"Idąc do sądu, nie będziemy wiedzieli, czy rozstrzyga nominat partyjny, czy sąd, który jest niezależny"

TVN24 | Polska

Autor:
js\mtom
Źródło:
TVN24
Dr Małecki: zachowanie prezesa Nawackiego podpada pod przepisy kodeksu karnegoTVN24
wideo 2/35
TVN24Dr Małecki: zachowanie prezesa Nawackiego podpada pod przepisy kodeksu karnego

Zostały wyczerpane wszystkie znamiona przestępstwa, które polega na publicznym niszczeniu dokumentu, którym sędzia Maciej Nawacki nie miała prawa wyłącznie dysponować - ocenił we "Wstajesz i weekend" w TVN24 dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Odniósł się do zachowania prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie, który podarł projekt uchwały sędziów. Małecki komentował też słowa wiceszefowej Komisji Europejskiej Very Jourovej z wywiadu dla "Der Spiegel".

W trakcie piątkowego zebrania sędziów Sądu Rejonowego w Olsztynie, które dotyczyło rocznego sprawozdania z działalności sądu, sędzia Wojciech Krawczyk przeczytał projekt trzech uchwał 31 wnioskodawców. Domagali się w nim między innymi "zaniechania działań utrudniających sędziemu Juszczyszynowi wykonywanie obowiązków". 

Sędziowie krytykowali także podpisaną we wtorek przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawę dyscyplinującą sędziów. Prezes olsztyńskiego sądu rejonowego i członek nowej Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Maciej Nawacki po wysłuchaniu sędziów podarł dokumenty i zakończył obrady. - To jest niedopuszczalny zakres kompetencji zebrania - powiedział.

Prezes Nawacki podarł projekt uchwał 31 sędziów
TVN24

"Zostały wyczerpane wszystkie znamiona przestępstwa"

Dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego powiedział we "Wstajesz i weekend" w TVN24, że "zostały wyczerpane wszystkie znamiona przestępstwa, które polega na publicznym niszczeniu dokumentu, którym pan sędzia Nawacki nie miała prawa wyłącznie dysponować". - Mamy do czynienia z dokumentem, czyli częścią protokołu zebrania. Zebranie formalne odbywa się w siedzibie sądu, biorą w nim udział wszyscy sędziowie. Ten moment zarejestrowały kamery, gdy sędziowie zgłaszając wniosek przekazują panu sędziemu Nawackiemu tę uchwałę i pan sędzia Nawacki sam wyraźnie potwierdza: "To do protokołu? Tak, dziękuję, oczywiście", czyli mamy do czynienia z dokumentem, który nie jest prywatną własnością pana sędziego Nawackiego, tylko staje się domeną publiczną, a poza tym potwierdza pewien fakt, pewną okoliczność prawną, staje się częścią oficjalnego protokołu - mówił.

Dodał, że "mamy w tym przypadku do czynienia z godzeniem w byt tego dokumentu, który potwierdza bardzo istotną sprawę, mianowicie pewne wnioski, które sędziowie chcieli zgłosić właśnie w trakcie tego zebrania". - Niestety, z ubolewaniem stwierdzam, że zachowanie podpada pod przepisy kodeksu karnego - powiedział Małecki. 

Ocenił, że "to wyraźny sygnał, że nie cofniemy się". - Pan sędzia Juszczyszyn już podlega represjom, to wszyscy widzieliśmy. I to jest bardzo ikoniczny gest, jak traktujemy wnioski zmierzające do tego, żeby obronić sędziego, który podlega nieuzasadnionym represjom, bezprawnym działaniom Izby Dyscyplinarnej - mówił. 

- Poza tym, jak to w ogóle świadczy o osobie, która sprawuje pewne funkcje w strukturze wymiaru sprawiedliwości. To jest sędzia. Czy chcielibyście państwo być u takiego sędziego na sali, żeby waszą sprawę rozstrzygał? To naprawdę jest zachowanie bardzo żenujące - ocenił Małecki. 

Pytany, czy zgodnie z podpisaną przez prezydenta ustawą represyjną sędziowie, którzy przed gmachem sądu solidaryzowali się z sędzią Pawłem Juszczyszynem i krytycznie mówili o zmianach wprowadzanych przez PiS będą podlegać jakimś sankcjom dyscyplinarnym, odpowiedział: - Jeszcze gorszym niż sędzia Juszczyszyn.

- Tak naprawdę za każdą czynność orzeczniczą, która nie spodoba się rzecznikowi dyscyplinarnemu, sędzia może być od razu pociągany do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Te represje będą jeszcze bardziej radykalne - ocenił. 

"UE nie blokuje nam możliwości reformowania naszego wymiaru sprawiedliwości"

Odniósł się też do wypowiedzi wiceszefowej Komisji Europejskiej Very Jourovej z wywiadu dla "Der Spiegel" . Wyraziła ona obawę, że system, który buduje polski rząd, a którego częścią jest nowa ustawa, "otwiera skrajnie szerokie możliwości środków dyscyplinarnych", co - jak ocenia - ma zagrażać niezależności sędziów.

Małecki zaznaczył w TVN24, że Unia Europejska w żadnym zakresie nie blokuje Polsce możliwości reformowania naszego wymiaru sprawiedliwości. - Ale reformowanie wymiaru sprawiedliwości nie ma polegać na tym, że zastępujemy niezawisłych sędziów i niezależne sądy antysędziami i antysądami. A z taką strukturalną działalnością władz politycznych mamy teraz do czynienia - ocenił. - Polityczna Krajowa Rada Sądownictwa, nierespektowanie uchwał Sądu Najwyższego, nierespektowanie wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, działalność antysądu w gmachu Sądu Najwyższego - tak zwanej Izby Dyscyplinarnej, która nie może działać jako legalny sąd w demokratycznym państwie prawnym. To wszystko pokazuje, że mamy do czynienia z pewnym strukturalnym już mechanizmem zmieniającym trójpodział władzy i ustrój demokratyczny w Polsce na coś, co jest sprzeczne z wartościami europejskimi, a to jest przede wszystkim niedochowanie umowy, którą zawarliśmy ze wspólnotą europejską - podkreślił Małecki. 

"Wszyscy mimo czerwonego światła jadą przed siebie"

Unijna komisarz ds. wartości oceniła również, że "To nie jest już żadna konkretna interwencja przeciwko pojedynczym czarnym owcom, jaką znają również inne państwa członkowskie Unii Europejskiej, lecz bombowy nalot dywanowy. To już nie reforma, lecz zniszczenie".

- Jak mamy na skrzyżowaniu czerwone światło i jedziemy sto na godzinę mimo czerwonego światła, katastrofa jest namacalna. Jest bardzo bliska. Tutaj jest taka sytuacja, że mamy mnóstwo czerwonych świateł, które się zapalają Sejmowi, Krajowej Radzie Sądownictwa, Trybunałowi Konstytucyjnemu i panu prezydentowi, panu premierowi i wszyscy mimo tego czerwonego światła jadą przed siebie. Więc ta ocena jest jak najbardziej uzasadniona - powiedział Małecki.

- Mamy strukturalne niszczenie władzy sądowniczej w Polsce. Na końcu to na nas, obywateli, spadną tego konsekwencje. Idąc do sądu, nie będziemy wiedzieli, czy rozstrzyga nominat partyjny, czy sąd, który jest niezależny od wpływów politycznych - ocenił.

Powiedział również, że "jest to zderzenie się z Trybunałem Sprawiedliwości (Unii Europejskiej-red.), który może nas nas nakładać konkretne sankcje finansowe".

js\mtom

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Raporty: