Chociaż prezydent Karol Nawrocki odrzucił pieniądze z programu SAFE, polski rząd zamierza z tej unijnej pożyczki skorzystać. To 43,7 miliarda euro (niecałe 190 miliardów złotych) na obronność, gdzie oprocentowanie wynosi 3,17 procent w pierwszym roku, a potem zależy od rentowności obligacji europejskich.
- Pani redaktor, niech pani śledzi moje usta - powiedział w "Kropce nad i" TVN24 senator Borowski. - Jeden promil PKB. Takie obciążenie przez dziesięć lat - zaznaczył. Tyle mają wynieść odsetki za SAFE w 10-letnim okresie karencji, kiedy nie spłaca się kapitału. - Jak ktoś mówi, że to jest wielkie obciążenie, to niech da spokój - dodał gość programu.
Jak SAFE wygląda na tle innych źródeł finansowania?
Marek Borowski porównał koszt SAFE do pożyczki zaciągniętej przez rząd Zjednoczonej Prawicy w Korei Południowej. - Jeśli chodzi o kredyt koreański, to same odsetki to będzie ponad 300 miliardów złotych, i to chyba w krótszym okresie - powiedział.
Jak wyliczył portal money.pl, łączny koszt odsetek SAFE może wynieść 196,7 miliarda złotych, a pożyczki koreańskiej na tę samą kwotę co SAFE i na tych samych warunkach, jak za ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka (oprocentowanie wynoszące 5,8 procent) - 359,8 miliarda złotych.
Jeśli chodzi o obligacje Skarbu Państwa, to Marek Borowski przypomniał, że te 10-letnie mają obecnie oprocentowanie przekraczające 5 procent.
Borowski: ustawa prezydenta może poczekać
Senator KO uważa, że rząd powinien teraz się skupić na skorzystaniu z unijnego SAFE pomimo weta prezydenta. Potem Sejm - jego zdaniem - mógłby zająć się prezydenckim projektem ustawy w sprawie "polskiego SAFE 0 procent".
- Jeśli Narodowy Bank Polski wykreuje jakiś dodatkowy zysk, (...) to proszę bardzo, jest ustawa, która przekazuje te zyski na cele zbrojeniowe - przekonywał Borowski. - Tyle tylko, że nie może być tak, jak jest w tej ustawie, że zarządzaniem tymi środkami zajmuje się prezydent i jego ludzie - zastrzegł.
Gość Moniki Olejnik przyznał, że ma w tej sprawie stanowisko zbliżone do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Minister obrony narodowej oświadczył w środę, że o ile walczy o pieniądze z unijnego SAFE, to jest też zainteresowany "dodatkowymi środkami". - Między innymi z Narodowego Banku Polskiego, kiedy w końcu pojawią się zyski, których nie było przez cztery lata - zauważył.
Autorka/Autor: Filip Czerwiński
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24