Sprawa pani Joanny. Reporterka "Faktów" TVN: słowo "przestępstwo" pojawiało się raz po raz, czuła się zastraszana

Źródło:
TVN24, PAP
Reporterka "Faktów" TVN: nikt nie docieka, skąd pacjent po narkotykach ma te narkotyki
Reporterka "Faktów" TVN: nikt nie docieka, skąd pacjent po narkotykach ma te narkotykiTVN24
wideo 2/3
Reporterka "Faktów" TVN: nikt nie docieka, skąd pacjent po narkotykach ma te narkotykiTVn24

Panią Joannę, która zażyła tabletkę poronną, spotkało w szpitalu przesłuchanie i rewizja ze strony policjantów. - Chociaż samo słowo aborcja nie padło, to dopytywali, skąd tabletki, że ma oddać komputer i telefon, prawdopodobnie po to, by szukać jakichś śladów pomocy w dokonaniu tej aborcji - mówiła reporterka "Faktów" TVN Renata Kijowska. Zaznaczyła, że "są sytuacje, kiedy policja jest potrzebna do tego, by asystować, być przy pacjencie, ale nie w takim wymiarze i nie w takiej liczbie". Podała przykład pacjenta po zażyciu narkotyków. - Nikt nie przeszkadza w badaniu. Nikt nie dopytuje i nie docieka, skąd ten pacjent po narkotykach ma te narkotyki - mówiła Kijowska.

Pani Joanna z Krakowa wraz z pełnomocniczką Kamilą Ferenc będą dzisiaj gościniami w "Faktach po Faktach" w TVN24

Pani Joanna zdecydowała, że zażyje tabletkę poronną, bo ciąża miała zagrażać jej zdrowiu.  Fizycznie i psychicznie poczuła się źle. Powiadomiła o tym swoją lekarkę. Pojechała do szpitala, by otrzymać wsparcie. Tam spotkało ją przesłuchanie i rewizja ze strony policji. Funkcjonariusze zabrali jej laptopa i telefon.

ZOBACZ MATERIAŁ "FAKTÓW" TVN: Pani Joanna zażyła tabletkę poronną. Do szpitala przyjechali policjanci, zabrali jej laptop i telefon

Kijowska: to przypominało przesłuchanie, jakieś osaczanie

Autorka materiału, reporterka "Faktów" TVN Renata Kijowska opowiedziała o szczegółach sprawy w środę na antenie TVN24.

- Pani Joanna mówiła nam, że podjęła bardzo trudną dla siebie decyzję zażycia tabletki poronnej. Jakiś czas później poczuła się źle fizycznie, psychicznie. Narastał w niej lęk, jakiś rodzaj paniki. Postanowiła zadzwonić do swojej lekarki z prośbą, pytaniem, co zrobić dalej, z prośbą o to, by nadeszła jakaś pomoc - mówiła.

Dodała, że "chwilę później przed domem pojawiła się karetka i radiowóz". Później - relacjonowała reporterka "Faktów" TVN - "na szpitalnym oddziale ratunkowym, kiedy pani weszła, by szukać tej pomocy, weszli także policjanci". - Ich liczba rosła. Nie przypominało to tego, czego można oczekiwać w takich sytuacjach, to znaczy spokojnego badania, udzielania pomocy - zaznaczyła.

- Bardziej - jak nam powiedziała (pani Joanna - red.) - to przypominało przesłuchanie, jakieś osaczanie. Ona cały czas miała wrażenie, że zaraz zostanie aresztowana. Nikt nie powiedział jej za co, natomiast słowo przestępstwo, podejrzenie przestępstwa pojawiało się raz po raz, czuła się zastraszana - opowiadała Kijowska.

Dodała, że jeżeli na początku był "taki psychologiczny, trudny moment, (pani Joanna - red.) czuła się fatalnie wówczas, gdy prosiła o pomoc", to "wtedy w tym szpitalu czuła się jeszcze gorzej". - Lekarze - mam to z kilku źródeł, to nie jest jedna osoba - mówili, że próbowali wypytać tych policjantów, prosić, żeby jednak wyszli, żeby mogli prowadzić swoje działania, bo pacjentka czuje się przez to coraz gorzej. Jej stan się pogarszał, zwłaszcza, że zniknął jej laptop. Nie uzyskali odpowiedzi, dlaczego policja tam jest, natomiast stan pacjentki wyraźnie się przez to pogarszał - mówiła reporterka "Faktów" TVN. 

