Niedziela to dla greckich strażaków trzeci z rzędu dzień walki z megapożarem, który wybuchł na zachód od Aten i objął swoim zasięgiem około 10 tysięcy hektarów. Jak podała gazeta "Proto Thema", ogień spowodował duże zniszczenia - w okolicach miasta Porto Germeno spalonych mogło zostać nawet ponad sto domów.
O poranku z płomieniami walczyły setki strażaków wspieranych przez wozy strażackie, helikoptery i samoloty gaśnicze. Służby próbowały powstrzymać przemieszczanie się ognia w kierunku miasta Megara - płomienie sięgały położonej na jego przedmieściach strefy przemysłowej, a w regionie ogłoszono ewakuację.
Grecja. Zderzyły się śmigłowce gaśnicze
Po południu lokalne media podały, że na zachód od Aten, w okolicach miejscowości Psatha w Attyce Zachodniej, w powietrzu zderzyły się dwa śmigłowce biorące udział w akcji gaśniczej. Do zdarzenia doszło najprawdopodobniej w pobliżu wjazdu do osady Zachouli, przy drodze powiatowej Megara-Alepochori. Na pokładzie każdej jednostki znajdowały się dwie osoby - pilot i koordynator. Natychmiast zarządzono akcję poszukiwawczo-ratowniczą.
Jak przekazała na antenie TVN24 reporterka TVN24 Marta Ulatowska-Jesse, odnaleziono załogi obu śmigłowców. O ile członkowie jednej odnieśli tylko niewielkie obrażenia, o tyle członkowie drugiej byli nieprzytomni. Wszystkie cztery osoby przewieziono karetką do szpitala sił powietrznych w Atenach.
Według informacji agencji informacyjnej Associated Press, powołującej się na grecką straż pożarną, dwie osoby uznane wcześniej za nieprzytomne nie przeżyły katastrofy. To obywatele Grecji i Danii. Niewielkie obrażenia odniosła ekipa drugiego śmigłowca, składająca się z Greka i Brytyjczyka. Wcześniej pojawiały się informacje, że załogi obu śmigłowców tworzyli piloci z Rumunii i koordynatorzy z Grecji.
"Niezwykle trudna" sytuacja
W okolicach miejscowości Porto Germeno była w niedzielę reporterka TVN24 Marta Ulatowska-Jesse. Za jej plecami w powietrzu unosił się śmigłowiec gaśniczy, który pobierał wodę ze zbiornika. - Śmigłowce gaśnicze pobierają wodę, by przelać ją w miejsce, gdzie teraz strażacy walczą z ogniem. (…) - To, co kłuje w oczy, to determinacja wszystkich służb, które działają na miejscu - relacjonowała Ulatowska-Jesse.
W związku z ekstremalnymi warunkami pogodowymi i wiatrem przenoszącym ogień sytuacja pogodowa w Grecji jest "niezwykle trudna" - przyznał w niedzielę premier tego kraju Kiriakos Mitsotakis.
"Są chwile, gdy intensywność zjawisk pogodowych przekracza wszelkie ludzkie możliwości planowania" - przekazał w niedzielę w mediach społecznościowych. Jak wyjaśnił, w ostatnich dniach z powodu porywistego wiatru samoloty gaśnicze często nie były w stanie dotrzeć do pożarów, a nawet zejść nad morze w celu nabrania wody.
Polityk obiecał, że władze zintensyfikują działania mające na celu oszacowanie szkód materialnych oraz zapewnienie wsparcia osobom dotkniętym pożarami. "Naszym absolutnym priorytetem pozostaje przede wszystkim ochrona życia ludzkiego, a następnie mienia i naszych cennych ekosystemów leśnych" - zapewnił.
Pożary w Grecji. Ewakuacje i aresztowania
W niedzielę władze aresztowały dwie osoby podejrzane o nieumyślne wywołanie pożaru. Do zaprószenia ognia doszło prawdopodobnie przez iskry z kabli łączących prywatną farmę wiatrową z główną siecią energetyczną. Obaj zatrzymani mężczyźni byli zaangażowani w budowę instalacji.
Pożary występowały także w innych częściach Grecji. Na popularnej wśród turystów Kefalonii pojawienie się ognia w pobliżu wsi Pastra wymusiło ewakuację siedmiu pobliskich miejscowości. Jak podkreśliły lokalne media, płomienie zostały zauważone w nocy na trudno dostępnym, zalesionym terenie, co utrudniało opanowanie żywiołu.
>>> CZYTAJ TEŻ: Pożary w Hiszpanii. Polscy strażacy polecieli na pomoc
Z prognoz wynika, że warunki pogodowe w kolejnych godzinach pozostaną trudne. W niedzielę temperatura maksymalna w większości regionów miała wynieść ponad 30 stopni Celsjusza, a gorącu towarzyszyć miał silny wiatr. W ostatnich dniach przez Grecję przetoczyła się seria niszczycielskich pożarów lasów, rozniecanych przez potężne podmuchy. Trzech strażaków zginęło podczas gaszenia ognia na Krecie oraz na południu Peloponezu.