Ciągle jestem pisarzem, choć ostatnio głównie pisarzem maili - przyznał w rozmowie z Piotrem Jaconiem Zygmunt Miłoszewski, który kilka miesięcy temu założył własne wydawnictwo o wymownej nazwie Spółka Autorska Heca. Jak wspominał, działając przez dekadę w zarządzie Unii Literackiej, branżowego stowarzyszenia pisarzy, przekonał się, że decydentom odpowiedzialnym za wspieranie kultury nie jest z literaturą po drodze. - Twórcy literatury po 1989 roku wypadli z systemu - zauważył. - Ani jako autorzy, ani jako wydawcy nie mamy państwowego ani samorządowego wsparcia, za to wymaga się od nas, żeby efekty naszej pracy były od dnia premiery dostępne za darmo w bibliotekach - wyjaśnił. Na gruncie tej frustracji wyrósł zamysł stworzenia niezależnego wydawnictwa. - Próbowałem to zmienić jako działacz, nie udało się, więc teraz mówię: dobra, zrobię swój punkrockowy label. Jak kiedyś muzycy opuszczali wielkie wytwórnie, tak i ja będę miał swoje miejsce na swoich zasadach - tłumaczył.<br/> <br/><strong>Inne wątki rozmowy:</strong><br/>- Dlaczego pisarze wybierają niezależność<br/>- Pokolenie 50-latków i trauma lat 90.<br/>- Czy pisarze "narzekają"? Paradoksy państwowego mecenatu<br/>- Rynek i "ściek produktów książkowych"<br/>- Poczucie pisarskiego spełnienia i lęk o niemoc twórczą<br/>- "Ortograficzno-gramatyczny nazizm" jako przemoc klasowa<br/>- Gdynia i Trójmiasto oczami przybysza z Warszawy