Pani Joanna zażyła tabletkę poronną. Do szpitala przyjechali policjanci, zabrali jej laptop i telefon
Pani Joanna zażyła tabletkę poronną. Do szpitala przyjechali policjanci, zabrali jej laptop i telefonRenata Kijowska/Fakty TVN

Kijowska: chociaż samo słowo aborcja nie padło, to policjanci dopytywali skąd pani Joanna ma tabletki

Kijowska powiedziała, że pani Joanna "w nocy z 27 na 28 kwietnia była w dwóch szpitalach". Dodała, że "w jednym po to, by ustabilizować swój nastrój, by otrzymać tę pomoc, także psychologiczną", a "potem trafiła na oddział ginekologiczny". - Uznano, że zaopatrzenie jej w innym będzie pilniejsze - mówiła Kijowska. - Cały czas policja jej towarzyszyła i cały czas ją dopytywała - dodała. 

Reporterka "Faktów" TVN została zapytana, dlaczego policja zabrała kobiecie komputer i telefon. - Możemy się domyślać. Bez przerwy pani Joanna mówi, że padały te pytania. Chociaż samo słowo aborcja nie padło, to dopytywali, skąd tabletki, że ma oddać ten komputer i telefon, prawdopodobnie po to, by szukać jakichś śladów pomocy w dokonaniu tej aborcji - powiedziała Kijowska. 

- Trzeba wyraźnie podkreślić, o czym upomina także samych policjantów sąd, że kobieta, która na własnych zasadach w warunkach domowych zażywa taką tabletkę poronną, czyli dokonuje aborcji sama, nikt jej nie pomaga, nie jest w żaden sposób karana przez prawo - dodała. 

Natomiast, jak mówiła, "jest paragraf na pomoc w dokonaniu aborcji". - Wydaje się to jasne, że w tych urządzeniach policja mogła szukać, chciała szukać jakichś śladów tego, że pani prosiła kogoś o pomoc w załatwieniu tych tabletek, czy ktoś ją namawiał do zażycia tych tabletek, namawiał do aborcji i pomagał w tej aborcji - powiedziała Kijowska. - Ona cały czas i wielokrotnie im podkreślała, że to była jej własna, niezależna od nikogo decyzja, sama te tabletki zamówiła, te tabletki odebrała i bez niczyjej pomocy czy asysty je zażyła - dodała. 

Kijowska: chociaż samo słowo aborcja nie padło, to policjanci dopytywali skąd pani Joanna ma tabletki poronne
Kijowska: chociaż samo słowo aborcja nie padło, to policjanci dopytywali skąd pani Joanna ma tabletki poronneTVN24

Pani Joanna oddała telefon "po bardzo, jak opisuje, upokarzającej sytuacji"

- Mimo to cały czas domagali się tych sprzętów, pani nie chciała ich oddać, więc wzięli sobie sami laptop. To była szokująca sytuacja, bo nie uprzedzali, nie pytali, po prostu zabrali i tyle jeśli chodzi o laptop - opowiadała Kijowska. 

- Telefonu cały czas nie chcieli oddać. Proszę sobie wyobrazić, ile godzin to trwało. Najpierw w jednym szpitalu, potem w drugim. Powiedziała, że nie odda telefonu, bo chce mieć kontakt na przykład z rodziną, żeby poinformować kogoś, że nie przyjdzie następnego dnia do pracy - mówiła.

- Oddała ten telefon po bardzo, jak opisuje, upokarzającej sytuacji, kiedy to policjantki miały prosić, by się rozebrała, nie wiadomo właściwie w jakim celu, co to miało oznaczać, bo weszły i poprosiły o te czynności już po badaniu ginekologicznym. Pani Joanna mówi: "ale czego wy szukacie, przed chwilą zbadał mnie lekarz". Te policjantki też (mówiły - red.), że jak nie odda telefonu, to wezmą go. I w końcu ona już zrezygnowana ten telefon oddała - mówiła reporterka. 

- Sąd później odpisał na zażalenie, że ten telefon został zabrany bezprawnie, że nie powinni byli o niego pytać i że w ten sposób odbierając ten telefon, w pewien sposób ukarali panią Joannę, chociaż nie mogła być za nic karana. Nawet napisał sąd wyraźnie: nie było widoków na stawianie jej jakichkolwiek zarzutów - powiedziała Kijowska. 

