Stanisław Gawłowski wyszedł z aresztu

Polska

Stanisław Gawłowski przebywał w areszcie od połowy kwietnia (materiał magazynu "Polska i świat" z 11 lipca) tvn24
wideo 2/41

Stałem się elementem gry politycznej - oświadczył w czwartek Stanisław Gawłowski tuż po opuszczeniu aresztu, w którym przebywał od połowy kwietnia. Jak podkreślił, czuje się niewinny.

Gawłowski powiedział, że oczekuje od prokuratury ujawnienia dokumentów, które go dotyczą albo skierowania do sądu aktu oskarżenia, "bo to też będzie oznaczać, że te dokumenty będą jawne".

- Państwo będziecie mogli zobaczyć, że w tych dokumentach nic nie ma - ocenił Gawłowski.

- Oczekuję, żądam wręcz od prokuratury, że te dokumenty zostaną państwu ujawnione, że państwo sami będziecie mogli zweryfikować, że stałem się elementem gry politycznej, a nie zwykłego, normalnego postępowania karnego - oświadczył polityk PO.

"Zniosłem te trzy miesiące z dumą"

Gawłowski powiedział po wyjściu z aresztu, że chce podziękować i przeprosić swoją rodzinę, ponieważ "spotkało ich wszystkich bardzo dużo krzywdy". Jak oświadczył, "w polskiej historii tego typu rzeczy się zdarzały", ale w tym przypadku "to jest nie tylko atak personalny na mnie, ale też na całą moją rodzinę". Podkreślił, że zarzuty usłyszała jego żona, a jego siostry i brat "byli wzywani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne".

- Ja tutaj przed państwem stoję jako dumny poseł Rzeczypospolitej, ja się niczego nie wstydzę. Zniosłem te trzy miesiące (aresztu) z dumą – zaznaczył Stanisław Gawłowski.

- Niczego się nie obawiam - dodał. Zapytany o kolejne zarzuty, które chce mu postawić prokuratura, powiedział, że "nie interesuje" go, czy prokuratura je postawi.

500 tysięcy złotych kaucji

Szczeciński Sąd Okręgowy, rozpoznając w środę wniosek prokuratury o przedłużenie tymczasowego aresztu wobec Gawłowskiego, zdecydował o dalszym jego stosowaniu, ale zastrzegł, że zostanie on uchylony po wpłaceniu przez polityka 500 tysięcy złotych w ciągu 14 dni. Jak poinformowała w czwartek rano Prokuratura Krajowa, na decyzję sądu zostało złożone zażalenie oraz wniosek o wstrzymanie wykonania postanowienia do czasu rozpatrzenia tego zażalenia.

- Sąd odmówił wstrzymania wykonania postanowienia - poinformował w czwartek krótko przed południem prokurator Witold Grdeń. Jak dodał, zażalenie zostanie rozpoznane przez sąd apelacyjny.

Jak podała w czwartkowym komunikacie Prokuratura Krajowa, "zastosowanie przez sąd wobec Stanisława G. aresztu z warunkiem jego uchylenia po wpłaceniu poręczenia majątkowego jest poważnym zagrożeniem dla prawidłowego przebiegu śledztwa". Stwierdzono, że istnieje obawa matactwa.

Kwotę 500 tysięcy złotych poręczenia wpłacili w czwartek członkowie rodziny Gawłowskiego.

Zarzuty

Poseł PO przebywał w szczecińskim areszcie śledczym od połowy kwietnia. Usłyszał pięć zarzutów, w tym korupcyjne – przyjęcia co najmniej 175 tys. zł łapówki w gotówce, a także dwóch zegarków o wartości blisko 25 tys. zł. Chodzi o okres, gdy pełnił funkcję wiceministra środowiska w rządach PO-PSL. Pozostałe zarzuty dotyczą podżegania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł, ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej.

Autor: akw//kg//kwoj / Źródło: PAP, tvn24.pl