Patryk Michalski w piątek dotarł do uchwały, którą w wyniku kolejnej eskalacji konfliktu w partii zaproponowała jej nowa przewodnicząca, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Dokument zawiesza wszelkie postępowania dyscyplinarne oraz wstrzymuje zmiany personalne w partii do 21 marca.
Zwołana na sobotę Rada Krajowa przyjęła tę uchwałę.
Posłanka odchodzi z Polski 2050
To jest niedemokratyczna uchwała, która zamyka usta posłom i betonuje klub. Posłowie mają prawo do wyrażenia wotum nieufności wobec szefa klubu, który łamał regulamin. Metody uzyskania pokoju, próba depolaryzacji wydają się być nieefektywne i mają prowadzić do zupełnie innego efektu
- komentuje posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska.
I dodaje, że do czasu obowiązywania uchwały pozostanie w klubie Polski 2050, ale... opuści partię. - Pozwala mi na to przyjęty dokument. Chcę pokazać jego ułomność, więc opuszczam partię, ale pozostaję w klubie - mówi nam.
Posłanka zabrała później głos w trakcie briefingu prasowego. Jak podkreśliła, uchwała, w jej ocenie "kagańcowa", została przyjęta różnicą jednego głosu. Według informacji Michalskiego stosunek głosów wyniósł 27:26.
Cwalina-Śliwowska przekazała, że dokument blokuje również uzupełnienie dwóch wakatów w Radzie Krajowej.
- Uchwała nie pozwala na zmiany na stanowiskach w partii. Nie pozwala także na wyciąganie konsekwencji i restrykcji wobec posłów, którzy w jakiś sposób łamią zasady, na które się umówiliśmy - tłumaczyła swoją decyzję. Posłanka wyraziła też wątpliwość, czy sobotnia Rada Krajowa została zwołana zgodnie z regulaminem.
Polska 2050 wydała oświadczenie
Przed godziną 17 na profilu partii na platformie X pojawił się wpis, w którym podkreślono, że jeśli "ktoś nie chce współpracować w ramach naszej partii. Jeśli ktoś nie chce pokoju i dochodzenia do rozwiązań przez dialog - to jest to jego wybór. Ale tym wyborem, stawiając się poza Polską 2050, stawiają się też poza jej Klubem, który jest parlamentarną reprezentacją naszej partii".
Hennig-Kloska: nie zapisywaliśmy się do partii, w której zabiera się ludziom głos
Jak ustaliła redakcja RMF FM, po sobotnim głosowaniu Paulina Hennig-Kloska "wyszła bez słowa z tego spotkania". Później przyznała, że "trochę ustawioną większością" przyjęta została "uchwała kagańcowa" Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Dodała, że uchwała ta mówi, że "posłowie i senatorowie nie mają prawa podejmować w swojej sprawie żadnych decyzji i to przewodnicząca, a nie członkowie klubu będzie decydowała, kto stoi na czele klubu".
- My nie zapisywaliśmy się do partii, w której zabiera się ludziom głos i stanowi za nich - zaznaczyła Hennig-Kloska. W jej ocenie sobotnie wydarzenia na Radzie Krajowej nie mają nic wspólnego ani z demokracją, ani z solidarnością. - Tym bardziej, jeżeli spojrzymy na to, że przed Radą Krajową pani przewodnicząca, rękami sekretarza generalnego, zablokowała wybory uzupełniające niektórych delegatów, by utrzymać większość w Radzie - opisywała.
- Dla mnie to jest cementowanie władz klubu, a my nie mieliśmy być o stołkach. (...) A tu sprowadza się znowu Polskę 2050 do dyskusji o stołkach, tym razem o stołku po wicepremierce - oceniła Hennig-Kloska.
- Kolejny stołek, o który bije się koleżeństwo, to stołek przewodniczącego klubu. Na jego czele powinna stać osoba, która klub jednoczy, więc cementowanie władzy w rękach kogoś, kto klub dzieli, jest działaniem na szkodę tego klubu - podkreśliła. Dodała, że jest to sytuacja nie do przyjęcia.
- Pewnie w najbliższych dniach będziemy ze sobą rozmawiać, co dalej z tym zamierzamy zrobić. Oczywiście mamy pełną świadomość tego, że ta uchwała nie ma mocy prawnej, bo wątpliwe są podstawy do jej podjęcia przez Radę Krajową - zauważyła. Mówiła też, że uchwała jest niezgodna z regulaminem Sejmu i z ustawą o mandacie posła i senatora.
- Ja to porównuję trochę do ustawy Zbigniewa Ziobro, która cementowała władzę w Prokuraturze Krajowej - oceniła.
Hennig-Kloska zapytana, czy widzi jeszcze szansę dla Polski 2050, powiedziała, że "dzisiaj partia boryka się z ogromnym problemem, jeżeli chodzi o zaufanie społeczne". - Tego typu działania zabierają jej tlen, bo jeżeli nie ma zaufania wewnątrz klubu parlamentarnego i torpeduje się szansę na jego odbudowę, to w naturalny sposób to będzie rozszerzać się o sympatyków i wyborców - dodała.
W trakcie Rady Krajowej nowa przewodnicząca miała wyrazić chęć do "wyciszenia wojny" w partii i skupienia się na realizowaniu postulatów Polski 2050. Źródło RMF FM twierdzi, że w planach są także rozmowy z Hennig-Kloską na temat zmian w klubie, które "mają zadowolić jej frakcję".
"Symboliczny koniec Polski 2050"
Także posłanka Aleksandra Leo określiła przyjętą przez Radę Krajową Polski 2050 uchwałę jako "kagańcową". - To jest taki symboliczny koniec Polski 2050, do której przystępowałam. Polski 2050, która miała być demokratyczna, solidarna, zielona - oceniła w rozmowie z Polsat News.
Zapowiedziała, że w ciągu najbliższych kilku dni grupa posłów, posłanek i senatorów, z którą działa, podejmie decyzję, co dalej.
Poseł Polski 2050 Łukasz Osmalak, odnosząc się do odejścia Żanety Cwaliny-Śliwowskiej z partii wskazał, że "nie jest żadną tajemnicą", że od pewnego czasu w ugrupowaniu panuje różnica zdań. - Ja oczywiście odbieram to tak, że chyba nie wszyscy są w stanie unieść ciężar tego, że to wszystko nie potoczyło się po ich myśli. Niestety niektórzy nie trzymają ciśnienia, reagują nerwowo i stąd pojawiają się tego typu sytuacje - powiedział Osmalak w Polsat News.
Szymanowska: Pełczyńska-Nałęcz nas nie uratuje
Politycy Polski 2050 komentują przebieg sobotniej Rady Krajowej także w mediach społecznościowych. Swoje oburzenie wyraziła posłanka Ewa Szymanowska.
Wystarczająco długo milczałam w mediach społecznościowych. Świadomie publicznie nie mówiłam o wielu rzeczach, które działy się wewnątrz Polski 2050Ewa Szymanowska na X.
"Po dzisiejszej Radzie Krajowej mówię jasno: to moment, w którym trzeba powiedzieć 'stop' bandyterce politycznej" - podkreśliła. Jej zdaniem, nie doszłoby do przyjęcia uchwały, gdyby szef klubu parlamentarnego uzupełnił reprezentację klubu parlamentarnego w Radzie Krajowej.
"Uniemożliwiono również zwołanie Rady Regionu w województwie świętokrzyskim przed nagle zwołaną na dziś Radą Krajową, by zablokować wybór delegata w miejsce Rafała Kasprzyka. To był kolejny głos, którego dziś w Radzie zabrakło" - twierdzi posłanka Polski 2050. Zwróciła się też do Hołowni:
Wielu z nas przestrzegało Cię przed Katarzyną Pełczyńską Nałęcz. Mówiliśmy, że zabierze Ci partię i ją zniszczy. Nie chciałeś słuchać, a szkoda. Uległeś manipulacji, jak wielu tych, którzy uwierzyli, że tylko ona nas uratuje. Nie uratuje - bo nigdy nie miała takich intencji. Mało tego: to ona niezmiennie najbardziej buja koalicyjną łódką, na co nigdy nie miała zgody naszego klubu.
