Państwo nauczy i wychowa. Analizujemy podstawę programową

Polska

Aktualizacja:

Państwo ma mieć wpływ na wychowanie dzieci. Szkoła ma przygotować dzieci do wyboru zawodu i pracy, choć nie wiadomo konkretnie jak. Dzieci mają się uczyć programowania, choć na matematyce nie poznają funkcji. Mają też znać działalność żołnierzy niezłomnych, nie poznawszy uprzednio historii polskiego Państwa Podziemnego. Przeanalizowaliśmy nową postawę programową dla szkół podstawowych w ostatecznej wersji podpisanej przez minister edukacji Annę Zalewską.

W podstawie programowej zwraca uwagę nacisk nie tylko na edukację, ale również na wychowywanie dzieci przez szkołę. Podpisany przez minister edukacji Annę Zalewską dokument zakłada, że w wychowaniu dzieci szkoła musi uwzględniać zarówno wolę rodziców jak i wolę państwa.

"Wychowanie młodego pokolenia jest zadaniem rodziny i szkoły, która w swojej działalności musi uwzględniać wolę rodziców, ale także i państwa, do którego obowiązków należy stwarzanie właściwych warunków wychowania" - czytamy już we wstępie do dokumentu.

Zrównanie woli państwa z wolą rodziców w wychowaniu dzieci nowa podstawa programowa opisuje w bardzo skomplikowanym, czterokrotnie złożonym zdaniu. Być może dlatego tylko jedna z instytucji opiniujących dostrzegła ten zapis i przeciw niemu zaprotestowała.

"Jeśli chodzi o wpływ państwa na wychowanie młodzieży, to to już przerabialiśmy. Szkoła i państwo mogą tylko być wsparciem dla rodziców" - napisało do MEN Stowarzyszenie Nauczycieli Polonistów. Uwaga Stowarzyszenia nie została uwzględniona.

Patriotyczna rola wychowania

Ważnym elementem wychowania dzieci przez państwo ma być wychowanie patriotyczne. Przewija się ono przez podstawy programowe wielu przedmiotów, nie tylko polskiego, historii czy wiedzy o społeczeństwie, ale również np. edukacji dla bezpieczeństwa czy geografii.

"Treści geograficzne stwarzają doskonałą okazję do prowadzenia edukacji patriotycznej. (...) Ważne zadanie geografii szkolnej kształtującej postawy patriotyczne i poczucie dumy z bycia Polakiem powinno być realizowane za pomocą działań dydaktycznych służących zdobyciu rzetelnej wiedzy na temat dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego Polski oraz jej miejsca w Europie i świecie" - czytamy w ogólnej części podstawy programowej.

W różnych odmianach i wyrazach pokrewnych słowo "patriotyzm" przewija się przez podstawę programową 17 razy. Kilkukrotnie pojawiają się też odwołania do dziedzictwa narodowego i dumy narodowej.

W konsultacjach nad projektem nacisk na wychowanie patriotyczne jako takie nie był kwestionowany. Część ekspertów zwracała jednak uwagę na ograniczone rozumienie patriotyzmu w podstawie programowej minister Zalewskiej.

"Wychowanie w przedstawionym do zaopiniowania dokumencie jest ujmowane jako działanie oparte niemal wyłącznie na kontakcie uczniów i nauczycieli z miejscami kultu patriotycznego. Nie widać tutaj propozycji atrakcyjnych dla uczniów działań prowadzących do patriotyzmu jako postawy życiowej, codziennej (dotyczącej także podatków) a nie odświętnej tylko" - zauważył prof. Stanisław Dylak, z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

"Patriotyzm, uwzględniający przeszłość, osadzony w realiach współczesności i skierowany na przyszłość, mierzony pracą i osiągnięciami dla rozwoju, wzmacnia państwo. Natomiast patriotyzm, zapatrzony w przeszłość i mierzony ilością przelanej krwi oraz poniesionych strat, osłabia współczesne państwo" - komentuje z kolei Alicja Wojtyna-Jodko ze Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych i Technicznych.

Niektóre z instytucji opiniujących podstawę programową zarzucają jej z tego powodu zbytni polonocentryzm i zamknięcie na świat.

"Obserwujemy wyraźną dysproporcję w odniesieniu do tematów dedykowanych kwestiom narodowym i związanym z polską tożsamością, w porównaniu do treści poświęconych innym regionom świata, historii świata oraz światowej, współczesnej literatury" - twierdzi federacja organizacji pozarządowych Grupa Zagranica.

