobkowiak-Czarnecka, pytana o tę sprawę.
Dodała, że proces starania się przez Polskę o centrum serwisowe, a w dalszej kolejności o produkcję Patriotów, jest procesem niezależnym od Ukrainy.
- To, co potwierdzili moi rozmówcy w Waszyngtonie, to to, że nawet jeśli taka decyzja zapadnie wobec Ukrainy, nie zmienia to naszych starań i nie przekreśla to zgody dla Polski - zaznaczyła.
Wizyta szefa MON odwołana z powodu Xi Jinpinga
Na początku tygodnia USA z "pilną prośbą" zwróciły się do Polski, aby zaplanowana wizyta polskiego ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza w Pentagonie została przełożona. MON poinformowało, że do USA udali się wiceministrowie Magdalena Sobkowiak-Czarnecka i Paweł Zalewski.
- Mimo wielu spekulacji, które pojawiły się potem w Polsce, dlaczego się tak wydarzyło, podczas mojej wizyty (...) wielokrotnie byliśmy zapewniani ze strony Pentagonu, że absolutnie tylko i wyłącznie wizyta chińskiego przywódcy, która była dokładnie tego samego dnia w Waszyngtonie, była powodem zmiany planów - przekazała Sobkowiak-Czarnecka.
Jak wskazała wiceminister, "cały Waszyngton stał" i cała administracja amerykańska była skoncentrowana na wizycie Xi Jinpinga. - Już trwa ustalanie nowego terminu wizyty premiera Kosiniaka w Waszyngtonie - dodała.