Jak dodała, partia pod przywództwem Pełczyńskiej-Nałęcz jest "skrajnie niedemokratyczna, dopasowująca prawo i wewnętrzne zasady pod siebie, a nie pod ludzi".
"Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz dużo mówi o jedności i 'pojednanej różnorodności', a jednocześnie pozwala, by na wewnętrznych grupach lał się niewyobrażalny hejt i obrażano osoby, które nie są jej przychylne. Sama z zasady nie brudzi sobie rąk, od tego ma swoich ludzi. Nie reaguje na to, mimo że jest na tych samych grupach" - oceniła.
Szymanowska zadeklarowała, że "nie odchodzi" z partii. Zwróciła się też do przewodniczącego klubu Pawła Śliza. "Jako szef klubu parlamentarnego zawierzyłeś podszeptom ludzi, którzy doprowadzili do obecnej sytuacji. Tą decyzją i Twoimi kolejnymi działaniami straciłeś zaufanie, które wcześniej, jako dobrze oceniany szef klubu, miałeś" - napisała.
Krytycznie oceniła jego decyzję o odwołaniu Aleksandry Leo z funkcji wiceprzewodniczącej klubu, "która działała na wyraźną prośbę posłów i senatorów". "Bartosza Romowicza, który wywołał publiczną burzę, pisząc o 'puczu', nagrodziłeś stanowiskiem I wiceprzewodniczącego" - przekonywała we wpisie.
"Spodziewam się kolejnej fali hejtu ze strony stronników Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Przeżyję" - podsumowała posłanka.
"Zarzekali się, że będą pracować dla dobra Polski 2050"
Odmienne zdanie w sprawie uchwały i sytuacji ma poseł Kamil Wnuk. Jego zdaniem dokument jest "pokojowy". "Wysłuchaliśmy głosów naszych struktur i wyborców. Każdy polityk naszej partii będzie mógł się wykazać energią, która łączy. Zamieńmy słowa w czyny. Dość kłótni, do przodu!" - napisał na X.
"Na WSZYSTKIE pytania 'co zrobicie, jak wygra Wasz przeciwnik', WSZYSCY kandydaci zarzekali się, że będą pracować dla dobra @PL_2050. Na KAŻDYM etapie wyborczego procesu. Wciąż mam na to nadzieję. W końcu WSZYSCY są poważnymi, dorosłymi ludźmi" - skomentował z kolei poseł i wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
Kolejny spór w Polsce 2050
Wybór nowej przewodniczącej Polski 2050 nie zakończył sporów wewnątrz Polski 2050. We wtorek odbyło się posiedzenie klubu, w czasie którego - jak poinformowała wiceszefowa partii Paulina Hennig-Kloska - Śliz "nie rozpatrzył żadnego z pięciu wniosków formalnych posłów".
Jak dowiedział się Patryk Michalski, do przewodniczącego Śliza wpłynęły dwa wnioski o zwołanie Zebrania Ogólnego klubu parlamentarnego Polski 2050. W odpowiedzi Śliz podjął decyzję o zwołaniu go, ale dopiero na 25 lutego. Poinformował, że jeden z wniosków, złożony przed grupę 10 posłów, obejmuje odwołanie przewodniczącego oraz członków prezydium, a także zmiany w regulaminie.
Redakcja "Kropki nad i" dotarła z kolei do oświadczenia parlamentarzystek i parlamentarzystów klubu Polski 2050, w którym pojawiła się wzmianka o projekcie zmian Regulaminu Klubu. Jak napisano, chodzi o "wzmocnienie roli Zebrania Ogólnego, doprecyzowanie procedur oraz zabezpieczenie praw członków Klubu przed arbitralnymi decyzjami".
Zwołanie na sobotę Rady Krajowej Polski 2050 to odpowiedź Pełczyńskiej-Nałęcz na kolejną eskalację napięcia w partii. Michalski ustalił, że informację o posiedzeniu przekazała członkom ugrupowania po godzinie 23 w nocy w środę.
Autorka/Autor: Patryk Michalski, Aleksandra Sapeta /lulu
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Albert Zawada/PAP