"Prywatna armia Macierewicza"? Czym będą Wojska Obrony Terytorialnej

Polska

Antoni Macierewicz bierze udział w ćwiczeniach organizacji proobronnychtvn24
wideo 2/18

Przez część polityków nazywana jest prywatną armią Antoniego Macierewicza. Wojska Obrony Terytorialnej, bo o nich mowa, mają po przeszkoleniu osiągnąć poziom pozwalający walczyć z rosyjskimi oddziałami specjalnymi. Zapowiedział to sam minister obrony. Opozycja i eksperci mają poważne wątpliwości. Dodatkowo pojawiają się pytania, czy ta ochotnicza armia nie stanie się orężem w walce politycznej. Pytań w sprawie nowych wojsk jest więcej. Materiał "Czarno na Białym".

Wojska Obrony Terytorialnej to odpowiedź polskiego rządu na zagrożenia wojną hybrydową, czyli inwazję tzw. zielonych ludzików. Antoni Macierewicz twierdzi, że ochotnicy, którzy znajdą się w WOT, "będą zdolni stawić czoło siłom tak skutecznym, o tak skutecznych możliwościach rażenia jak formacje specnazu". Takich słów użył na zamkniętym wystąpieniu w Akademii Sztuki Wojennej.

Specnaz, czyli Wojska Specjalnego Przeznaczenia Federacji Rosyjskiej to rosyjskie siły specjalne, którym powierzane są najtrudniejsze zadania.

- Jeżeli ktoś zakłada z góry, że to będzie tylko mięso armatnie, które będzie stało po pieniądze w kolejce, to rzeczywiście swój cel osiągnie - powiedział gen. Waldemar Skrzypczak, były wiceminister obrony narodowej. - [WOT] bojowo do użycia operacyjnego nie ma racjonalnego uzasadnienia.

WOT jak Marynarka Wojenna

Wojska Obrony Terytorialnej będą niezależnym rodzajem sił zbrojnych, na równi z Wojskami Lądowymi, Siłami Powietrznymi, Marynarką Wojenną i Siłami Specjalnymi. Zasadnicza różnica jest taka, że WOT nie będą podlegać Dowództwu Generalnemu Wojska Polskiego, a bezpośrednio ministrowi obrony.

- Nie ma żadnego powodu, żeby z Wojsk Obrony Terytorialnej czynić kolejny rodzaj sił zbrojnych. Tego nigdzie nie ma na świecie - ocenił Janusz Onyszkiewicz, były minister obrony.

- To wcale nie znaczy, że nie musi być u nas - odpowiada płk Grzegorz Kwaśniak, pełnomocnik MON ds. tworzenia WOT. - Będziemy prekursorami. (...) Tworzymy pewną nową jakość.

PO chciała odseparować WOT od resortu obrony i podporządkować je Dowództwu Generalnemu, ale PiS przy wsparciu Kukiz'15 odrzucił tę poprawkę. PiS, który ma w Sejmie większość, nie zgodził się również na wpisanie do ustawy zasady neutralności politycznej sił zbrojnych.

WOT to nie Gwardia Narodowa

Płk Kwaśniak twierdzi, że w MON wzorują się na innych tego typu formacjach działających na świecie, m.in. armii amerykańskiej, fińskiej i szwajcarskiej.

W USA Gwardia Narodowa wspiera regularną armię, jest to formacja ochotnicza, która podlega władzom stanowym, a nie federalnym. - Przenoszenie tego modelu amerykańskiego i powoływanie się, że my też odpowiednik Gwardii Narodowej tu będziemy tworzyć, to jest totalne nieporozumienie - oświadczył gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreśla, że formacji z jednego kraju nie da się przenieść do drugiego.

Finlandia i Szwajcaria, na które powołuje się płk Kwaśniak, nie należą do NATO.

"Tych obaw nie podzielam"

Wojska Obrony Terytorialnej mają liczyć 53 tys. żołnierzy do 2019 roku. MON ma już ok. 10 tys. ochotników. W ustawie napisano, że będzie się je wykorzystywać m.in. do pomocy w "zwalczaniu klęsk żywiołowych i likwidacji ich skutków, ochrony mienia, akcjach poszukiwawczych oraz ratowaniu lub ochronie zdrowia i życia ludzkiego". Najwięcej wątpliwości budzi jednak zapis o "realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego", bo można go interpretować na różne sposoby.

- Tych obaw nie podzielam - mówi mjr Mariusz Kordowski, który jest współautorem raportu o obronie terytorialnej. Pisze w nim, że wojska takie "mogą stanowić skuteczny środek zapobiegawczy, odstraszający działaniom destabilizującym i zagrażającym bezpieczeństwu państwa". - Mówimy o zamieszkach, o działaniach imigrantów, które mogłyby automatycznie podważać istnienie państwa - twierdzi w rozmowie z TVN24. Zaprzeczył, że obrona terytorialna mogłaby zostać skierowana przeciwko opozycji politycznej.

W ustawie jest też mowa o przeciwdziałaniu dezinformacji. Zdaniem niektórych, taki zapis daje ministrowi furtkę do działań politycznych w granicach kraju.

500 złotych

Magnesem, który przyciągnie ochotników na weekendowe szkolenia WOT, mają być pieniądze. - Każdy żołnierz, zależnie od stopnia i stanowiska, dostanie ok. 500 złotych miesięcznie - powiedział płk Grzegorz Kwaśniak.

Na nową armię rząd wyda ok. 4 mld złotych do 2019 roku. Pierwsze brygady i bataliony powstaną jeszcze w tym roku przy granicy z Rosją.

Autor: pk/tr / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: ppor. Robert Suchy/CO MON