- Telefon dostała dosłownie na dniach, po miesiącach - dodała. 

"Są sytuacje, kiedy policja jest potrzebna do tego, by asystować, ale nie w takim wymiarze i nie w takiej liczbie"

Reporterka "Faktów" TVN mówiła, że "są sytuacje, kiedy policja jest potrzebna do tego, by asystować, być przy pacjencie, ale nie w takim wymiarze i nie w takiej liczbie". - Jeden z doktorów mówi, że na SOR-ze widzieli już różne rzeczy. Na przykład jest przywożony pacjent po zażyciu narkotyków, ale z nim jest na przykład jeden patrol najwyżej. Nikt nie przeszkadza w badaniu. Nikt nie dopytuje i nie docieka, skąd ten pacjent po narkotykach ma te narkotyki - mówiła Kijowska. 

- Powinna być na pewno zgodnie z procedurami, jeśli stan psychiczny jest na przykład na tyle zły, by nie dopuścić do jakichś krańcowych zdarzeń. Policja ma nad tym czuwać, ale widzimy i słyszymy od świadków, że jeżeli to miało służyć jakieś pomocy pacjentce, to na pewno nie służyło - powiedziała. 

Oświadczenie policji

Krakowska policja w środę rano wydała oświadczenie w sprawie opisanej przez "Fakty" TVN. Poniżej prezentujemy całą przesłaną redakcji treść oświadczenia.

W nawiązaniu do materiałów "Faktów" TVN z 18 lipca 2023 prezentujemy stanowisko w tej sprawie   27 kwietnia br. na numer 112 zadzwonił lekarz psychiatra, zgłaszając, że jego pacjentka dzwoniła do niego, że "dokonała aborcji" i "chce odebrać sobie życie". Dyspozytor skierował do miejsca zamieszkania kobiety policję i pogotowie.   Patrol policji na miejscu zastał zapłakaną kobietę, która krzyczała, odpowiadała na pytania w sposób chaotyczny i wyczuwalna była od niej woń alkoholu. Na miejscu pojawił się również zespół ratownictwa medycznego. Z rozpytania kobiety wynikało, że od lat leczy się psychiatrycznie, tego dnia miała myśli samobójcze i jakiś czas temu zażyła medykamenty wywołujące poronienie. Jednocześnie poinformowała, że medykamenty zamówiła przez Internet, ale odmówiła ujawnienia szczegółów transakcji zakupu. Zachodziło podejrzenie że nie pochodzą one z legalnego źródła. Tymczasem kobieta została zabrana przez pogotowie do Wojskowego Szpitala Klinicznego przy ulicy Wrocławskiej celem dalszej konsultacji medycznej. Policjanci udzielili pomocy zespołowi ratownictwa medycznego, udzielając asysty na czas przejazdu do szpitala.   Z uwagi na to, iż istniało podejrzenia popełnia przestępstwa w postaci udzielania kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży poprzez środki pochodzące z nielegalnego źródła zachodziła konieczność zabezpieczenia urządzeń, które kobieta używała do finalizowania transakcji zakupu tych środków (laptop, telefon). Jednocześnie policjanci musieli sprawdzić, czy kobieta nie posiada przy sobie środków pochodzących z niewiadomego źródła które po zażyciu mogłyby zagrażać jej życiu. Czynności należało przeprowadzić niezwłocznie, kobieta jednak nie chciała współpracować i nie chciała wydać dobrowolnie przedmiotów, o które prosili policjanci. W celach dowodowych został zabezpieczony laptop kobiety. Policjanci starali się przeprowadzić te czynności w sposób nie zakłócający pracy lekarzy, jednak z niewiadomych przyczyn spotkali się z dużymi utrudnieniami ze strony personelu medycznego, przez co policjanci nie mogli wykonywać czynności zgodnie z obowiązującymi procedurami. Z relacji funkcjonariuszy wynika, że spotkali się z nieprzychylnym podejściem personelu medycznego, który ingerował w prowadzone czynności i rozmowy z kobietą. W związku z tymi utrudnieniami oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Krakowie zdecydował o wysłaniu do szpitala dodatkowego patrolu celem wsparcia w przeprowadzeniu czynności i rozmów wyjaśniających sytuację z pracownikami szpitala.   Tymczasem decyzją lekarzy kobieta została skierowana do szpitala im. Narutowicza na ulicy Prądnickiej. W tym przypadku policjanci również asystowali w transporcie załodze karetki. W placówce tej pojawił się także żeński patrol policji, aby nie naruszyć godności i intymności kobiety przy kontroli osobistej. W szpitalu tym zabezpieczono z kolei telefon kobiety, który wydała dobrowolnie.    Zabezpieczenie telefonu i laptopa zostało protokolarnie udokumentowane. Zabezpieczenie ich było konieczne dla ustalenia źródła zakupywanego leku i zbadania, czy jego sprzedaż odbyła się legalnie. Bowiem według art. 124 ustawy Prawo farmaceutyczne, kto wprowadza do obrotu lub przechowuje w celu wprowadzenia do obrotu produkt leczniczy, nie posiadając pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.   W tej sprawie prowadzone jest śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków – Krowodrza pod kątem art. 152 § 2 kodeksu karnego, który mówi o tym, że kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Postępowanie prowadzone jest również pod kątem art. 151 kodeksu karnego stanowiącego, że kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Kwalifikacja może być zmieniona w zależności od ustaleń postępowania.

