Fundusze emerytalne, które w ostatnim roku z powodu giełdowej bessy straciły większość zysków wypracowanych w poprzednich latach, skupiają się teraz na zdobywaniu nowych członków, bo to na nich zarabiają prawdziwe pieniądze - pisze "Gazeta Wyborcza". Im więcej klientów, tym więcej dostają prowizji. Od początku roku w formie opłat zebrały od nas niemal 1,4 mld zł. Z tego aż 620 mln zł to dla nich czysty zysk.
Agenci omamili
Z wyliczeń "Wyborczej" wynika jednak, że w listopadzie co druga osoba (spośród 116 tysięcy, które zdecydowały się na zmianę), w rezultacie omamienia jej przez agenta, zdecydowała się na zmianę swojego funduszu na gorszy.
Średnia stawka na rynku to dla agenta 700 zł za "złowioną" osobę. Fundusze na wynagrodzenia armii agentów wydają grube miliony. Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w pierwszych trzech kwartałach było to 270 mln zł, niemal 42 mln zł więcej niż przed rokiem.
Źródło: "Gazeta Wyborcza", PAP