Powstanie nowy Trybunał Konstytucyjny? Oto "plan Sadurskiego"
Prezes TK Bogdan Święczkowski wciąż nie dopuszcza do objęcia stanowisk czworga z sześciorga sędziów wybranych do TK w marcu - argumentując to tym, że nie złożyli ślubowań w obecności prezydenta. Sędziowie ci złożyli ślubowania w Sejmie, gdyż prezydent Karol Nawrocki nie zaprosił ich dotychczas do Pałacu Prezydenckiego.
- Uważam, że same środki policyjne tutaj nie pomogą, dlatego że można, oczywiście, policyjnie wprowadzić nowych sędziów. Można nawet policyjnie wyprowadzić pana Święczkowskiego, który, w pełni się zgadzam, popełnia fundamentalne ciągłe przestępstwo urzędnicze polegające na niedopuszczaniu prawidłowo wybranych sędziów. I robi to w porozumieniu i we współpracy z Karolem Nawrockim - ocenił w "Faktach po Faktach" TVN24 konstytucjonalista prof. Wojciech Sadurski. Komentował w ten sposób sobotnią wypowiedź profesora Andrzeja Zolla w TVN24.
Jak tłumaczył profesor Sadurski, usunięcie Święczkowskiego nie jest wystarczające, bo obowiązki prezes TK przejąłby wiceprezes Bartłomiej Sochański, "członek jego koterii".
"Plan Sadurskiego"
Gość TVN24 przekonywał, że ma on lepszy pomysł, który nazywał "planem Sadurskiego".
- Uważam, że należy przyjąć strategię pozytywną, konstruktywną, i uznać, że tych siedmioro sędziów prawidłowo wybranych, a niedługo będzie ósma osoba, gdy Justyn Piskorski-dubler odejdzie, ukonstytuuje się jako właściwy Trybunał Konstytucyjny - oświadczył prof. Sadurski.
Dodał, że według jego informacji "przynajmniej dwóch obecnie urzędujących sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nominatów PiS-u, prawdopodobnie przejdzie na dobrą stronę mocy". - I będziemy mieli właściwy Trybunał Konstytucyjny - wskazał.
W ocenie prof. Sadurskiego tak utworzony Trybunał mógłby funkcjonować chociażby w jakiejś "eleganckiej sali" na którejś z warszawskich uczelni, a "grupka" wokół Bogdana Święczkowskiego "rozpadłaby się w ciągu tygodni, a w najgorszym wypadku miesięcy".
Wynagrodzenia i akta spraw
Krajowa Rada Sądownictwa - jak mówił rozmówca Piotra Kraśki - została odtworzona w sposób "genialny i demokratyczny". Ustawa o KRS nie została zmieniona, lecz Sejm wybrał tych sędziów w skład tego ciała, których wskazały środowiska sędziowskie.
Wojciech Sadurski, który uważa przypadek KRS za analogiczny, przyznał, że jego plan wymagałby jeszcze dwóch rzeczy do realizacji. - Po pierwsze, minister finansów musi spowodować, ale to jest drobna kwestia natury księgowej, ażeby ich honoraria [sędziów TK - red.] były przesyłane bezpośrednio na ich konta, żeby nie mógł tego zająć pan Święczkowski - wskazał.
Druga sprawa jest taka, żeby urzędnicy TK przesyłali "wszystkie dokumenty i akta sprawy do prawidłowo wybranych sędziów". - Jeśli tego nie dokonają, to prokurator musi przeciwko nim wytoczyć sprawy o przestępstwo niedopełnienia obowiązków urzędniczych - zaznaczył prof. Sadurski.
Zdaniem konstytucjonalisty jego plan można zacząć realizować już w poniedziałek.
- Przecież te osoby, z punktu widzenia prawa, są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Niech nikt nie pójdzie na lep tej propagandy, że aby zostali sędziami, muszą być zaprzysiężeni przez prezydenta. Nie. To jest ustawowa, rytualna procedura, która w ogóle nie istnieje w konstytucji. Konstytucyjnie mamy siedmioro nowych sędziów i oni muszą zacząć działać jutro, od poniedziałku, od godziny 8 rano - przekonywał.