Czym są szkolne przedmioty

Wśród zarzutów stawianych podstawie programowej najczęściej wymienia się przygotowywanie dokumentu w pośpiechu i wynikającą z tego chaotyczność. W rozporządzeniu MEN widać jednak pewne próby uporządkowania istoty szkolnych przedmiotów. W części ogólnej MEN stara się lapidarnie i jednozdaniowo określić czym są poszczególne przedmioty (choć nie wszystkie). Zatem:

"Język polski jest kluczowym przedmiotem nauczania".

"Historia jest skarbnicą zbiorowej pamięci".

"Chemia jest przedmiotem eksperymentalnym".

"Fizyka jest nauką przyrodniczą".

"Matematyka jest nauką, która dostarcza narzędzi do poznawania środowiska i opisu zjawisk, dotyczących różnych aspektów działalności człowieka".

Pozostałe przedmioty, w pierwszych słowach opisów zawartych w podstawie programowej, zostały scharakteryzowane zdaniami więcej niż trzykrotnie złożonymi.

Uczeń słucha uważnie w przybliżonym najbliższym otoczeniu

Po części ogólnej podstawy programowej, w rozporządzeniu MEN znajduje się szczegółowo opisane zasady nauczania w klasach I-III.

Wśród wymagań szczegółowych zakłada się, że dziecko będzie słuchać "z uwagą" albo "uważnie" wypowiedzi nauczyciela oraz lektur czytanych na głos. Eksperci w czasie konsultacji przypomnieli, że znacznie ważniejsze jest, aby dziecko słuchało przede wszystkim ze zrozumieniem. Postulat słuchania ze zrozumieniem, w kształcie sugerowanym przez stowarzyszenia nauczycielskie, nie został uwzględniony.

W opiniach do podstawy programowej formułowanych przez środowiska eksperckie często pojawia się zarzut infantylizacji programów nauczania. Część uwag została uwzględniona - na przykład przeniesienie dziecinnej książki o "Neli małej reporterce" z zestawu lektur dla klasy VIII do klas nauczania początkowego. Piękno reportażu ośmioklasiści poznają już nie na podstawie obserwacji ośmioletniej Neli, a dzięki dziełom Melchiora Wańkowicza.

Inne uwagi ekspertów o infantylizacji nauczania uwzględnione nie zostały.

W opisie do przyrody czytamy m.in., że "nadrzędnym celem przedmiotu w klasie IV jest przybliżenie uczniowi najbliższego otoczenia". Czy najbliższe otoczenie można jeszcze bardziej przybliżyć? - dworują sobie środowiska eksperckie, a prof. Stanisław Dylak z UAM poważnie dowodzi, że taka metoda nauczania to nic innego jak ograniczanie horyzontów uczniów.

Skąd się wzięli żołnierze niezłomni i kto stał na czele "Solidarności"

Wśród innych uwag ekspertów pojawiają się zarzuty wybiórczości albo naginanie historii.

W klasie IV, tak jak do tej pory, historia jest krótkim przeglądem najważniejszych okresów w dziejach - od wykopalisk niemal po współczesność.

Na koniec wymaga się od uczniów znajomości postaci żołnierzy niezłomnych, takich jak Witold Pilecki czy Danuta Siedzikówna. Wcześniej jednak nie ma ani słowa o polskim Państwie Podziemnym w czasie II wojny światowej. Trudno więc, nie naruszając podstawy programowej, wyjaśnić uczniom, skąd wzięli się żołnierze niezłomni.

"Bez wzmianki o polskim Państwie Podziemnym w czasie II wojny światowej podejmowanie tematu żołnierzy niezłomnych jest zawieszone w próżni" - czytamy w stanowisku Polskiej Akademii Umiejętności.

Takich luk wskazywanych przez ekspertów jest więcej, m.in. nieuwzględnienie tzw. tez prezydenta USA Woodrowa Wilsona przy omawianiu sytuacji międzynarodowej przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 r.

W dyskusji nad podstawą programową do historii za największego nieobecnego uznaje się Lecha Wałęsę. "Za kuriozalne należy uznać pominiecie w rozdziale 'Solidarność i jej bohaterowie' wzmianki o Lechu Wałęsie i o pokojowej nagrodzie Nobla" - pisze Polska Akademia Umiejętności.

