|

Mówił: "już po Błażejewie". Kilkanaście miesięcy później zmarł, pojawił się testament

Błażejewo leży pod Kórnikiem (zdjęcie ze stycznia 2026 roku)
Błażejewo leży pod Kórnikiem (zdjęcie ze stycznia 2026 roku)
Źródło zdj. gł.: Filip Czekała / TVN24+
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nie stronił od alkoholu, we wsi znał go każdy. Nagle w jego życiu pojawił się tajemniczy mężczyzna. To on - zdaniem śledczych i bliskich - doprowadził do tego, że 61-letni Grzegorz przeprowadził się do innej miejscowości, gdzie zmarł. Według prokuratury Leszek W. podtruwał mężczyznę alkoholem, żeby przejąć jego majątek. Proces po operacji "Testament" dobiega końca.Artykuł dostępny w subskrypcji

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu kończy się proces Leszka W. i Konstantego K. Mężczyźni, zdaniem śledczych, wyszukiwali osoby mające problem z nadużywaniem alkoholu i posiadające majątek. Pod pozorem sprawowania nad nimi opieki doprowadzali - jak twierdzi prokuratura - do sporządzenia na swoją korzyść testamentów.

Z ustaleń śledztwa wynika, że jedną z ofiar był 61-letni Grzegorz, mieszkaniec niewielkiego Błażejewa koło Kórnika. Jego dom wciąż stoi pusty i czeka na koniec sądowej batalii.

Mężczyzna od kilkunastu lat zmagał się z chorobą alkoholową. - Zaczęło się to gdzieś około 2005 roku - opowiada jego siostra.

Kilka lat później z domu wyprowadziła się jego żona z dziećmi. - Nie miała z nim łatwo. Chodził przed jej dom, a kiedy mu nie otworzyła, to potrafił spać na ławce przed domem. Krzyczał do niej z ulicy, żeby mu zupy dać - mówi sąsiadka Grzegorza.

Stały bywalec

Przez lata centrum wsi stanowił sklep. Zamknięto go kilka lat temu. Dzisiaj zostały po nim tylko zgliszcza - budynek spłonął w 2025 roku.

Na ławce przed sklepem Grzegorz był stałym bywalcem. Znali go tu wszyscy.

- Ilekroć szło się na zakupy, on siedział z piwem. Witał się, zagadywał. Nie przypominam sobie, żeby był dla kogoś natarczywy czy agresywny - wspomina jeden z byłych mieszkańców miejscowości.

Sklep spłonął w 2025 roku (zdjęcie ze stycznia 2026 roku)
Sklep spłonął w 2025 roku (zdjęcie ze stycznia 2026 roku)
Źródło zdjęcia: Filip Czekała / TVN24+

Mężczyzna nie miał stałego zatrudnienia. - Wykonywał prace dorywcze, a to komuś ogródek przekopał, a to porąbał drewno, do tego jakiś złom zbierał, rodzinie pomagał w obieraniu cebuli. Tak mu wystarczyło na podstawowe wydatki - relacjonuje jego siostra.

Sąsiedzi mówią, że na zdrowie nigdy nie narzekał. - Stale chodził w gumowych butach. Nieraz mu mówiłam: "niech pan zadba o swoje zdrowie". A on odpowiadał, że nawet nie wie, co to znaczy katar - wspomina jedna z okolicznych mieszkanek.

Łakomy kąsek

Na zdrowiu zaczął zapadać, gdy poznał Leszka W.

Pozostało 77% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie mechanizmy wykorzystywali oskarżeni do przejmowania majątków?
Co ujawniło śledztwo?
Jakie konsekwencje grożą Leszkowi W. i Konstantemu K. po zakończeniu procesu?
W jaki sposób rodzina i sąsiedzi próbowali chronić mężczyznę przed utratą majątku?
Czytaj także: