Sejm w środę w ramach drugiego czytania skierował do prac w komisji projekt ustawy zakazującej używania niektórych fajerwerków. - Dla mnie niewystarczający, bo ja bym chciała takiego totalnego zakazu. Ten projekt jednak dopuszcza wyjątek - oświadczyła w programie "Tak jest" TVN24 adwokatka Katarzyna Topczewska.
Chodzi o przepis, zgodnie z którym samorządy mogą uchwalić wyjątek od zakazu fajerwerków na dni 31 grudnia i 1 stycznia.
- Właśnie w sylwestra, gdzie to jest ten newralgiczny moment. O te dni chodzi, kiedy te fajerwerki są największym problemem dla ludzi i dla zwierząt. Bo to nie jest tylko kwestia cierpienia zwierząt, ale także i ludzi. Dzieci w spektrum autyzmu, osób starszych, osób z zespołem stresu pourazowego - powiedziała Topczewska.
W programie gościła również lekarka weterynarii i obrończyni praw zwierząt Dorota Sumińska. Przyznała, że nie wie, jak przekonać do zakazu fajerwerków jego przeciwników. - Ja ludzi przekonuję od 40 lat, że nie są jedyni na tej planecie - mówiła.
- My zapominamy, że masa zwierząt, tak zwanych dzikich, zwierząt wolno żyjących, traci życie z tego powodu. I w dobie takiego globalnego wymierania gatunków, to w ogóle już dawno powinno być absolutnie zakazane - oceniła Sumińska. - Ja co prawda marzę o tym, żeby zakazać nie tylko fajerwerków, ale w ogóle wystrzałów w lesie i gdziekolwiek, i żeby skończyć strzelać - dodała.
Druga ustawa łańcuchowa
W piątek 29 maja Sejm uchwalił "drugą ustawę łańcuchową", czyli przepisy o zakazie trzymania psów i kotów na uwięzi. Poprzednią regulację zawetował prezydent Karol Nawrocki.
- To jest kompromis, który rodził się w bólach. Tym razem kancelaria prezydenta brała udział w pracach komisji i zaakceptowała taki kształt - przekazała Katarzyna Topczewska.
Jedną z kluczowych kwestii - określenie rozmiarów kojców - przekazano do uregulowania ministrowi rolnictwa w drodze rozporządzenia. W poprzedniej ustawie zdaniem jej krytyków normy były zbyt wygórowane.
- Ja uważam, że niczym nie różni się łańcuch od małego kojca. Najczęściej umieszczonego gdzieś w dużym oddaleniu od ludzkich siedzib. To się niczym nie różni. To cały czas jest więzienie - powiedziała Dorota Sumińska.