Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami rosyjskie władze okupacyjne w Mariupolu zainaugurowały w ostatnich dniach grudnia działalnosć odbudowanego teatru. "Teatr Dramatyczny w Mariupolu ponownie otworzył swoje drzwi dla widzów" - portal DW cytuje Denisa Puszylina, prorosyjskiego lidera w okupowanym obwodzie donieckim.
Ukraiński MSZ nazywa otwarcie zniszczonego wcześniej przez rosyjskie wojska teatru celową próbą uniknięcia odpowiedzialności. "Rosja organizuje uroczystości z okazji tzw. ponownego otwarcia teatru, któremu towarzyszą tańce, koncerty i uroczystości - dokładnie w miejscu, gdzie zginęli cywile z Mariupola" - czytamy w oświadczeniu ukraińskiego resortu spraw zagranicznych, zamieszczonym w mediach społecznościowych.
"'Odbudowa' teatru jest cyniczną próbą zatarcia śladów zbrodni wojennej i wpisuje się w agresywną politykę rusyfikacji miasta. Repertuar teatru składa się w dużej mierze ze sztuk rosyjskich pisarzy" - oświadczyły ukraińskie władze miasta w komunikatorze Telegram.
Teatr Dramatyczny w Mariupolu - symbol i "masowy grób"
"W marcu 2022 roku Rosja zrzuciła bombę lotniczą na Teatr Dramatyczny w Mariupolu, gdzie schroniły się setki osób, w tym dzieci. Celowo zamieniła to miejsce w masowy grób, popełniając rażącą zbrodnię wojenną" - czytamy w oświadczeniu ukraińskiego MSZ.
Od lutego do maja 2022 roku 430-tysięczny Mariupol został niemal zrównany z ziemią przez rosyjskie wojska. A zbombardowanie teatru 16 marca 2022 roku stało się jedną z najbardziej przerażających zbrodni i jednym z symboli tej wojny. "Przed teatrem został umieszczony napis 'DZIECI', by bez żadnej wątpliwości pokazać, że w środku ukrywają się przed rosyjskim atakiem cywile - w tym najmłodsi mieszkańcy Mariupola. Ale nie powstrzymało to Rosji przed atakiem, a stało się kolejnym powodem do niego" - przypomina we wpisie ukraińskie MSZ.
Według Associated Press w wyniku ataku mogło zginąć około 600 osób, natomiast wcześniejsze szacunki podawane przez stronę ukraińską mówiły o około 300 ofiarach śmiertelnych. Podczas oblężenia Mariupola zniszczone zostało 90 proc. miasta, a zginęło około 8 tys. osób - to już dane Human Rights Watch, cytowane przez DW.com.
Rosja nie przyznaje się do zbombardowania placówki i twierdzi, że do eksplozji doszło poprzez detonację ładunku wybuchowego, który miał się znajdować wewnątrz budynku. "Rosja musi zostać pociągnięta do odpowiedzialności za odebranie życia niewinnym ludziom i za ludobójstwo na narodzie ukraińskim" - kończy swoje oświadczenie ukraiński MSZ.
Cytowany wcześniej przez media Jewgienij Sosnowski, fotograf, który współpracował z mariupolskim teatrem przed rosyjską napaścią, stwierdził, że "nie potrafi tego nazwać inaczej niż cynizmem". "W tym miejscu powinien stać pomnik ku pamięci mieszkańców Mariupola, którzy zginęli podczas rosyjskiego oblężenia miasta, a nie miejsce rozrywki" - podkreślał.