Śledztwo w sprawie wypadku Szydło zakończone

Polska

Od wypadku kolumny rządowej w Oświęcimiu minął ponad rokFakty TVN
wideo 2/36

O zakończeniu śledztwa w sprawie wypadku limuzyny BOR, którą jechała ówczesna premier Beata Szydło, poinformował szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie Rafał Babiński. Wcześniej potwierdził informacje tvn24.pl, że prokuratorzy zajmujący się tą sprawą złożyli wnioski o wyłączenie ich ze śledztwa.

Sprawa została zakończona, ponieważ "zgromadzono wystarczający materiał dowodowy, a opinia biegłych mówi jednoznacznie, że sprawcą (wypadku - red.) jest kierowca seicento" - poinformował prokurator Babiński. Dodał, że "wątpliwości budzi tylko i wyłącznie kwestia, czy były sygnały dźwiękowe kolumny rządowej, czy nie było".

Śledztwo dotyczące wypadku, do którego doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu, badała trójka prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Złożyli oni wnioski o wyłączenie ich ze sprawy.

Szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie potwierdził nieoficjalne informacje tvn24.pl.

- Prokuratorzy złożyli wniosek o wyłączenie ich od prowadzenia śledztwa w tej sprawie – mówił Rafał Babiński.

Prokuratorzy chcieli odrębnego wątku - konflikt z szefem

Dlaczego oskarżyciele z Krakowa nie chcieli dalej wyjaśniać okoliczności wypadku byłej szefowej rządu? Według naszych nieoficjalnych informacji przyczyną takiego ich zachowania może być konflikt z ich bezpośrednim przełożonym, czyli szefem krakowskiej prokuratury.

Zapytaliśmy o to rzecznik Prokuratury Krajowej. Prokurator Ewa Bialik odpowiedziała, że pytania należy kierować do krakowskiej prokuratury.

Co zatem było powodem wyłączenia się śledczych?

- Na to pytanie nie mogę udzielić informacji – odpowiedział w rozmowie z tvn24.pl prokurator Babiński.

I dodał, że decyzje o ewentualnym zmianie zespołu prokuratorów będzie podejmować szef Prokuratury Regionalnej, do którego przekazał wniosek prokuratorów.

Czy mogło chodzić o różnicę zdań co do sposobu zakończenia sprawy? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prokuratorzy chcieli wyłączyć do odrębnego postępowania wątek organizacji przejazdu kolumny premier Beaty Szydło. Rozpatrywali także objęciem w tym wyłączeniu wątku zeznań, czy kolumna miała włączone sygnały dźwiękowe. Na takie wyłączenie nie zgadzał się prokurator Babiński.

Niespodziewane zakończenie śledztwa

Z szefem krakowskiej Prokuratury Okręgowej rozmawiała także reporterka TVN24 Marta Gordziewicz. Prokurator stwierdził, że wszystkie czynności dowodowe zostały już przeprowadzone.

Zdaniem prokuratora Babińskiego zeznania świadków nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy tuż przed wypadkiem samochody rządowe poruszały się z włączonymi sygnałami dźwiękowymi, co oznaczałoby, że była to kolumna uprzywilejowana. Takiej wiedzy nie dały także czarne skrzynki limuzyny. W takiej sytuacji - jak dodał prokurator - wszystkie dowody trzeba interpretować na korzyść podejrzanego.

Pytany przez reporterkę TVN24, czy wniosek o warunkowe umorzenie sprawy jest możliwy, Babiński odpowiedział, że decyzja jeszcze nie zapadła.

- Prokuratura ma teraz 14 dni na podjęcie decyzji końcowej. Nie możemy wykluczyć, że będzie to wniosek o warunkowe umorzenie postępowania – powiedział prokurator.

"Śledztwo bliskie zakończenia"

13 lutego prokuratura oficjalnie poinformowała, że śledztwo jest bliskie zakończenia.

- Postępowanie znajduje się w fazie końcowej. Na obecnym etapie postępowania nie zachodzi potrzeba pozyskania innej opinii, niż sporządzona przez biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie - brzmiał wtedy komunikat Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Według prokuratury eksperci instytutu odpowiedzieli na wszystkie pytania i wątpliwości, które sformułowali śledczy.

Dodatkowo prokuratorzy zasięgali opinii ekspertów z Niemiec, którzy mieli m.in wyjaśnić, dlaczego nie dało się odczytać danych z czarnej skrzynki VIP-owskiej limuzyny.

Zarzuty tylko dla kierowcy seicento?

Dotychczas w śledztwie zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata seicento Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy a prokuratura nie podawała treści jego wyjaśnień. Nieoficjalnie wiadomo, że tłumaczył, iż kolumna BOR nie używała sygnałów uprzywilejowania. To jeden z najważniejszych wątków śledztwa - jego wyjaśnienie miałoby znaczenie dla ewentualnego objęcia zarzutami funkcjonariuszy dawnego Biura Ochrony Rządu.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż siedem dni, odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu - szef ochrony premier. Lżejsze obrażenia miał drugi funkcjonariusz BOR, kierowca limuzyny.

Autor: Mdo / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: