"Polska potrzebuje demokracji, a nie sędziokracji". Przedstawiciele prezydenta o decyzji sądu

Polska

Łapiński i Mucha o orzeczeniu Sądu Najwyższego ws. Mariusza Kamińskiegotvn24
wideo 2/35

Prawo łaski jest prerogatywą prezydenta. Ta prerogatywa nie podlega żadnej kontroli. Sąd Najwyższy nie może ingerować w sferę prerogatyw prezydenta - powiedział prezydencki minister Paweł Mucha.

W środę Sąd Najwyższy uznał, że prezydenckie prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec prawomocnie skazanych. SN odpowiadał na pytanie prawne, związane z ułaskawieniem w 2015 roku przez prezydenta Andrzeja Dudę Mariusza Kamińskiego i innych byłych szefów CBA.

Sąd Najwyższy o sprawie Kamińskiego: prawo łaski wyłącznie wobec prawomocnie skazanychtvn24

"Sąd Najwyższy nie może ingerować w sferę prerogatyw"

Krzysztof Łapiński, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, powołał się na artykuł 139 Konstytucji. Zaznaczył, że prawo łaski nie może być stosowane jedynie wobec osób skazanych przez Trybunał Stanu.

Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu. Art. 139 Konstytucji

Paweł Mucha, wiceszef Kancelarii Prezydenta, zaznaczył, że akt łaski jest prerogatywą prezydenta i nie podlega żadnej kontroli. - Sąd Najwyższy nie może ingerować w sferę prerogatyw - zaznaczył.

- Uchwała nie ma podstawy prawnej, nie może ona być podstawą ingerencji przez władze sądowniczą w prerogatywy - dodał Mucha. Jak podkreślił, decyzja o ułaskawieniu Kamińskiego została podjęta "bezpośrednie na podstawie konstytucji". - W naszym przekonaniu uchwała podjęta dzisiaj przez Sąd Najwyższy, nie ma należytej podstawy prawnej, nie może ona być podstawą ingerencji przez władzę sądowniczą, przez Sąd Najwyższy w ten zakres, który jest przypisany, co podkreślamy, jako bezpośrednia prerogatywa, głowy państwa - powiedział Mucha.

- Sąd Najwyższy nie ma uprawnienia, żeby badać akty urzędowe głowy państwa. To działanie nie mieści się w prawie - podkreślił.

- Nie ma żadnych wątpliwości, że w zakresie prawa łaski mieści się także kompetencja pana prezydenta do dokonywania także prawa łaski poprzez akt abolicji indywidualnej. I wszystkie działania, które zostały podjęte w sprawie pana ministra Mariusza Kamińskiego, a także innych osób ułaskawionych, były podjęte na podstawie bezpośrednio stosowania konstytucji zgodnie z obowiązującym prawem i ta sprawa nie budziła żadnych naszych wątpliwości - powiedział Mucha na środowej konferencji prasowej.

Jak dodał Łapiński, "sprawa pokazuje, jak pilna i konieczna jest zmiana konstytucji". - Polska potrzebuje demokracji, a nie sędziokracji - ocenił.

Mucha: Kamiński ułaskawiony

Mucha pytany, czy minister-koordynator służb specjalnych jest "osobą ułaskawioną", odparł: "oczywiście, że jest osobą ułaskawioną". - My się odwołujemy także do kwestii wprost sformułowania artykułu 139 konstytucji i pan prezydent mógł zastosować prawo łaski - podkreślił minister.

- Nawet zresztą stanowi o tym też bezpośrednio wykładnia konstytucji i treść postanowień konstytucji. Jeśli analizujemy, to nie ulega wątpliwości, że także w przypadku nieprawomocnego wyroku akt łaski mógł być w tym przypadku zastosowany. Skutkiem tego aktu łaski powinno być zakończenie tego postępowania karnego - dodał prezydencki minister.

- Jesteśmy przekonani, że prezydent podjął decyzję zgodnie z treścią konstytucji i ten akt ułaskawienia poprzez abolicję indywidualną jest skuteczny i jest cały czas w mocy - podkreślił Mucha.

"Nie ma przeszkód, żeby Kamiński pełnił swoją funkcję"

Na pytanie, czy nie ma problemu, żeby Mariusz Kamiński pełnił dalej funkcję koordynatora ds. służb specjalnych, Mucha odpowiedział: "Oczywiście, że nie ma żadnych przeszkód, żeby minister Mariusz Kamiński pełnił swoją funkcję i żadne tutaj przeszkody prawne nie zachodzą".

- Podkreślam to, co chcieliśmy bardzo wyraźnie powiedzieć, że nie można pod pozorem nadzoru judykacyjnego dopuszczać do tego rodzaju sytuacji, że Sąd Najwyższy dokonując wykładni konsytuacji będzie ingerował w sferę, która jest prerogatywą prezydenta. Prerogatywa prezydenta nie podlega żadnej kontroli. Jest osobistym uprawnieniem prezydenta, co do którego on decyduje, czy korzysta, czy nie korzysta i w jakim zakresie - zaznaczył Mucha.

Rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński zwrócił uwagę na wypowiedź rzecznika Sądu Najwyższego, który - jak stwierdził Łapiński - określił uchwałę sądu, jako "odważną". - W naszym przekonaniu uchwały Sądu Najwyższego muszą być zgodne z prawem i czynione w granicach prawa. Kryterium nie jest odwaga, czy brak odwagi - powiedział Łapiński. - Taka wypowiedź budzi nasze zdziwienie - dodał.

Krzysztof Łapiński pytany był także o ocenę agresji w Sądzie Najwyższym, gdzie kilkanaście osób zaczęło wznosić okrzyki, doszło też do szamotaniny. W reakcji przewodniczący składu SN Jarosław Matras wezwał do niezakłócania porządku, a z braku reakcji polecił policjantom usunąć z sali osoby zakłócające porządek. Policja przystąpiła do wyprowadzenia tych osób, niektóre z nich zwracały się obelżywie do funkcjonariuszy.

- To jest oczywiste, że nie można łamać prawa, nie można zakłócać posiedzeń sądu - ocenił Łapiński. - Służby porządkowe są od tego, żeby na takie akty reagować - dodał. Rzecznik prezydenta zaznaczył, że takich wydarzeń nikt nie pochwala.

Wyrok Sądu Najwyższego

W środę SN orzekł, że prawo łaski może być stosowane wyłącznie wobec prawomocnie skazanych, a jego zastosowanie przed prawomocnym wyrokiem nie wywołuje skutków procesowych.

Siedmioro sędziów Sądu Najwyższego wydało w środę orzeczenie w odpowiedzi na pytanie prawne związane z ułaskawieniem przez prezydenta Andrzeja Dudę obecnego ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego i innych b. szefów CBA, m.in. obecnego zastępcy Kamińskiego - Macieja Wąsika, skazanych wcześniej nieprawomocnie za działania CBA w "aferze gruntowej" z 2007 r.

Istotą pytania była kwestia, czy na mocy konstytucyjnego prawa łaski prezydent RP może ułaskawiać także osoby skazane nieprawomocnym jeszcze wyrokiem sądu, a jeżeli nie - czy SN może badać kasacje na niekorzyść takich osób.

Autor: mw/sk / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24