W kwestii braku Wałęsy instytucje opiniujące nie były jednomyślne. Na przykład Instytut Pamięci Narodowej nie uznał tego braku za szczególnie istotną lukę w nauczaniu historii najnowszej.

PiS sprzyja kobietom i przecenia wolność

Annie Dzierzgowskiej, nauczycielce historii, związanej ze środowiskami feministycznymi nie podoba się stwierdzenie MEN: "nieustannie obecna w naszej historii, idea wolności".

"Jakiej niewiedzy trzeba, żeby mówić o idei wolności jako nieustannie obecnej w dziejach kraju, w którym, lekko licząc od XV do początku XIX wieku co najmniej 70-80 proc. społeczeństwa żyła w poddaństwie, doznając nieustannego wyzysku i przemocy" - alarmuje historyczka.

Dzierzgowska docenia jednak fakt, że w programie historii zreformowanym przez PiS jest więcej kobiecych postaci historycznych niż było dotychczas. W IV klasie omawia się dzieje przez pryzmat postaci historycznych. Wśród tych, które ma znać współczesny czwartoklasista, są cztery kobiety (Dobrawa żona Mieszka I, królowa Jadwiga, Maria Skłodowska-Curie i Danuta Siedzikówna "Inka"). W programie historii z czasów rządów PO-PSL były tylko trzy (Jadwiga, Skłodowska-Curie i Helena Modrzejewska)

Jak funkcjonować bez znajomości funkcji

Wśród niedomagań podstawy programowej wymienia się również niespójność i brak korelacji między poszczególnymi przedmiotami. Matematyka została dość mocno uproszczona, program fizyki zaś niemal żywcem przeniesiono z gimnazjum.

Skutek jest taki, że w uproszczonej matematyce dla szkół podstawowych w ogóle nie ma mowy o funkcjach. W fizyce natomiast wymaga się od uczniów umiejętności stosowania proporcjonalności prostej, która jest niczym innym jak funkcją. Informatyka zaś ma od pierwszych lat nauczania stawiać na programowanie, które również trudno jest opanować bez znajomości funkcji - opisujących przecież zależności między zmiennymi.

Całkowite wyrugowanie funkcji z nauczania matematyki w szkole podstawowej oznacza również brak trygonometrii na lekcjach. Eksperci oceniający podstawę programową odnotowali również znaczne ograniczenie geometrii, kombinatoryki i brak układów równań.

"Nie jest dobrze, gdy fizyk musi skorzystać z pojęć, które nie są jeszcze opracowane matematycznie" - zauważa prof. Wacław Marzantowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Matematycznego.

Podstawówka sprzed 1999 r. a podstawówka zreformowana

"Treści i umiejętności zapisane w proponowanej podstawie programowej są bardzo okrojone, nawet w porównaniu z podstawą programową dawnej 8-letniej szkoły podstawowej!" - czytamy z kolei w opinii Społecznego Towarzystwa Oświatowego.

W dawnej ośmioletniej podstawówce omawiano na przykład na chemii tzw. odmiany alotropowe węgla. Czyli, że grafit i diament to ten sam węgiel, choć w różnych postaciach. W nowej podstawie programowej tej dziedziny wiedzy już nie ma. Tymczasem wzbogacona o osiągnięcia nauki z XXI wieku nawet chemia umacniałaby, zgodnie z programem ugrupowania minister Zalewskiej, dumę narodową. Wszak w produkcji odkrytej w XXI wieku odmianie węgla zwanej grafenem polskie ośrodki naukowe odegrały znaczącą rolę na świecie. O grafenie nie ma jednak mowy w podstawie programowej dla podstawówek.

Zawód w sprawie zawodu

W debacie nad planowaną reformą edukacji politycy PiS wielokrotnie podkreślali, że ma ona między innymi lepiej przystosować system szkolnictwa do wymagań współczesnego rynku pracy.

W ogłoszonej 14 lutego podstawie programowej - jak zauważa Społeczne Towarzystwo Oświatowe - wyjście edukacji naprzeciw potrzebom rynku pracy jest opisane, krótko, oględnie i niekonkretnie.

"Zadaniem szkoły jest przygotowanie uczniów do wyboru kierunku kształcenia i zawodu. Szkoła prowadzi zajęcia z zakresu doradztwa zawodowego" - czytamy w rozporządzeniu MEN.

Autor: jp\mtom / Źródło: tvn24.pl