Oświadczenie Ministerstwa Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia - odnosząc się do opisanej sytuacji - również wydało w środę oświadczenie.

Resort zwrócił uwagę na fakt, że policję poinformował lekarz leczący pacjentkę. "Informacja nie dotyczyła aborcji, czy też przyjęcia środka wczesnoporonnego, ale zagrożenia życia pacjentki" - podkreślił. Jak dodał, policja towarzyszyła zespołowi ratownictwa medycznego, który udał się w trybie pilnym do pacjentki.

"Od strony medycznej postępowanie lekarzy i personelu szpitali było prawidłowe" - zaznaczyło Ministerstwo Zdrowia. Jednocześnie wskazało, że w sprawie postępowania funkcjonariuszy policji należy kontaktować się z ich przełożonymi.

Autorka/Autor:js/adso

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

W poniedziałek ma ruszyć proces byłego prezydenta USA i jednocześnie obecnego kandydata na ten urząd Donalda Trumpa. Chodzi o potajemne przekazanie pieniędzy aktorce filmów pornograficznych Stormy Daniels w zamian za milczenie. To będzie pierwszy w historii proces karny byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Co wiemy o tej sprawie?

Powraca "sprawa zombie". W poniedziałek ruszy pierwszy taki proces w historii. Oskarżonym Donald Trump

Powraca "sprawa zombie". W poniedziałek ruszy pierwszy taki proces w historii. Oskarżonym Donald Trump

Źródło:
Reuters, BBC

Izraelski gabinet wojenny premiera Benjamina Netanjahu jest zgodny, że po irańskim ataku powietrznym na Izrael odwet jest konieczny - przekazał Reuters, powołując się na izraelskich urzędników. Politycy różnią się jednak co do tego, jaką skalę powinna przybrać odpowiedź i co do terminu, w którym akcja odwetowa powinna nastąpić.

Gabinet wojenny Izraela o konieczności odwetu

Gabinet wojenny Izraela o konieczności odwetu

Źródło:
PAP

To był pewnego rodzaju teatr, żeby jednocześnie była odpowiedź Iranu, ale żeby nic się Izraelowi nie stało - mówiła w TVN24 doktor Patrycja Sasnal, komentując irańskie ataki na Izrael. Jak wskazywała, "Izrael pokazuje się przez całe miesiące w Strefie Gazy jako kat Palestyńczyków, a teraz ponownie jest ofiarą". Generał Bogusław Pacek ocenił, że dzisiejszej nocy "stało się coś takiego, jak w dobrej sztuce greckiej".

Generał Pacek: stało się coś takiego, jak w dobrej sztuce greckiej

Generał Pacek: stało się coś takiego, jak w dobrej sztuce greckiej

Źródło:
TVN24

Iran przeprowadził w nocy atak na Izrael przy użyciu setek rakiet i dronów. Izraelska armia opublikowała nagranie, na którym widać, jak działała ich obrona powietrzna. "Tak wygląda 99-procentowa skuteczność" - napisały izraelskie siły zbrojne.

