Dziecko w sieci i dziecko przed ekranem: chcemy je chronić, nie chcemy wykluczać z grupy. Dając mu własny telefon, też na tym korzystamy: wiemy zawsze, gdzie jest, możemy się z nim skontaktować. Ale własne urządzenie to też dostęp do treści, których nie jesteśmy w stanie skutecznie kontrolować. O tym, jakiego wyboru dokonać, autorki podcastu "Mamy temat" rozmawiają z ekspertką. - Moment, w którym wpuszczasz dziecko do cyfrowego świata, to jest moment, w którym dokładasz sobie bardzo dużo obowiązków. To jest moment, w którym musisz włączyć czujkę, bo już przestajesz je mieć na oku - mówi Magdalena Bigaj, edukatorka higieny cyfrowej i prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa. Z konieczności kontrolowania dziecka w sieci nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Tymczasem algorytmizacja treści, "infinite scroll", "autoplay", mechanizmy uzależniające to zjawiska, z których istnienia powinni sobie zdawać sprawę wszyscy rodzice, zanim wpuszczą dzieci do Internetu. - Ironią losu jest, że moja córka, pod koniec podstawówki, stała się odbiorczynią takich treści: jeden z chłopców z klasy wysłał po prostu pornografię dziecięcą - wyznaje Magdalena Bigaj. - Czułam złość, że ktoś zdecydował, że moje dziecko ma się z tym kontaktować. Materiał musiałam zarchiwizować dla policji i do dziś go pamiętam. A to zobaczyły dzieci w wieku 13, 14 lat - wspomina. Karolina Bałuc i Maria Mikołajewska pytają o zakaz telefonów w szkołach, o cyfryzację szkół i "laboratoria AI" oraz o to, kiedy i jakie ekrany są dla dzieci bezpieczne.