Rosatom - rosyjska państwowa korporacja energetyki jądrowej - to holding łączący aktywa w energetyce, budownictwie maszynowym i budownictwie zajmujący się też całym atomowym cyklem technologicznym: od wydobycia uranu, przez jego wzbogacenie, aż po budowę elektrowni jądrowych.
Pierwszy sygnał, że polska spółka specjalizująca się w sprzedaży i wynajmie żurawi dźwigowych - Corleonis SA - może łamać zakazy sankcyjne, otrzymaliśmy od jej pracowników na Kontakt24. Zgodzili się z nami porozmawiać pod warunkiem zachowania pełnej anonimowości. - Ten projekt był prowadzony w ścisłej dyskrecji, początkowo w spółce wiedziało o nim tylko ścisłe kierownictwo. Dopiero niedawno szersze grono pracowników zaczęło o nim szeptać, bo delegowani do Egiptu pracownicy zastali tam fatalne warunki bytowe. Co więcej, okazało się, że na miejscu muszą współpracować z Rosjanami - mówią dziennikarzowi tvn24.pl pracownicy Corleonis.
Polska spółka mieści się na obrzeżach Rumi (województwo pomorskie), specjalizuje się w wynajmie i serwisie żurawi dźwigowych od ponad 20 lat. Założył ją przedsiębiorca Arkadiusz Ertel i wraz z rodziną zachował nad nią do dziś kontrolę. Swoje usługi reklamuje hasłem "Sięgamy najwyżej", a jej dźwigi - aktualnie 168 - pracują na budowach w całym kraju oraz na terenie Unii Europejskiej.
Firma zaprzecza. "Żaden z naszych kontrahentów nie znajduje się na listach sankcyjnych Unii Europejskiej"
Na stronie firmy nie ma informacji o kontrakcie wykonywanym w Egipcie. Przesłaliśmy więc do niej pytania, chcąc się m.in. dowiedzieć, kiedy spółka rozpoczęła pracę w Egipcie, jak zdobyła ten kontrakt, czy stało się to na przykład w efekcie wygranego przetargu.
"W odpowiedzi na pytania uprzejmie informujemy, że Corleonis SA nie współpracuje z podmiotem Rosatom, spółkami kontrolowanymi przez ten podmiot lub jakimikolwiek innymi spółkami zarejestrowanymi w Rosji. Żaden z naszych kontrahentów oraz realizowanych projektów nie znajduje się na listach sankcyjnych Unii Europejskiej" - taką odpowiedź otrzymaliśmy z pomorskiej firmy.
Jednak z dokumentów, do których dotarła redakcja tvn24.pl, wynika, że Corleonis w maju 2025 toku roku wysłał do Egiptu - poprzez port w Gdyni - żuraw o wadze 140 ton i wartości przekraczającej 1,5 miliona złotych. A w dokumentach związanych z tym transportem jako odbiorca przesyłki widnieje firma JSC Concern Titan-2. Dlatego ponownie zapytaliśmy firmę - już wprost - o współpracę z JSC Titan-2. Po upływie tygodnia otrzymaliśmy odpowiedź treści: "Nasza firma nie jest stroną żadnej umowy z podmiotami rosyjskimi, w tym z Rosatom ani z JSC Concern Titan-2. Jedyną relacją kontraktową w związku z inwestycją w Egipcie jest umowa zawarta z podmiotem mającym siedzibę rejestrową na terytorium Unii Europejskiej, dotyczącą odpłatnego udostępnienia sprzętu technicznego".
Po wpisaniu nazwy tej firmy w internetowych mapach jako siedziba wskazany jest jednak biurowiec na terenie budowy egipskiej elektrowni jądrowej. Samo porozumienie o budowie czterech reaktorów podpisał osobiście Władimir Putin podczas swojej wizyty w Egipcie w 2015 roku.
W 2017 roku Rosatom podpisał cztery szczegółowe kontrakty na realizację przedsięwzięcia powstającego na wybrzeżu Morza Śródziemnego, w miejscowości Al Dabaa. Z dostępnych w internecie informacji wynika, że odbiorca żurawia - JSC Concern Titan-2 - jest firmą kontrolowaną przez państwowy Rosatom. Powstała w 1995 roku z połącznia dwóch innych rosyjskich podmiotów, które budowały pod Petersburgiem leningradzką elektrownię atomową.
Omijanie sankcji?
Jednak samej firmy JSC Concern Titan-2 rzeczywiście nie ma na publicznie dostępnych listach sankcyjnych - zarówno unijnych, jak też np. amerykańskich. Rosatom jest bowiem eksporterem reaktorów i wzbogaconego uranu - i dlatego na razie uniknął pełnych sankcji nakładanych przez Unię Europejską na rosyjskie firmy. Dostarcza bowiem paliwo i sprzęt jądrowy dla europejskich elektrowni. W grudniu 2025 roku niemiecki "Die Welt" podał, że w Brukseli dopiero rozważa się wprowadzenie zakazu importu rosyjskiego uranu, co uderzyłoby w Rosatom.
- To, że Rosatomu i podmiotów z nim związanych nie ma na listach, to efekt sprzeciwu między innymi Węgier. Rosatom i sama spółka JSC Concern Titan-2 budują im elektrownię jądrową PAKS-2 - tłumaczy tvn24.pl polski urzędnik pracujący dla Komisji Europejskiej.
Za to sam Rosatom i jego czołowi menadżerowie znaleźli się np. na amerykańskich listach sankcyjnych, w ich jedenastej aktualizacji ogłoszonej na początku 2025 roku.
Zapytaliśmy więc polską firmę Corleonis SA, czy przed zawarciem egipskiego kontraktu zwracała się z pytaniami do administracji rządowej o zezwolenie - do publikacji tekstu nie udzielono nam odpowiedzi.
Zawiadomienie w prokuraturze. Kluczowe rozporządzenie Rady Unii Europejskiej
Dlatego zapytaliśmy rządowe agendy, czy administracja wie o udziale polskiej firmy jako podwykonawcy w budowie egipskiej elektrowni jądrowej. Z Krajowej Administracji Skarbowej otrzymaliśmy informację, że w tej sprawie tuż przed wigilią 2025 roku zostało skierowane zawiadomienie do prokuratury:
Zawiadomienie wpłynęło do departamentu do spraw przestępczości gospodarczej Prokuratury Krajowej. Stąd 31 grudnia zostało przekazane do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku celem procesowego wyjaśnienia podnoszonych w zawiadomieniu okoliczności.Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej
Skoro jednak na listach unijnych sankcji nie ma Rosatomu - a tym bardziej kontrolowanej przez ten podmiot spółki JSC Concern Titan-2 - to w jaki sposób pomorska firma mogła złamać prawo? Jak się dowiedzieliśmy, według Ministerstwa Finansów mogło w tym przypadku dojść do ominięcia rozporządzenia Rady Unii Europejskiej z 23 lutego 2022 roku "w sprawie środków ograniczających w odpowiedzi na nielegalne uznanie, okupację lub aneksję przez Federację Rosyjską niektórych kontrolowanych przez rząd obszarów ukraińskich". Zakazuje ono przekazywania do Rosji i rosyjskich podmiotów wszelakich dźwigów. Polska administracja - także prywatne firmy - są związane tym zakazem.
"Ustalenia dotyczące Corleonis S.A na podstawie których określono przedmiot, wartość oraz kierunek eksportu towarów sankcyjnych rodzą podejrzenie, że wyżej wymieniona firma oraz reprezentujące ją osoby uczestniczą w procederze omijania sankcji. (...) Ze względu na rodzaj eksportowanych wyrobów istnieje domniemanie, że towary te mogły przyczynić się do zwiększenia potencjału przemysłowego Federacji Rosyjskiej" - to kluczowy fragment z dokumentów, które trafiły do prokuratury. Zgodnie z uchwaloną przez polski Sejm ustawą sankcyjną za udział w omijaniu sankcji grozi kara pozbawienia wolności na okres co najmniej trzech lat.
Według naszych rozmówców sytuacja przypomina głośną w ostatnich dniach 2025 roku sprawę. Funkcjonariusze KAS oraz Straży Granicznej zatrzymali czterech przedsiębiorców, którzy łamali sankcje nałożone na sprowadzanie sklejki brzozowej z Białorusi. W urzędach celnych przedstawiali dokumenty, z których wynikało, że towar pochodzi z wolnego od sankcji Kazachstanu.
- Jest zakaz na eksport do rosyjskich podmiotów wszelkich żurawi. Zakaz nie dotyczy tylko terenu Rosji i ma przeciwdziałać wzmocnieniu potencjału przemysłowego tego państwa - wyjaśnia nasz rozmówca z resortu finansów.
Z danych, które uzyskaliśmy w Prokuraturze Krajowej, wynika, że aktualnie toczy się 108 takich spraw. Prokuratorzy ogłosili już postawienie 43 zarzutów 33 podejrzanym.
Żuraw, który budował elektrownię w Bogatyni
Z ustaleń tvn24.pl wynika, że do Egiptu trafił model żurawia oznaczony cyframi 332-16 renomowanego amerykańskiego producenta urządzeń budowlanych Terex. Według dostępnych informacji dokładnie taki model posiada firma Corleonis SA. Kilka lat temu wynajęła go do budowy chłodni kominowej w rozbudowywanej elektrowni w Bogatyni. Żuraw był umieszczony wewnątrz komina i "rósł" wraz z postępami jego budowy: od 69 metrów do ponad 150 metrów.
- Ta realizacja pokazuje, że rolą naszej firmy nie jest tylko wysłanie na budowę żurawia. Wcześniej cały zespół inżynierów pracuje nad najlepszym zakotwiczeniem dźwigu, musi więc blisko współpracować z głównym wykonawcą. To cała złożona usługa i tak właśnie było w przypadku projektu w Egipcie - mówi dziennikarzowi tvn24.pl pracownik Corleonis.
Autorka/Autor: Robert Zieliński
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Wojciech Pacewicz/PAP