Poseł przemawia w okularach z prompterem. "Zdradza go zielona poświata"

Jarosław Sachajko
Jarosław Sachajko przemawia w Sejmie w okularach z prompterem
Źródło wideo: sejm.gov.pl
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Poseł Konfederacji Jarosław Sachajko używa w Sejmie inteligentnych okularów z prompterem. Gadżet ten wyświetla tekst w polu widzenia użytkownika. Internauci zwracają uwagę, że parlamentarzysta używa sprzętu produkowanego przez chiński koncern.

"Zagadka: kim jest człowiek prompter na sejmowej mówiący czytający wniosek formalny z elektronicznych okularów?" - napisał w ubiegłym tygodniu poseł KO Witold Zembaczyński. Jak dodał, "zdradza go zielona poświata".

Chodzi o posła Konfederacji Jarosława Sachajkę, który od jakiegoś czasu przychodzi do Sejmu w okularach. Uwagę na nie zwrócił między innymi autor kanału na YouTube Metakognita. Na podstawie nagrań z Sejmu zidentyfikował je jako inteligentne okulary Even Realities G2, pozwalające na wyświetlanie tekstu w polu widzenia użytkownika. Producent wprost reklamuje je jako "teleprompter glasses".

Jarosław Sachajko w trakcie przemówienia w okularach z prompterem
Jarosław Sachajko w trakcie przemówienia w okularach z prompterem
Źródło zdjęcia: Paweł Supernak/PAP

Podczas sejmowych wystąpień na palcu wskazującym posła widać też charakterystyczny pierścień. To akcesorium sparowane z okularami, służące do kontrolowania i przewijania wyświetlanej treści za pomocą ruchów palca.

Komentarz Jarosława Sachajki

Sam Sachajko otwarcie mówi o korzystaniu z okularów z prompterem. Udostępnił też film Metakognity na swoim profilu w mediach społecznościowych, a w wywiadach zachwala ich przydatność. - Nie ukrywałem nigdy tego, że mam przygotowane przemówienia - powiedział w Sejmie reporterowi TVN24 Radomirowi Witowi. Jak zaznaczył, "przy jego wadzie wzroku jest to wygodniejsze", niż czytanie z kartki czy z telefonu.

Jarosław Sachajko o okularach z prompterem
Źródło: TVN24

Z kolei w rozmowie z "Faktem" wyraził nadzieję, "że coraz więcej posłów, szczególnie z opozycji, zacznie korzystać z takich rozwiązań", ponieważ, "brak płynności wypowiedzi i często niezrozumiały bełkot bywają po prostu nie do zniesienia". Sachajko przekonywał też, że z okularów korzysta nie tylko na mównicy, ale również w codziennym życiu, odczytując na nich między innymi SMS-y i "powiadomienia o godzinach posiedzeń komisji".

Sachajko wyjawił, że za swoje okulary zapłacił 3,2 tysiąca złotych, czyli tyle, ile kosztują w Polsce okulary Even Realities G2. Pierścień to koszt dodatkowych 1,2 tys. zł.

"Stale aktywne mikrofony"

Producentem gadżetów, o których mówił autor kanału na Metakognita, jest chińska firma Even Realities, założona w 2023 roku z siedzibą w Shenzhen. Firma operuje w Europie za pośrednictwem spółki założonej w Niemczech - wskazuje amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem Suzu Labs.

W swoim raporcie dotyczącym Even Realities zwraca uwagę, że okulary wyposażone są w cztery "stale aktywne mikrofony", które rejestrują rozmowy "w celu ich analizy, tłumaczenia oraz transkrypcji przez sztuczną inteligencję". Jak podkreśla, dane zbierane przez inteligentne okulary "trafiają do podmiotów trzecich, które nie zostały bezpośrednio wskazane".

Ponadto spółka macierzysta firmy "podlega chińskiej ustawie o wywiadzie narodowym". Według Suzu Labs oznacza to, że firma może być zobowiązana do przekazania danych chińskim władzom. Artykuł 7 tej ustawy zobowiązuje podlegające jej firmy do "wspierania pracy wywiadowczej państwa".

Obawy dotyczące bezpieczeństwa danych

Kwestia danych zbieranych przez chińską technologię od dawna jest w centrum zainteresowania organów bezpieczeństwa. W lutym Wojsko Polskie wprowadziło zakaz wjazdu na teren chronionych obiektów wojskowych dla pojazdów wyprodukowanych w Chinach. Jak przekazał rzecznik Sztabu Generalnego WP, zakaz został wprowadzony w związku z obawą o możliwość "niekontrolowanego pozyskiwania i wykorzystania danych" przez systemy cyfrowe w chińskich samochodach.

Jak z kolei ujawniono zeszłym tygodniu, w lipcu Departament Bezpieczeństwa USA (DHS) nakazał federalnym agencjom cywilnym usunięcie programu DeepSeek, chińskiego modelu AI, ze swoich systemów informatycznych. DHS wskazał na obawy dotyczące potencjalnego przekazywania wrażliwych danych rządu USA do Chin. Amerykański rząd przez długi czas starał się również wprowadzić zakaz używania chińskiej aplikacji TikTok na terenie USA w związku z obawami o zbieranie przez nią danych użytkowników i przekazywanie ich władzom Chin.

Źródło: TVN24
Czytaj także: