"Mamy tysiąc rodzin objętych pomocą". MOPS: w sprawie Blanki nie było jednoznacznych sygnałów

[object Object]
Kierowniczka MOPS w Olecku: w sprawie Blanki nie było jednoznacznych sygnałówtvn24
wideo 2/35

Nie mam takiej wiedzy, żeby ktoś z najbliższej rodziny zgłaszał, że życie, zdrowie, bezpieczeństwo dziecka jest zagrożone - powiedziała Edyta Truszczyńska, kierowniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olecku. Prokuratura bada okoliczności, w jakich 9-miesięczna dziewczynka wróciła do swoich biologicznych rodziców. Matka i ojciec są podejrzani między innymi o jej zabójstwo.

W poniedziałek do aresztu trafili rodzice 9-miesięcznej Blanki z Olecka w województwie warmińsko-mazurskim - 35-letnia matka i 45-letni ojciec. Prokuratura postawiła obojgu zarzuty znęcania się nad niemowlęciem, zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz wykorzystania seksualnego.

Od listopada 2018 roku decyzją Sądu Rejonowego w Olecku dziewczynka przebywała w zawodowej rodzinie zastępczej. Głównym powodem było nadużywanie środków psychoaktywnych przez matkę dziecka. Do rodziny biologicznej dziewczynka wróciła na mocy decyzji sądu w kwietniu bieżącego roku.

- Sąd po prostu dał szansę - mówił we wtorek rzecznik Sądu Okręgowego w Suwałkach Marcin Walczuk.

Dwutorowe postępowanie prokuratury

Jak tłumaczyła reporterka TVN24 obecna w Olecku, postępowanie w sprawie zabójstwa dziewczynki prokuratura prowadzi dwutorowo.

Po pierwsze, bada motyw zabójstwa i jego okoliczności. Jak dowiedziała się reporterka, przeprowadzone zostało badanie DNA, trwają oględziny w mieszkaniu oskarżonych, przesłuchiwani są świadkowie.

Drugi wątek tej sprawy to działanie instytucji. Śledczy sprawdzą, jak w tej sprawie zachowały się: policja, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

MOPS: nie mieliśmy jednoznacznych sygnałów

Edyta Truszczyńska, kierowniczka MOPS w Olecku, mówiła w rozmowie z TVN24, iż "nie miała żadnych sygnałów, że tam dojdzie do takiej tragedii".

- Nie mieliśmy jednoznacznych sygnałów. (...) My mamy tysiąc rodzin objętych pomocą społeczną. Nie mam takiej wiedzy, żeby ktoś z najbliższej rodziny zgłaszał, że życie, zdrowie, bezpieczeństwo dziecka jest zagrożone - podkreśliła.

Rodzina i sąsiedzi 35-letniej matki dziewczynki twierdzą natomiast, że sprawę niewłaściwego sprawowania opieki nad dziewczynką zgłaszali służbom.

"Każdy wiedział, że ćpała". Sąsiedzi Anny W.: urzędnicy to wszystko bagatelizowali >

Serce przebite złamanym żebrem

Policja otrzymała informacje o śmierci dziewięciomiesięcznej dziewczynki w piątek wieczorem. Sekcja zwłok wykazała, że niemowlę miało szereg obrażeń, między innymi serce przebite złamanym żebrem. Dziewczynka doznała między innymi krwotoku wewnętrznego i uszkodzenia mózgu. Śledczy nie precyzują, czym było uderzane dziecko. Jak mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach Ryszard Tomkiewicz, mógł to być młotek lub wałek. Niemowlę mogło być także uderzone o rant biurka albo stołu.

Autor: ads//now / Źródło: tvn24

Pozostałe wiadomości