Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk z Lewicy oraz rada miasta zostali odwołani w niedzielnym referendum. W obu przypadkach udało się przekroczyć próg frekwencyjny.
Czarzasty: ludzie rozsądni ufają demokracji
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty o odwołanie Matyjaszczyka i rady miasta był pytany w poniedziałek na konferencji prasowej w Bystrej (Śląskie). Jak podkreślił, takie rzeczy się zdarzają. Przypomniał, że w Krakowie w referendum został odwołany prezydent Krakowa związany z Koalicją Obywatelską.
- Demokracja na tym polega, że w momencie, kiedy ludzie widzą coś, co im nie odpowiada, mają prawo zabrać głos, również w formie referendum. Demokracja ma swoje prawa. Ludzie rozsądni ufają demokracji w każdym wymiarze, bez względu na to, czy to dotyka jednych, czy to dotyka drugich - zauważył marszałek Sejmu.
- Komentuję to z dystansem. Taki jest wybór. Za chwilę będą następne wybory w Częstochowie. Życie toczy się dalej - dodał Czarzasty.
Tusk: mam satysfakcję
Donald Tusk, pytany przez dziennikarzy podczas wizyty w Wietnamie, czy to początek fali referendów uderzających w koalicję przed przyszłorocznymi wyborami, skomentował: - Mam nadzieję, że nie, bo szkoda samorządów.
- Warszawa pokazała, że to nie musi być wcale skuteczne narzędzie destabilizacji, ale [...] w Częstochowie to miało uzasadnienie. Referendum doprowadziło do odwołania prezydenta Częstochowy, ale zanim doszło do referendum, to został zatrzymany. Ma zarzuty, wyprowadzono go z urzędu. W czasie, kiedy jestem premierem, kiedy tymi sprawami zajmują się ludzie pracujący dla mojego rządu - powiedział Donald Tusk.
Szef rządu podkreślił, że "ma satysfakcję, że mieszkańcy Częstochowy mieli podobną opinię jak prokuratura i CBA". - Nikt go [prezydenta - red.] nie bronił, włącznie z jego macierzystą partią - stwierdził.
Odnosząc się do kontekstu przyszłorocznych wyborów ocenił, że "nie robiłby z tego w żaden sposób uogólnienia". - [Referendum - red.] to jest dość wdzięczne narzędzie do pokazania, że coś się wali, coś się sypie. Ja to powtarzam i przecież widać to każdego dnia, że dla PiS i Konfederacji im gorzej będzie w Polsce, tym lepiej, bo uważają, że wtedy będzie im być może łatwiej wygrać wybory - ocenił.
I dodał, że "tej logiki absolutnie nie może akceptować". - Mam nadzieję, że ludzie także to dostrzegą, że nie warto stawiać na tych, którzy są gotowi utopić i podpalić dom, byleby wygrać wybory. Ja takich gości nie jestem w stanie tolerować - skomentował.