- Na mój wniosek Rada Ministrów przyjęła dokument o celach i zadaniach polskiej polityki zagranicznej, który będzie stanowił podstawę do napisania przeze mnie expose ministra spraw zagranicznych, które mam nadzieję wygłosić w Sejmie 11 lutego, a więc wcześniej niż zwykle - powiedział Sikorski.
Szef MSZ zaznaczył, że dokument jest niejawny, w związku z czym przedstawił tylko jego nagłówki: Polska bezpieczna; wpływowa Polska w silnej Unii Europejskiej; polityka zagraniczna w służbie rozwoju gospodarczego; Polska aktywna globalnie i solidarna; profesjonalna służba zagraniczna jako warunek realizacji priorytetów państwa.
Sikorski dodał, że dokument zostanie przekazany prezydentowi Karolowi Nawrockiemu.
Sikorski: traktujemy z najwyższą powagą sugestie prezydenta
Wicepremier odniósł się do swojego poniedziałkowego spotkania z prezydentem. Dotyczyło między innymi sporu o obsadę stanowisk ambasadorskich.
- Rozmowy były konstruktywne, a momentami wręcz sympatyczne - powiedział Sikorski.
- Jeśli chodzi o ambasadorów, to żeby móc dokonać nominacji, prezydent nie tylko potrzebuje kontrasygnaty premiera, potrzebuje też wniosku ministra spraw zagranicznych. To wynika z ustawy uchwalonej za czasów PiS-u. Żeby taki wniosek złożyć, ja muszę uzyskać zgodę kandydata, opinię kontrwywiadu, opinię Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu, opinię Konwentu. Dopiero tak przygotowany wniosek może być przedstawiony panu prezydentowi. I te analizy konstytucjonalistów, które są w mojej dyspozycji, mówią, że to jest obowiązek prezydenta, tak jak dokonywanie zmian w składzie Rady Ministrów - mówił.
Zaznaczył ponadto, że MSZ traktuje "z najwyższą powagą" sugestie prezydenta dotyczące decyzji personalnych. - I o tych sugestiach personalnych wczoraj rozmawialiśmy, ale umówiliśmy się, że skończymy z tą praktyką w przestrzeni publicznej mówienia o personaliach, bo to ani kandydatom, ani urzędującym dyplomatom nie ułatwia ich zadania, a przecież chcemy, żeby byli skuteczni - stwierdził.
Szef MSZ: kompromis z prezydentem w sprawie ambasadorów możliwy
Sikorski mówił, że w sprawie powołania ambasadorów "pole do kompromisu z panem prezydentem jest, i myślę, że ten kompromis zawrzemy". - Ale on musi polegać na podstawie prawnej - podkreślił.
- Nie może być sytuacji, w której ja odpowiadam, a kto inny decyduje o składzie korpusu służby zagranicznej - powiedział szef MSZ, pytany o sprzeciw prezydenta wobec nominacji Ryszarda Schnepfa i Bogdana Klicha na ambasadorów odpowiednio w Rzymie i Waszyngtonie.
Sikorski odnosząc się do kwestii Klicha - szefa MON w latach 2007-2011, obecnego chargé d’affaires w Waszyngtonie - dodał, że "to, że prawa strona uznaje go za zamachowca smoleńskiego, nie jest dla mnie podstawą" do skreślenia go z funkcji w Waszyngtonie.
- To samo jeśli chodzi o wieloletniego ambasadora Ryszarda Schnepfa - w Kostaryce, Hiszpanii, USA. W naszej kulturze łacińskiej nie oceniamy ludzi po przodkach, tylko po ich pracy, a ambasador Schnepf dobrze wykonuje swoje obowiązki - ocenił szef MSZ.
Jak powtórzył, w sporze z prezydentem kompromis jest możliwy, ale "bez dyskryminowania zawodowych dyplomatów i z poszanowaniem wymogów, apartyjności i skuteczności w działaniu na rzecz RP". - Z prezydentem Andrzejem Dudą w tym samym stanie prawnym (co obecnie - red.) doszliśmy do tego, że prezydent Duda podpisał 24 nominacje ambasadorskie. Więc skoro on mógł podpisać, to prezydent Nawrocki w trakcie już przeszło sześciu miesięcy mógłby podpisać choć jedną nominację - dodał.
Autorka/Autor: js/kab
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24