Linie lotnicze nie spieszą się z przywróceniem cen sprzed wojny

Poznań lotnisko
Wakacyjne kierunki Polaków w 2026 roku. Komentarz Pawła Radolińskiego z Polskiej Izby Turystyki
Źródło zdj. gł.: Szymon Mucha/Shutterstock
Wojna na Bliskim Wschodzie wywindowała ceny paliw niemal dwukrotnie, a linie lotnicze przerzuciły te koszty na pasażerów - podnosząc ceny biletów, ograniczając rejsy i wprowadzając droższe opłaty bagaż. Choć paliwo obecnie tanieje, przewoźnicy nie planują obniżki stawek - pisze CNN.

- Nie mieliśmy wyboru - powiedział w zeszłym tygodniu dyrektor generalny linii Delta, Ed Bastian, wskazując na blisko 2 miliardy dolarów, jakie najwięksi przewoźnicy, tacy jak Delta, musieli dopłacić w tym kwartale z powodu drastycznych podwyżek cen paliwa.

Jednak w ciągu ostatnich dwóch miesięcy ceny paliwa realnie spadły, a linie lotnicze wcale nie planują obniżania wyśrubowanych taryf czy opłat dodatkowych. Bastian stwierdził, że ceny biletów są obecnie na "odpowiednim poziomie", mimo "znacząco" niższych kosztów własnych.

Bilety lotnicze i cena popytu

Utrzymujące się wysokie ceny biletów to głównie efekt ogromnego popytu - w szczycie letniego sezonu urlopowego ludzie są po prostu skłonni zaakceptować droższe podróże. Do tego dochodzi mniejsza liczba dostępnych miejsc w samolotach - wymienia CNN.

Dokładnie te same mechanizmy podaży i popytu, które windują ceny biletów, posłały ceny paliwa lotniczego w dół. Popyt na paliwo spadł, ponieważ linie lotnicze ograniczyły liczbę połączeń, a jednocześnie amerykańskie rafinerie zwiększyły produkcję paliwa lotniczego, chcąc zarobić na wysokich marżach. Te dwa czynniki sprawiły, że ceny paliwa lotniczego na rynku spot spadły o 40 proc. od swojego szczytowego poziomu w kwietniu, jak wynikach z danych zebranych do 25 czerwca przez branżową organizację Airlines for America.

Tymczasem praktycznie wszystkie ceny biletów wzrosły o 15-20 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem - wskazują dane Deutsche Bank Securities, monitorujące setki oficjalnych cen przewoźników. Od wiosny linie lotnicze podnosiły ceny aż ośmiokrotnie, a ostatnia podwyżka miała miejsce zaledwie dwa tygodnie temu, jak zauważa Mike Linenberg, analityk rynku lotniczego w Deutsche Bank Securities.

Linenberg podkreślił, że bilety są droższe, ponieważ na rynku jest mniej miejsc dla pasażerów. To rezultat rezygnacji linii lotniczych z mniej popularnych i tańszych połączeń. Sytuację pogorszyło ostateczne zamknięcie linii Spirit Airlines w maju.

Przedstawiciele linii lotniczych otwarcie przyznają, że głównymi czynnikami decydującymi o cenach biletów są podaż miejsc oraz chęć ludzi do latania, a nie koszty paliwa.

- (Ceny biletów) będą dyktowane przez warunki rynkowe, a nie przez jakiś akademicki wzór czy skomplikowane kalkulacje mające na celu odzyskanie (wyższych kosztów paliwa) - powiedział o taryfach dyrektor generalny Southwest Airlines, Bob Jordan, podczas kwietniowej konferencji wynikowej.

Linie lotnicze zrekompensują straty

Nie oznacza to, że wcześniejszy skok cen paliwa w tym roku nie uderzył linii po kieszeni. Paliwo lotnicze to drugi największy wydatek w tej branży - wąskokadłubowy odrzutowiec pasażerski spala średnio około 3000 litrów na godzinę. Trzej najwięksi przewoźnicy w kraju - Delta, American i United - odnotowali, że tylko w drugim kwartale wydali na paliwo o miliard dolarów więcej.

Linenberg uważa jednak, że linie lotnicze z nawiązką zrekompensują sobie te koszty. A duża część branży lotniczej bardzo potrzebuje dodatkowej gotówki - zwłaszcza mniejsi, tani przewoźnicy. - Pomyślmy o liczbie linii, które od czasów pandemii wciąż nie odzyskały trwałej rentowności. Nie można tracić pieniędzy rok w rok i oczekiwać, że firma utrzyma się na rynku - zauważa.

Bez pośpiechu z obniżkami

- Im dłużej konsumenci płacą takie stawki, a linie przyzwyczajają się do strumienia przychodów, tym większa szansa, że te ceny zostaną z nami na stałe - mówił inwestorom w kwietniu Andrew Nocella, dyrektor ds. handlowych w United.

Jesienią zapewne pojawią się nieco tańsze bilety, ale to naturalna kolej rzeczy po zakończeniu wakacyjnego szczytu. Nie oznacza to jednak końca drożyzny. Eksperci prognozują, że jesienne ceny utrzymają podobny procentowy wzrost w porównaniu do 2025 roku.

- To nie jest sytuacja, w której możemy oczekiwać, że ceny biletów nagle drastycznie spadną. A opłaty za bagaż są wyjątkowo odporne na obniżki. Nie ma szans, żeby linie lotnicze z nich zrezygnowały - mówi Zach Griff, autor lotniczego newslettera "From the Tray Table".

Źródło: CNN
Zobacz także: