"Ludzie, pomóżcie, bo  zaraz wszyscy zginiemy"

Awantura na pokładzie samolotu
Awantura na pokładzie samolotu
Źródło wideo: TVN24/ fot. Kontakt 24
Źródło zdj. gł.: TVN24/ fot. Kontakt 24
Stewardessa powiedziała: "ludzie pomóżcie, bo zaraz wszyscy zginiemy". Rzuciłem się do tego mężczyzny, po chwili pomogło mi trzech innych pasażerów. Razem go obezwładniliśmy - opowiada Faktom TVN jeden z pasażerów samolotu z Chicago do Warszawy, na pokładzie którego awanturowało się dwóch pijanych górali.

Z powodu agresywnego zachowania dwóch górali samolot linii LOT lecący z Chicago do Warszawy musiał lądować w Islandii. Mężczyźni zaczęli się w pewnej chwili gonić po pokładzie samolotu, a gdy stewardessa próbowała ich uspokoić, jeden z nich uderzył ją w twarz.

- Była piąta godzina lotu, kiedy zauważyłem jakieś dziwne zamieszanie na pokładzie. Jak się potem okazało, był to awanturujący się mężczyzna, który najpierw uderzył stewardessę, a potem chciał dostać się do drzwi. Stewardessa powiedziała: "ludzie pomóżcie, bo zaraz wszyscy zginiemy" - relacjonuje jeden z pasażerów.

- Rzuciłem się do tego mężczyzny, po chwili pomogło mi trzech innych pasażerów. Razem go obezwładniliśmy, związaliśmy mu ręce i nogi.

"Powinni podziękować"

Rozmówca Faktów TVN nie ukrywa, że w tej sytuacji dziwi go zachowanie LOT-u, który nie podziękował mu, ani innym pasażerom, którzy obezwładnili awanturującego się górala.

Po wylądowaniu obaj górale zostali wysadzeni i przekazani policji. Lot był opóźniony o dwie godziny.

Źródło: tvn24.pl, TVN

Czytaj także: