Do piątku 23 stycznia ministerstwo kultury prowadzi konsultacje społeczne w sprawie nowelizacji ustawy medialnej. W ostatniej chwili z projektu ustawy wypadły zapisy o zakazie funkcjonowania mediów samorządowych. Dokument zakładał, że miałyby przekształcić się w biuletyny informacyjne.
Tak zwane samorządówki to w założeniu media (najczęściej gazety i portale) finansowane i wydawane przez jednostki samorządu terytorialnego, czyli przez wójtów, burmistrzów, starostów i marszałków. Mają informować mieszkańców o działaniach władz, regionalnych wydarzeniach i usługach dostępnych dla mieszkańców. W rzeczywistości to prężnie działające media finansowane z publicznych pieniędzy, które konkurują z lokalnymi prywatnymi redakcjami.
Dlaczego miałyby zniknąć?
- Te gazety bardzo często stają się tubą propagandową lokalnych władz samorządowych i prowadzą wojnę z niezależnymi dziennikarzami. Projekt zmian powstał w 2014 roku i od samego początku ministerstwo kultury było przeciwne "samorządówkom", były głosy, że trzeba ich całkowicie zakazać. Potem uznano, że mogą zostać, ale jako biuletyny informacyjne. To się długo mieliło, aż w grudniu ubiegłego roku projekt ustawy został nam przedstawiony. I te zapisy tam były. W ostatniej chwili, niemal z dnia na dzień, zostały wykreślone. Byliśmy bardzo zaskoczeni - mówi Andrzej Andrysiak, właściciel "Gazety Radomszczańskiej" i prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.
Dziennikarze są zgodni: istnienie mediów samorządowych w aktualnym kształcie to patologia, która stoi w sprzeczności z demokratycznymi wartościami.