Nie mogą wrócić do domów

Amatorskie zdjęcia internautów
Amatorskie zdjęcia internautów
Źródło: zdjęcia internautów
Część mieszkańców bloku w Dąbrowie Górniczej gdzie piątkowej nocy doszło do tragicznego w skutkach pożaru, nadal nie może wrócić do mieszkań. Zabrania im nadzór budowlany. W pożarze połączonym z licznymi eksplozjami zginęła jedna osoba, a trzy zostały ranne Z całego bloku ewakuowano kilkaset osób.

Niektórzy lokatorzy z wieżowca, w którym doszło do pożaru, nie mogą na razie wrócić do swoich mieszkań. Większość z 700 ewakuowanych wcześniej osób już wróciła do bloku. Nadzór budowlany nie zezwala na powrót do mieszkań na 10 i 11 piętrze sąsiadujących z lokalem, który spłonął.

W akcji uczestniczyło kilkanaście wozów strażackich/Zdjęcia internauty
W akcji uczestniczyło kilkanaście wozów strażackich/Zdjęcia internauty
Źródło: internauta Kijaszek

Lokatorom, mieszkającym poniżej, nikt nie zabrania powrotu do domów, ale w pionie bloku w którym doszło do pożaru nadal są odłączone media. Większość mieszkańców, zamierzała spędzić najbliższe noce u bliskich i znajomych. Tym, którzy nie mają takiej możliwości, miasto zapewniło lokale zastępcze.

Biskup sosnowiecki Adam Śmigielski zaapelował w sobotę o wsparcie dla poszkodowanych w pożarze. 10 lutego we wszystkich kościołach diecezji odbędzie się zbiórka do puszek na pomoc poszkodowanym.

Podczas akcji strażaków doszło do kilku niekontrolowanych wybuchów/zdjęcie od internauty
Podczas akcji strażaków doszło do kilku niekontrolowanych wybuchów/zdjęcie od internauty
Źródło: zdjęcie od internauty

Śmierć i ranni

Pożar wybuchł w piątek wieczorem w mieszkaniu na 11. piętrze bloku na osiedlu Mydlice. Na miejsce skierowano 16 jednostek straży.

Krótko po rozpoczęciu akcji straż pożarna i policja miały informacje o dwóch osobach poszkodowanych. Aneta Gołębiowska ze śląskiej straży pożarnej poinformowała, że jedna z nich, mężczyzna, zmarł mimo próby reanimacji.

Druga ranna osoba w poważnym stanie trafiła do szpitala. Później okazało się, że dwóch innych lokatorów, którzy pomagali w ewakuacji, zatruło się dymem.

Powodem pożaru był wybuch gazu lub środków pirotechnicznych/zdjęcie internauty
Powodem pożaru był wybuch gazu lub środków pirotechnicznych/zdjęcie internauty
Źródło: Zdjęcie internauty

Wybuchowy pożar

Strażacy gasili pożar zarówno z drabin, jak i od strony klatki schodowej. Do czasu opanowania ognia nie było wiadomo, czy w mieszkaniu nie było więcej poszkodowanych. W czasie akcji dochodziło do niekontrolowanych wybuchów. Z tego powodu strażacy musieli zrezygnować z gaszenia pożaru wodą i użyć piany - mówiła Gołębiowska.

Wybuch petard?

W pożarze zginęła jedna osoba/Zdjęcia od internauty
W pożarze zginęła jedna osoba/Zdjęcia od internauty
Źródło: Zdjęcia od internauty

Przyczyna pożaru nie jest na razie znana. Jak podaje radio RMF, mężczyzna, który zginął w pożarze w Dąbrowie Górniczej handlował materiałami pirotechnicznymi, a swoją ofertę umieszczał w internecie. - To, że mężczyzna handluje w sieci materiałami wybuchowymi odkryli internauci z Dąbrowy Górniczej. Jeden z nich mieszka w tym samym bloku na parterze. Po wybuchu zaczęła się wymiana informacji i chłopak znalazł na internetowej aukcji ofertę swojego sąsiada - ustaliło radio RMF.

- Na tej stronie miał różne filmy. Pokazywał na nich, jaki miał wybór materiałów wybuchowych. On to po prostu podpalał, filmował i wrzucał do sieci" - relacjonował rozgłośni internauta.

Według radia, mężczyzna miał zachęcać do kupna materiałów wybuchowych sfilmowanymi niewielkimi eksplozjami.

Policja nie chce komentować żadnych przypuszczeń na temat przyczyny nocnej tragedii.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: