TVN24 | Polska

Witek o "łamiących standardy międzynarodowe naciskach przedstawicielstw dyplomatycznych"

TVN24 | Polska

Autor:
momo/adso
Źródło:
PAP
TVN24Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego

Działania "podejmowane przez przedstawicielstwa dyplomatyczne obcych państw, mające na celu wywarcie wpływu na proces legislacyjny w Polsce, są głęboko nieuprawnione" - stwierdziła marszałek Sejmu Elżbiety Witek wydanym w sobotę oświadczeniu. To jej reakcja na krytykę nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego przez stronę amerykańską oraz izraelską.

W czwartek wieczorem Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego, zgodnie z którą między innymi po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie postępowanie w celu jej zakwestionowania. W głosowaniu w Sejmie nowelizację poparło 309 posłów, nikt nie był przeciw, 120 osób wstrzymało się od głosu.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Krótko potem Ambasada Izraela w Polsce opublikowała oświadczenie, w którym napisała, że procedowana zmiana ustawy "w rezultacie uniemożliwi zwrot mienia żydowskiego lub ubieganie się o rekompensatę". "To niemoralne prawo poważnie uderzy w stosunki między naszymi państwami" - oświadczono. O wstrzymanie prac nad nowelizacją zaapelował też amerykański Departament Stanu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dłuższe okresy przedawnień, ograniczenie dostępu do akt sprawy, zmiany w kwestii zbiórek na grzywny

Marszałek Sejmu o "naciskach łamiących międzynarodowe standardy"

W oświadczeniu opublikowanym w sobotę wieczorem na stronie Sejmu marszałek Elżbieta Witek napisała, że "z ogromnym zaskoczeniem" przyjęła "łamiące wszelkie standardy międzynarodowe naciski przedstawicielstw dyplomatycznych Stanów Zjednoczonych oraz Państwa Izrael na władze polskie w związku z pracami nad uchwaloną przez Sejm na ostatnim posiedzeniu nowelizacją Kodeksu postępowania administracyjnego".

"Naciski tym dziwniejsze, że skierowane przeciwko Polsce, będącej ofiarą II wojny światowej, a nie jej sprawcą, pomijające zaś całkowicie fakt, iż w prawie niemieckim od czasów II wojny światowej nie zostały wypracowane i wprowadzone jakiekolwiek mechanizmy umożliwiające dochodzenie roszczeń z tytułu strat ofiarom wojny i spadkobiercom ofiar z krajów takich jak Polska" - dodała.

Podejmowane przez przedstawicielstwa dyplomatyczne obcych państw działania, mające na celu wywarcie wpływu na proces legislacyjny w Polsce, są głęboko nieuprawnione.

W oświadczeniu przypomniano, że w czasie II wojny światowej Polska nie była krajem suwerennym. "To Polacy, podobnie jak obywatele polscy każdej innej narodowości, pozbawiani byli życia, zdrowia i majątku przez nazistowskie Niemcy, by następnie, po wojnie, znaleźć się w sowieckiej strefie wpływów z wszystkimi tego konsekwencjami" - wskazano. Marszałek podkreśliła, że przyjęte przez Sejm rozwiązania w jednakowym stopniu chronią "zarówno polskie, jak i żydowskie ofiary straszliwych niemieckich zbrodni okresu drugiej wojny światowej, a także ich spadkobierców". Jak wskazała, chodzi o "oszustwa oraz nadużycia, do jakich dochodziło w wyniku braku wiążących regulacji, między innymi w ramach tak zwanej dzikiej reprywatyzacji".

Witek dodała, że nowelizacja ma na celu wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 12 maja 2015 r., a przepisy przegłosowane zostały zdecydowaną większością, z poparciem części klubów opozycyjnych, bez ani jednego głosu przeciw.

