Polskie Linie Lotnicze w komunikacie poinformowały, że "podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu, wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, załoga zgłosiła stan zagrożenia". "Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego" - dodano.
Jak informuje LOT, "ze względu na ograniczenia wynikające z dopuszczalnego czasu pracy załogi podjęto decyzję o skierowaniu samolotu na lotnisko bazowe Electra Airways w Burgas". Linie przekazały, że kolejne informacje w tej sprawie będą przekazywane na bieżąco.
Media: pilot wszczął alarm "przez pomyłkę", będzie śledztwo
Według doniesień pilot nacisnął guzik informujący władze o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Maszyna przeleciała następnie nad Cyprem i zawróciła, gdy nie uzyskała zezwolenia na lądowanie w tym państwie - opisał incydent izraelski portal Ynet. Portal Mako dodał, że pilot wszczął alarm przez pomyłkę, o czym później poinformował.
Izraelskie myśliwce zostały poderwane, gdy wojsko otrzymało informację o tym, że został utracony kontakt z samolotem. Armia podała później, że odzyskano komunikację z maszyną, a "incydent został zakończony" - przekazał z kolei portal Times of Israel.
Wysocy rangą urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają incydent za bardzo nietypowy i niebezpieczny, w sprawie zostanie wszczęte natychmiastowe śledztwo - dodał izraelski portal Ynet.
Według serwisu Flightradar24 rejs LO155, który o godzinie 10.30 wyleciał z Warszawy, doleciał w okolice Cypru, następnie zawrócił i został przekierowany do bułgarskiego Burgas.