Wiece Zgromadzenia Narodowego od lat przypominają imprezy w klubach nocnych - komentuje francuski dziennik "Le Parisienne". Tłumy bawią się przy dźwiękach głośnej muzyki pop, zanim jeszcze rozpoczną się przemówienia. Nie inaczej było w niedzielę w Orleanie, miejscu pierwszego dużego wiecu w ramach kampanii prezydenckiej Marine Le Pen. Miasto, według relacji dziennika, było "odcięte od świata", a 8,5 tysiąca zwolenników polityczki przywieziono na wiec autobusami. Wybrane zostało nieprzypadkowo - związane jest z postacią Joanny d'Arc, XV-wiecznej bohaterki i wojowniczki, czczonej przez nacjonalistów jako symbol patriotyzmu oraz suwerenności - podkreśla Reuters.
Le Pen walczy o wyborców. Sondaże
Choć dzień wcześniej odbyły się protesty na ulicach francuskich miast, to "skala chaosu nie osiągnęła poziomu masowych podpaleń i grabieży, które tydzień wcześniej ogarnęły cały kraj" - relacjonuje "New York Times". Aktywiści zapowiedzieli kolejną falę protestów na koniec października.
To one są tłem kampanii Le Pen, która jest główną faworytką przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji. Wiele wskazuje na to, że niepokoje społeczne przysporzyły jej poparcia - opublikowany przez Politico sondaż wskazuje, że może ona liczyć na 34 proc. poparcia, dzięki czemu znacznie wyprzedza swojego głównego rywala, lidera skrajnej lewicy Jeana-Luca Mélenchona. Poparcie dla niego plasuje się na poziomie 15 proc. Miesiąc temu w sondażu Politico chętnych, by głosować na Le Pen, było 31 proc. wyborców.
Le Pen o Francji: ruina, upadek, chaos
W czasie gdy Francja przeżywa jeden z najbardziej burzliwych okresów ostatnich lat, Le Pen przedstawiła siebie jako osobę najlepiej przygotowaną do radzenia sobie z narastającymi kryzysami: gospodarczym, społecznym i w zakresie bezpieczeństwa - relacjonuje Reuters. - Nie przeżywamy końca świata, lecz koniec pewnego świata, ich świata - mówiła do zebranego tłumu. Według Politico liderka skrajnej prawicy porzuciła swój "antyestablishmentowy radykalizm", by zaprezentować się jako "obrończyni Francji". - Choć dziś słowa, które cisną się na usta, to ruina, upadek, zamieszki, a nawet chaos, my wierzymy w nasz naród i we Francję - mówiła do tłumu.
Zapowiedziała też politykę "zera tolerancji" wobec przestępczości, podkreślając, że zapewnienie bezpieczeństwa jest najważniejszym obowiązkiem państwa. Co podkreślają media - Le Pen nie atakowała podczas wiecu swoich przeciwników politycznych, ale oparła swoje wystąpienie na haśle narodowego odrodzenia, renesansu, nazywając obecne czasy "ciemnymi wiekami".
Stwierdziła, że jeśli przejmie władzę, Francja wyjdzie z wstrząsających nią kryzysów silniejsza. Zapowiedziała twardy kurs w kwestii imigracji, obiecując przywrócenie kontroli na granicach, automatyczne wydalanie obcokrajowców dopuszczających się przestępstw oraz bezwzględną walkę z gangami i handlarzami narkotyków. Reuters przypomina, że być może przyjdzie jej prowadzić kampanię z elektroniczną bransoletą na nodze w związku z wyrokiem za sprzeniewierzenie środków Parlamentu Europejskiego. Od wyroku sądu przysługuje jej odwołanie.
Po raz piąty startuje na urząd, to obiecuje
W kwestiach gospodarczych Le Pen sprzeciwia się podnoszeniu wieku emerytalnego, zapowiada ograniczenie wydatków publicznych, obniżenie podatków dla przedsiębiorstw, redukcję biurokracji oraz wsparcie dla przemysłu, innowacji i sztucznej inteligencji. Jak zapatruje się na relację z Unią Europejską? Podczas wiecu nie postulowała jej opuszczenia, ale opowiedziała się za ograniczeniem wpływów Brukseli i stawianiem interesów Francji na pierwszym miejscu.
"Le Figaro" zauważa, że "Le Pen ma w głowie jedno słowo: optymizm". Do tej pory 58-letnia Le Pen czterokrotnie ubiegała się o urząd prezydenta. Przejęła Zgromadzenie Narodowe po swoim ojcu Jean-Marie Le Penie w 2011 roku i ponad dekadę poświęciła na złagodzenie wizerunku partii i poszerzenie elektoratu - wskazuje Reuters.
red. AZ