Prokuratura otrzymała list, który został podpisany przez byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. List został wysłany z Tyraspola w prorosyjskim Naddniestrzu, separatystycznym regionie Mołdawii - ustaliła reporterka TVN24 Agata Adamek. Romanowski zobowiązał się w nim do osobistego stawiennictwa przed wymiarem sprawiedliwości pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy. Jako pierwsze informację w tej sprawie podało RMF FM.
Rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego potwierdziła później, że do sądu trafił wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego, który nadano z Naddniestrza.
Tomczyk: nie znalazł się tam przypadkiem
- Wszystkie kropki się łączą i wszystko układa się w jedną wielką całość. Dzisiaj powiedziałbym, że Romanowski z dużym prawdopodobieństwem jest pod wpływem rosyjskich służb - ocenił wiceszef MON. Zwrócił uwagę, że "Romanowski nie mógł skryć się na terenie Unii Europejskiej, więc najpierw prawdopodobnie wybrał Serbię, a później Naddniestrze". - Są to tereny, w których dużo do powiedzenia ma rosyjski wywiad - i wojskowy, i cywilny - wskazał Tomczyk.
Jak mówił, "naprawdę w takich sprawach nie ma przypadków". - Nie wierzę w to, że w Naddniestrzu, które jest w dużej mierze kontrolowane przez Rosję, ktoś taki jak Romanowski, poseł Rzeczypospolitej, były wiceminister sprawiedliwości, znalazł się przypadkiem - powiedział.
Sikorski o "kolejnym zbiegu okoliczności"
"Kolejny zbieg okoliczności" - skomentował sarkastycznie szef MSZ Radosław Sikorski. "A tak się oburzają na 'kremloprawicę'" - dodał.
Gawkowski o "wrogu publicznym numer dwa"
- Romanowski myśli, że gdzieś na świecie znajdzie jakieś miejsce. Najpierw współpracował z Orbanem, który był taką piątą kolumną europejską Putina. Dzisiaj puszcza oko, być może do Putina, że tam chciałby jakiś azyl polityczny - mówił minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, pytany o tę sprawę na konferencji prasowej.
Według Gawkowskiego, Romanowski jest "polskim wrogiem publicznym numer dwa, po Zbigniewie Ziobro" i będzie on "bezwzględnie przez państwo ścigany". - Bez względu na to, czy ukrywa się na Węgrzech, gdzieś na Bałkanach, czy w jakimś państwie bądź regionie wspierającym Rosję, to jego dni na wolności są policzone - mówił.
Jak ocenił, "to wstyd i żenada, żeby polski były wiceminister szukał jakiegoś wsparcia w miejscach, które dzisiaj są wspierane przez Rosję". - Po prostu nóż taki polityczny się w kieszeni otwiera, kiedy człowiek myśli, że w polskim państwie rządzili ludzie bezwstydni - powiedział Gawkowski.
Hennig-Kloska: zachował się skandalicznie
Jak oceniła przewodnicząca Unii Centrum, ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, "ucieczka do Naddniestrza to zarówno politycznie, jak i moralnie, skandaliczne zachowanie byłego wiceministra sprawiedliwości RP i posła na Sejm".
- Uciekinierzy z PiS, unikający odpowiedzialności prawnej, jak widać w standardzie ukrywają się albo na terenie Białorusi albo w regionie kontrolowanym przez Moskwę - dodała.
Sawicki: nie wysłałby tego listu bez zgody Rosjan
Zdaniem posła PSL Marka Sawickiego, wysłanie korespondencji z Naddniestrza byłoby niemożliwe bez zgody czy pomocy rosyjskich służb. - Nawet jeśli go tam nie ma, a jest powiedzmy gdzieś w Serbii, czy w innych państwach bałkańskich, w których penetracja FSB jest ogromna, to Rosjanie musieli mu umożliwić wysłanie tego listu z tego miejsca. Nie wrzucił go do skrzynki pocztowej, przejeżdżając przypadkiem - mówił Sawicki.
Jak mówił, jest to poważny problem dla PiS. - Jeśli ich czołowy polityk, przez wiele lat wiceminister sprawiedliwości, oddaje się pod skrzydła FSB, bo inaczej by tam nie trafił, to jest to dla mnie rzecz strasznie niepokojąca - powiedział. Według Sawickiego głos w tej sprawie powinien zabrać Jarosław Kaczyński.
Joński: zero zdziwienia
Do doniesień odniósł się również europoseł KO Dariusz Joński. "Zero zdziwienia. Romanowski przebywa w naddniestrzańskim Tyraspolu, stolicy autonomicznego regionu Mołdawii, prowincji znajdującej się pod patronatem Rosji" - napisał. Określił też Romanowskiego mianem "Szmydt 2", nawiązując do zbiegłego w 2024 roku na Białoruś byłego sędziego Tomasza Szmydta.
Były szef CBA: do Naddniestrza nie da się wjechać bez zgody KGB
Sprawę skomentował też Paweł Wojtunik, były szef CBA, obecnie wiceprezes Orlenu ds. bezpieczeństwa i ryzyka.
"Mieszkałem i pracowałem osiem lat w Mołdawii. Poznałem specyfikę jej zbuntowanego terytorium Naddniestrza. Mogę potwierdzić, że nie da się tam wjechać bez zgody tamtejszego KGB, które jest zarządzane bezpośrednio przez ruskie GRU i FSB. A co dopiero tam zamieszkać…" - napisał.
Czarnek o sprawie Romanowskiego
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek pytany w Polsat News o doniesienia w sprawie Romanowskiego, podkreślił, że nie zna obecnego miejsca pobytu byłego wiceministra i - jego zdaniem - "nie ma to najmniejszego znaczenia dla Polaków".
Na uwagę dziennikarza, że mimo wszystko pobyt Romanowskiego w Naddniestrzu "byłby przekroczeniem pewnej linii", Czarnek odparł: - "Byłoby przekroczenie pewnej linii" to jest bardzo dobre stwierdzenie.
Zarzuty dla Marcina Romanowskiego
Prokuratura ściga Marcina Romanowskiego europejskim nakazem aresztowania (ENA). Śledczy zamierzają postawić Romanowskiemu m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, popełnienia przestępstw urzędniczych, a także ustawiania konkursów za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości.
Romanowski wyjechał z Polski pod koniec 2024 roku. Najpierw przez prawie półtora roku przebywał na Węgrzech. Dostał tam od Viktora Orbana azyl polityczny, który został cofnięty po zmianie władzy w maju tego roku. Według doniesień polskich mediów, Romanowski był potem widziany w Serbii i Chorwacji.
W czerwcu obrońcy posła PiS zawnioskowali o uchylenie mu ENA. 10 lipca Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że nie przychylił się do tego wniosku.