"Tak wygląda 99-procentowa skuteczność". Izraelska armia pokazała nagranie

"Tak wygląda 99-procentowa skuteczność". Izraelska armia pokazała nagranie

Źródło:
tvn24.pl

Tak naprawdę ośmieszamy się przed całym światem, głównie przed Europą, bo nasze obywatelki przerywają ciąże we wszystkich ościennych krajach - mówiła w "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Marzena Dębska, specjalistka ginekologii, położnictwa i perinatologii. Dodała, że "rolą państwa nie jest umoralnianie, nie jest tworzenie zakazów i zastraszanie".

"Żyjemy w kraju, w którym jest usankcjonowana hipokryzja"

Źródło:
TVN24

W Jagatowie (woj. pomorskie) doszło do przestępstwa - taką informację przekazała Estera Głuszek-Lewandowska, sołtys sołectwa Żuławka. Policja przekazała jedynie, że "w związku ze zdarzeniem policjanci prowadzą działania w gminie Pruszcz Gdański".

W Jagatowie na Pomorzu "doszło do przestępstwa". "Proszę o wzmożoną ostrożność"

W Jagatowie na Pomorzu "doszło do przestępstwa". "Proszę o wzmożoną ostrożność"

Źródło:
tvn24.pl

38-letnia Ashlee Good, która przed śmiercią uratowała swoje niespełna roczne dziecko, 30-letni Faraz Tahir, ochroniarz, który starał się pomagać zaatakowanym i udzielał im pierwszej pomocy, 25-letnia Dawn Singleton, pracowniczka sklepu odzieżowego, która "miała przed sobą całe życie". To niektóre z ofiar ataku nożownika, do którego doszło w sobotę w centrum handlowym w Sydney. Napastnik zabił w sumie sześć osób.

Ocaliła swoje dziecko, sama zginęła od ciosów nożownika

Ocaliła swoje dziecko, sama zginęła od ciosów nożownika

Źródło:
BBC

Wydawało się, że medycyna mu już nie pomoże, a jednak pacjent z marskością wątroby i zakrzepicą żyły wrotnej został uratowany przez warszawski szpital przy ulicy Banacha. Sam przeszczep wątroby na nic by się nie zdał, ale lekarze zrobili coś więcej: sprawili, że nowa wątroba dostaje krew z nerki.

Miał marskość wątroby i "bezwzględne przeciwskazanie" do przeszczepu. "Pomogła matka natura"

Miał marskość wątroby i "bezwzględne przeciwskazanie" do przeszczepu. "Pomogła matka natura"

Źródło:
Fakty TVN

Na Kontakt 24 otrzymaliśmy nagranie tańczących żurawi. Temu niezwykłemu spektaklowi przyglądał się z oddali jeleń. - Taniec ptaków jest po prostu niesamowity. Widać, jak skoordynowane są ich ruchy. Robią wszystko identycznie - opowiada pan Dawid, autor nagrania.

"Żurawie tańczyły, a jeleń stał obok i tylko podziwiał". Nagranie

"Żurawie tańczyły, a jeleń stał obok i tylko podziwiał". Nagranie

Źródło:
tvnmeteo.pl, Kontakt 24

Po aferze "willa plus" i ogłoszeniu przez nowy rząd, że odzyskuje miliony złotych rozdane przez ministra Przemysława Czarnka, wydawało się, że ci, którzy naprawdę ich potrzebują, mają znowu szansę. Nic z tych rzeczy. Ministerstwo Edukacji mówi, że tymi pieniędzmi nie dysponuje, więc nie ma środków na nowy konkurs.

Zostali pokrzywdzeni w programie ministra Czarnka. "Nie ma możliwości naprawienia niesprawiedliwości"

Zostali pokrzywdzeni w programie ministra Czarnka. "Nie ma możliwości naprawienia niesprawiedliwości"

Źródło:
Fakty TVN

W rosyjskim Kurganie sytuacja powodziowa jest bardzo trudna - rośnie poziom wody w rzece Toboł. Gubernator wezwał mieszkańców do ewakuacji. Agencja informacyjna TASS podała, że w całej Rosji w wyniku powodzi zalanych zostało ponad 14 tysięcy domów.

"Zabierzcie swoje rodziny, dokumenty, kosztowności i wyjedźcie"

"Zabierzcie swoje rodziny, dokumenty, kosztowności i wyjedźcie"

Źródło:
Reuters

Żmije zygzakowate są coraz bardziej aktywne. W przypadku ukąszenia należy zachować spokój i natychmiast wezwać pomoc. Nie wszystkie ataki kończą się zatruciem, ale warto zachować czujność nawet wtedy, gdy czujemy się dobrze.

Ostrożnie na spacerach! "Wstrząs może wystąpić nawet 16 godzin po zdarzeniu"

Ostrożnie na spacerach! "Wstrząs może wystąpić nawet 16 godzin po zdarzeniu"

Źródło:
PAP

Tragiczny wypadek w Galominie w powiecie płońskim. W niedzielę przed godziną 14 doszło tam do zderzenia dwóch samochodów osobowych (skody i volkswagena). Jedna osoba nie żyje.

Jedna osoba zginęła, cztery, w tym dziecko, są ranne

Jedna osoba zginęła, cztery, w tym dziecko, są ranne

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Siły rosyjskie nasiliły ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną. W ich wyniku została całkowicie zniszczona elektrociepłownia Trypilska, największy zakład energetyczny w środkowej Ukrainie. Zdaniem analityków do spraw wojskowości w Kijowie nasilenie ataków świadczy o zbliżającej się rosyjskiej ofensywie, a kierunki ekspansji zostały "wytypowane".

Sytuacja na froncie "znacznie się pogorszyła". "Kierunki ekspansji są już wytypowane"

Sytuacja na froncie "znacznie się pogorszyła". "Kierunki ekspansji są już wytypowane"

Źródło:
tvn24.pl
Terroryzm znów zapuka do bram Europy? O tym regionie niemal się nie mówi

Terroryzm znów zapuka do bram Europy? O tym regionie niemal się nie mówi

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Ochłodzenie odczujemy zaraz po weekendzie, ale najzimniej będzie nieco później. Czy w najbliższym czasie możemy liczyć na powrót ciepła? Sprawdź długoterminową prognozę pogody na 16 dni, przygotowaną przez prezentera tvnmeteo.pl Tomasza Wasilewskiego.

Pogoda na 16 dni: nadciąga zimno, jakiego dawno nie widzieliśmy

Pogoda na 16 dni: nadciąga zimno, jakiego dawno nie widzieliśmy

Źródło:
tvnmeteo.pl

W niedzielę w nocy strażacy wyciągnęli z Jeziora Ostrowickiego w miejscowości Bieślin (woj. wielkopolskie) ciało 23-letniego mężczyzny. Wcześniej otrzymali zgłoszenie o łódce z trzema osobami, która wywróciła się na jeziorze. Wszyscy brali udział w wieczorze kawalerskim.

Tragedia podczas wieczoru kawalerskiego. Nie żyje jeden z uczestników

Tragedia podczas wieczoru kawalerskiego. Nie żyje jeden z uczestników

Aktualizacja:
Źródło:
PAP/tvn24.pl

Rada Unii Europejskiej zaakceptowała rozporządzenie zaostrzające normy środowiskowe pojazdów. Norma Euro 7 zaostrzy limity cząstek stałych dla samochodów osobowych i dostawczych oraz spalin dla autobusów i ciężarówek. Rozporządzenie wprowadzi też paszport środowiskowy dla każdego pojazdu.

Zmiana dla kierowców. Nowa norma spalin i paszporty dla każdego pojazdu

Zmiana dla kierowców. Nowa norma spalin i paszporty dla każdego pojazdu

Źródło:
PAP

Dzicy lokatorzy przejęli pub w Londynie dzierżawiony przez Gordona Ramsaya - podał "The Guardian". W budynku, który wynajmuje popularny kucharz, zamknęła się grupa co najmniej sześciu osób. "Jeśli chcesz się nas pozbyć, będziesz musiał złożyć wniosek o posiadanie w sądzie okręgowym lub w sądzie wyższej instancji - napisali na kartce, którą wywiesili na drzwiach.

Dzicy lokatorzy przejęli lokal znanego restauratora

Dzicy lokatorzy przejęli lokal znanego restauratora

Źródło:
"The Guardian"

Żółte korowody przeszły w niedzielę ulicami Gdańska oraz innych pomorskich miejscowości. 14 kwietnia to bowiem finał Pól Nadziei - corocznej kwesty, której celem jest wsparcie hospicjów na Pomorzu.

Żonkile zakwitły dla hospicjów, finał akcji Pola Nadziei

Żonkile zakwitły dla hospicjów, finał akcji Pola Nadziei

Źródło:
TVN24