"Podejmowane przez przedstawicielstwa dyplomatyczne obcych państw działania, mające na celu wywarcie wpływu na proces legislacyjny w Polsce, są głęboko nieuprawnione, pozostając w sprzeczności z Konwencją Wiedeńską z 1961 r. i wychodząc daleko poza protokół dyplomatyczny i dobre zwyczaje. Niemniej jednak, z pewną satysfakcją przyjęłam zainteresowanie przedstawicielstw dyplomatycznych USA i Izraela losem ofiar niemieckich zbrodni. Chciałabym wierzyć, iż będziemy mogli liczyć na wsparcie tych sojuszników w zakresie dochodzenia od Niemiec roszczeń z tytułu polskich strat poniesionych w trakcie drugiej wojny światowej" - czytamy w oświadczeniu marszałek Sejmu.

"Żadne prawo nie zmieni historii"

W czwartek wieczorem szef MSZ Izraela Jair Lapid napisał na Twitterze, że "polski parlament uchwalił dziś ustawę uniemożliwiającą zwrot mienia żydowskiego lub rekompensaty za nie, ocalałym z Holokaustu i ich potomkom". Dodał, że "nie zamierza milczeć w obliczu tego prawa". "To jawne i bolesne pogwałcenie praw ocalałych z Holokaustu i ich potomków" - napisał Lapid. Szef izraelskiej dyplomacji podkreślił w serii trzech tweetów, że nowe polskie prawo "jest niemoralne i poważnie zaszkodzi stosunkom międzypaństwowym".

O wstrzymanie prac nad nowelizacją zaapelował też amerykański Departament Stanu. "Wierzymy w znaczenie rozstrzygnięcia kwestii restytucji mienia z czasów Holokaustu, by zagwarantować sprawiedliwość i równość dla wszystkich ofiar. Wczorajsza decyzja polskiego parlamentu jest krokiem w złym kierunku. Wzywamy Polskę, by zaniechała dalszych prac nad tą ustawą" - napisał w piątek na Twitterze Ned Price, rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu.

Polski resort spraw zagranicznych podkreślił, że "z niepokojem odnotowuje wypowiedzi strony izraelskiej dotyczące nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego". "Wypowiedzi te wskazują na nieznajomość faktów i polskiego prawa" - oświadczyło w piątek MSZ. - Ja mogę tylko powiedzieć, że tak długo, jak ja będę premierem, to Polska na pewno nie będzie płaciła za niemieckie zbrodnie. Ani złotówki, ani euro, ani dolara - stwierdził z kolei szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki.

Zmiany w Kodeksie postępowania administracyjnego

Uchwalona w czwartek nowelizacja wynika z konieczności dostosowania prawa do wyroku Trybunału Konstytucyjnego sprzed sześciu lat. W maju 2015 r. TK orzekł, że przepis Kpa w obecnym brzmieniu - pozwalający orzec o nieważności decyzji wydanej z rażącym naruszeniem prawa nawet kilkadziesiąt lat po tej decyzji - jest niekonstytucyjny. W związku z tym w nowelizacji zapisano, że nie stwierdzałoby się nieważności takiej decyzji, jeśli "od dnia jej doręczenia lub ogłoszenia upłynęło 10 lat, a także gdy decyzja wywołała nieodwracalne skutki prawne". W takiej sytuacji można byłoby jednak orzec, iż decyzję wydano z naruszeniem prawa. Natomiast, jeśli od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji upłynęło 30 lat, to w ogóle nie byłoby wszczynane postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji. Zgodnie z przepisem przejściowym zawartym w nowelizacji do spraw administracyjnych niezakończonych przed dniem wejścia w życie zmiany stosowałoby się przepisy w nowym brzmieniu. Z kolei postępowania wszczęte po upływie 30 lat od dnia doręczenia lub ogłoszenia decyzji i niezakończone przed dniem wejścia w życie zmiany zostałyby umorzone z mocy prawa.

Autor:momo/adso

Źródło: PAP

Pozostałe wiadomości