SUPERWIZJER

Fikcyjny obrót odpadami, miliardowa dotacja

FIKCYJNE ODPADY I MILIARD OD MINISTRA
Filip Folczak o reportażu "Fikcyjne odpady i miliard od ministra"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Superwizjer
Polacy płacą za fikcyjny recykling elektrośmieci. Po Polsce jeżdżą ciężarówki, które według dokumentów transportują odpady, chociaż nic takiego się nie dzieje. W państwowym systemie pojawiają się potwierdzenia operacji, które - jak udokumentowali dziennikarze "Superwizjera" - nie miały miejsca. W proceder jest zamieszana jedna z największych korporacji odpadowych. W tle jest bezpieczeństwo regionu i miliardowa dotacja, którą przyznał firmie minister Andrzej Domański. Wyniki śledztwa "Superwizjera" w reportażu "Fikcyjne odpady i miliard od ministra".

Jak podaje "Superwizjer", wielka odpadowa korporacja Elemental Holding jest zaangażowana w fałszowanie dokumentów związanych z recyklingiem odpadów. Reporterzy "Superwizjera" wyśledzili i nagrali ciężarówki, które udają, że wożą odpady. Mają też dowody na fabrykowanie dokumentów związanych z transportami odpadów w państwowym systemie.

Zobacz cały reportaż "Fikcyjne odpady i miliard od ministra" w TVN24+

Jak oceniła biznesmenka z branży odpadowej, ta branża "jest łatwa, jeżeli chodzi o przekręty, dlatego że to są łatwe pieniądze". Pytana o tak zwanych kwiciarzy, odpowiedziała, że "jeżeli chodzi o branżę elektroniczną, to jest około 60-70 procent". Dopytywana, czy 60-70 procent rynku to są fałszerstwa, odparła: - Tak. To jest bardzo dużo.

Kwity to branżowe określenie na podrobione dokumenty związane z recyklingiem. Każdy taki podrobiony dokument to tysiące złotych zysku. 

Elemental Holding pod lupą Prokuratury Krajowej i CBŚP

Fikcyjny obrót odpadami pozwala na produkcję dokumentów potwierdzających recykling. Firmy śmieciowe sprzedają takie potwierdzenia, a ich ostatecznymi nabywcami są producenci i sprzedawcy sprzętów RTV i AGD. Pieniądze na tę pseudoekologię pochodzą od klientów, którzy wcześniej kupują elektronikę. W cenach produktów jest ukryta opłata za zbieranie elektrośmieci. Wynika to z przepisów.

- Zebranie sprzętu elektrycznego i elektronicznego to jest duży problem logistyczny. Brakuje tego sprzętu. Bieganie po domach i zbieranie pojedynczych sprzętów wiąże się z olbrzymimi kosztami. Łatwiej jest zrobić coś takiego na papierze i na papierze można wydrukować, że zebrało się na przykład 1000 ton sprzętu - mówiła biznesmenka z branży odpadowej.

Według nieoficjalnych ustaleń "Superwizjera" odpadowa korporacja Elemental Holding jest pod lupą Prokuratury Krajowej i Centralnego Biura Śledczego Policji, a mężczyzna, który był menadżerem w jednej ze spółek korporacji, ma zarzuty za udział w sfałszowaniu ponad 4 tysięcy dokumentów związanych z transportami odpadów. 

Dotacja w wysokości miliarda złotych dla Elemental Holding

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przyznał firmie Elemental Holding dotację w wysokości miliarda złotych. Ma ona odzyskiwać metale krytyczne, a przedsięwzięcie jest jednym ze strategicznych projektów dla bezpieczeństwa Polski i Europy. Surowce krytyczne mają trafiać między innymi do firm zbrojeniowych.

Jak podaje "Superwizjer", środki zostały przyznane bez przetargu, na podstawie rozporządzenia. I chociaż o finansowanie starały się także inne firmy, to Ministerstwo Rozwoju i Technologii nie chce ujawnić, jakie podmioty przegrały zmagania o dotację z Elementalem. Resort nie skonsultował przyznania pieniędzy ani z policją, ani z prokuraturą, ani z ABW, ani z koordynatorem służb specjalnych.

Pierwsze miliony popłyną do Elementala już w tym roku.

Reporter "Superwizjera" Filip Folczak próbował pytać ministra Domańskiego, dlaczego przyznał miliard złotych firmie, która jest pod lupą prokuratury i policji, ale nie uzyskał odpowiedzi.

Elemental Holding od wielu tygodni wie o śledztwie "Superwizjera" i o tym, że reporterzy wykryli liczne nieprawidłowości. Firma nie zgodziła się na wywiad, nie odpowiedziała też na przesłane pytania i dowody, tłumacząc się sezonem urlopowym. 

Źródło: "Superwizjer"
Czytaj także: